Lubię spotykać Niemców. Czy to w samolocie, czy w hotelach cieszę się, gdy mogę trochę lepiej zrozumieć życie naszych zachodnich sąsiadów. Rozmawiamy po angielsku - dobrze się czuję na neutralnym gruncie językowym. Mój średniozaawansowany niemiecki w zasadzie wystarczyłby na takie pogawędki, ale trochę to uciążliwe, gdy niemal każde moje zdanie jest korygowane przez rozmówcę.

W ubiegły piątek siedziałem w samolocie obok biznesmena ze Sztuttgartu. Rozmawialiśmy po angielsku. Podzieliłem się z nim swoimi obserwacjami o poprawiactwie Niemców.

Mój rozmówca oznajmił, że osoba wytykająca błędy wyświadcza przysługę, bo w ten sposób udoskonala umiejętności osoby uczącej się języka.

Niemcy chyba mają w sobie jakąś naturalną potrzebę doskonałości i jest ona dużo silniejsza niż u mnie.

Natomiast wśród Szwajcarów nie mam tego problemu i załatwiam sprawy po niemiecku.
Na codzień Szwajcarzy używają dialektu, a niemiecki jest dla nich językiem obcym. Lecz niemiecki jest zarazem ich językiem urzędowym, więc prawie wszyscy dobrze go znają. Helweci chętnie przechodzą na niemiecki w mojej obecności. Lecz, gdy na horyzoncie pojawia się rodowity Niemiec, Szwajcarzy stawiają go do pionu odzywając się w Schwyzertütsch. Ten dialekt to spore wyzwanie dla Niemca, bo mimo, że wiele szwajcarskich słów ma niemieckie źródło to wymowa i gramatyka są mu dramatycznie inne.

Szwajcarska koleżanka powiedziała mojej żonie, że rozmawia z nią po niemiecku, bo jest Polką. Zaś do Niemki nie odezwałaby się w jej języku. Wygląda to jak wola pokazania przybyszom z “dużego kantonu na północy” (jak nazywają RFN), że przybywają w Alpy na prawach gościa.

Tak też bywa w urzędach. Kiedyś żona była świadkiem sytuacji, gdy Niemiec próbował nadać paczkę w okienku pocztowym koło Lucerny. Urzędniczka odpowiadała na jego niemieckie pytania w swoim dialekcie. Niemiec nie rozumiał. Zatem kobieta przeszła na angielski. Niemiec zapienił się i domagał się, aby mówiła po niemiecku.

Wybór języka rozmowy staje się narzędziem w potyczkach kulturowych z Niemcami. Czy pojadą na południe czy na wschód to prędzej usłyszą mowę Szekspira niż Goethego.

Jakie są Twoje doświadczenia? Czy uważasz, że faktycznie Niemcy mają specyficzny stosunek do swojego języka używanego przez obcokrajowców?