Siła propagandy.
Pani E. jest energiczną osobą, która potrafi zdecydowanie zareagować, gdy sytuacja tego wymaga. Jadąc pociągiem zapadła w drzemkę. Przebudziło ją nerwowe zamieszanie na korytarzu. Był tam spory tłumek podekscytowany łobuzem, który od co najmniej godziny siedzi w toalecie. Nie reaguje na pukanie. Po prostu ignoruje innych pasażerów, którzy też chcą skorzystać z ubikacji. Pani E. postanowiła rozwiązać problem. Przepchnęła się pod same drzwi i rozkazującym tonem poleciła, aby ukrywający się intruz wyszedł. Skoro nie było odzewu to odszukała konduktora, aby on przełamał opór zatwardziałego amatora izolatki. Jakież było zdziwienie E., gdy konduktor powiedział, że toaleta jest pusta, a on sam ją zamknął z powodu awarii.
Gdy usłyszałem opowieść E., która była zawstydzona, że wygłupiła się w pociągu to pocieszałem ją, iż jest w całkiem przyzwoitym klubie osób o niemal identycznym problemie.
Podobnym “kiblem” był Irak, w którym miała być okropna broń. Zatem polski premier z prezydentem przepchnęli się przez tłum rozgniewanych państw i ogłosili, że wysyłają tam polskich żołnierzy, aby pomóc Amerykanom w przegonieniu łobuza uprzykrzającego życie spokojnego świata.
Jak się później okazało, ich interwencja opierała się na równie wątłych podstawach co akcja Pani E. Tłum krzyczał, że jest wielki problem, a niektórzy nawet poświadczali, iż mają dobre dowody na to o czym mówią.
Morał z tej historii taki, że nim złapiemy za karabin warto sprawdzić ile prawdy jest w pełnych emocji relacjach naszych informatorów.
Pani E. dała się zmanipulować grupie zwykłych ludzi, którzy spontanicznie nakręcili się na walkę z wyimaginowanym przeciwnikiem.
Co więcej, poza kolejowymi korytarzami mamy czasem do czynienia z manipulatorami, którzy celowo pobudzają tłumy do buńczucznych aktów agresji wobec równie fantazyjnych wrogów.

Barbara on 23 października 2009 at 14:25 #
oj. tak.Jakże celne spostrzeżenie. Wyimaginowany wróg 100- kroć gorszy od prawdziwego, gdyż nie daje szans na zawarcie pokoju, ani rozejmu nawet.
Pozdro B.
Pistacjowy Kosmita on 24 października 2009 at 11:12 #
Sam jestem w tej sytuacji, bo wyrażając opinię na wiele spraw, nie mam możliwości sprawdzenia wszystkiego u źródła. Opieram się często na literaturze i na przekazie medialnym. Jedynie pewna część mojej wiedzy pochodzi z praktycznego doświadczenia. Twój wpis daje mi dużo do myślenia, ale wiem, że bardzo trudno będzie mi się ograniczyć do dyskusji nad jedynie osobiście dotkniętą problematyką.
Swojak on 05 listopada 2009 at 09:29 #
Barbaro, ten wróg może nawet mieć rozmiar wirusa…
Kosmito, myślę, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli wiele okazji zastanowić się nad tym o co toczy się walka. Czuję, iż doświadczymy tego bardzo osobiście. Wtedy będę powtarzał moją ulubioną sentencję: słuchaj wszystkiego, czytaj wszystko, ale wierz tylko w to co jest zgodne z Twoim zdrowym rozsądkiem.