Tour de Suisse

Po roku mieszkania w Polsce niemal zapomniałem, że Szwajcaria to malutki kraj, który w jeden wieczór można przemierzyć od końca do końca.

W piątek miałem spotkanie w Lugano (tj. niedaleko Włoch), potem wsiadłem do pociągu i po kilku godzinach byłem w Heerbrugg na drugim końcu kraju, przy granicy szwajcarsko-niemiecko-austriackiej. Odwiedziłem przyjaciół, którzy przed rokiem opuścili Warszawę i osiedli w okolicach Jeziora Bodeńskiego. Sobotę spędziliśmy spacerując wzdłuż brzegu jeziora. Okazało się, że w miasteczku Rorschach trwa właśnie międzynarodowa wystawa rzeźb w piasku. Byłem pełen podziwu dla artystów, którzy włożyli wiele pracy w dzieła, których trwałość jest ulotna jak piasek użyty do rzeźb.

Wieczorem pojechałem do Centralnej Szwajcarii. Na kolacji byłem już u Ch. – przyjaciela mieszkającego nad jeziorem lucerneńskim. W ubiegłym roku usłyszał, że ktoś sprzedaje kawałek ziemi na zboczu góry, kilkaset metrów nad taflą jeziora w malowniczej wiosce z pocztówkowo pięknym widokiem. Załatwił formalności, znalazł firmę budowlaną i od początku tego lata mieszka w miejscu, które samo w sobie jest atrakcją turystyczną. Będąc w górach oczywistym pomysłem na weekend jest wędrówka. Zatem w niedzielę poszliśmy na wycieczkę po stromych szlakach kantonu Uri. Dla mojego znajomego był to element treningu przed pielgrzymką trasą świętego Jakuba. Przed paroma laty wyszedł ze swojego domu w Szwajcarii w kierunku Santiago de Compostela. Przeszedł kilkaset kilometrów i pojechał do domu. W kolejnym roku dojechał do miejsca, gdzie poprzednio przerwał i powędrował kolejne kilkanaście dni. Zgodnie ze swoim planem, w przyszłym roku dojdzie do celu. Podobnie jak u wielu innych samotnych pielgrzymów, jego wędrówka wiąże się z przeżyciami duchowymi i najwyraźniej jest dla niego bardzo ważna. Ch. jest kolejną osobą, która zwróciła moją uwagę na drogę świętego Jakuba. Chyba czas, abym zainteresował się tym tematem.

Po zakończonym weekendzie, w poniedziałek rano, koleżanka zabrała mnie samochodem spowrotem do Lugano. Tu jest kolejne jezioro i – po pracy – kolejna okazja do wędrówki w jeszcze innym, równie pięknym krajobrazie.

Cieszę się, że mieszkam w Polsce, ale jestem (chyba nieuleczalnie) zakochany w pięknych szwajcarskich krajobrazach. Kolejne przyjazdy dostarczają mi wiele radości.

7 myśli nt. „Tour de Suisse

  1. witka

    Swojaku, jesli interesuje Cie pielgrzymka do grobu sw. Jakuba to polecam zakupienie
    32 wydania tyodnika Forum lub ewentualnie wersje elektroniczna http://www.tygodnikforum.pl/forum/index.jsp?p
    lace=Lead17&news_cat_id=219&layout=8, gdzie znajdziesz wiele interesujacych
    informacji odnosnie pielgrzymki do Santiago de Compostela.
    W razie trudnosci odstapie swoja wersje papierowa:)

  2. Barbara

    A ja polecam jako wstęp i lekturę przygotowawczą debiut literacki autora „Alchemika” Paulo Coelho pt. „Pielgrzym”. ja mam wydaną przez Świat Książki. Jest to powieść oparta na osobistych doświadczenia autora podczas pielgrzymowania.
    pozdro B.

  3. Swojak Autor wpisu

    Witko, dziękuję za informacje nt. Forum. Byłem na ich stronie i chyba jest szansa zakupienia archiwalnego numeru od wydawcy. W razie problemów będę Ci zawracał głowę. {edit 17:10} Witko, już mam PDF w tym wydaniem kupiłem za niespełna 4 złote na http://www.nexto.pl/
    Barbaro, dzięki za wspomnienie „Pielgrzyma”. Już go kiedyś czytałem. Co sądzisz o tej książce? Ja miałem problemy w odróżnieniu wspomnień autora od fikcji literackiej. Jaki był Twój odbiór i wrażenia?

  4. witka

    Swojaku, w takim razie miłej lektury. Jak plany pielgrzymkowe będą bardziej zaawansowane, byłabym wdzięczna o jakieś wskazówki, albo ewentualnie o relację końcową. Jakiś czas temu zakiełkowała mi w głowie myśl, aby ruszyć w droge jak za dawnych czasów. Co prawda moje doświadczenie pielgrzymkowe kończy się na kilkakrotnej trasie Tarnów-Częstochowa, będącej miłym wspomnieniem wsród rozśpiewanej licznej grupy młodzieży, niestety bez możliwości kontenpacji i wyciszenia, jednak na tamten czas potrzebna wyciszenia nie była mi potrzebna i konieczna. Ale polecam i zachęcam do pielgrzymki na Jasną Górę.
    Pozdr

  5. Swojak Autor wpisu

    Witko, jadąc do pracy w sierpniu, widziałem jasnogórskie pielgrzymki opuszczające miasto. Miły widok. Znam kilka osób, które regularnie pielgrzymują do Częstochowy. Są to osoby, dla których kult maryjny ma spore znaczenie. Wygląda na to, że pielgrzymki są dla nich wydarzeniem społeczno-religijnym. Szanuję ich podejście, ale moje szlaki są trochę inne.
    Wracając do tematu Drogi św. Jakuba, to tradycyjnie rozpoczyna się ona tam, gdzie mieszka pielgrzym. Czyli w moim przypadku ok. 3000km od Santiago de Compostela – kilka miesięcy marszu. Póki co, moje zainteresowanie jest czysto teoretyczne. Cieszę się, że mogę trochę o tym poczytać.

  6. les

    Swojaku (pozwolisz że tak się do Ciebie zwrócę),

    Wpadłem na Twoją stronę zupełnie przypadkowo i z wielkim zainteresowaniem przeczytałem wszystkie posty odnoszące się do Szwajcarii. Jestem na etapie budowania gruntu pod to aby móc wyjechać do Szwajcarii i na jakiś czas się tam osiedlić. W przyszłym tygodniu z kolei jadę na krótki urlop do Ticino, więc z chęcią pozdrowię od Ciebie Lugano;)

    Dziękuję za niezwykle interesujący, szczegółowy a nade wszystko humorystyczny opis Twoich przeżyć. Stanowią one dla mnie ciekawe źródło wiedzy.

    serdecznie pozdrawiam,
    Lestat

  7. Swojak Autor wpisu

    Lestat, gratuluję Ci pomysłu osiedlenia w Szwajcarii. Pewno wniesiesz trochę polskiego pierwiastka do Szwajcarii, a jak wrócisz to dodasz odrobinę szwajcarskości do polskiej codzienności. Moim zdaniem obydwie aktywności są bardzo potrzebne. Idealny świat jest chyba gdzieś pomiędzy polską improwizacją, a szwajcarską przewidywalnością.

Możliwość komentowania jest wyłączona.