Wyłącz telewizor, odłóż gazetę.
Przestałem oglądać telewizję, nie czytam gazet. Nie interesują mnie najświeższe wiadomości z kraju i ze świata.
Parę lat temu patrzyłbym ze sporą dezaprobatą na osobnika wygłaszającego podobny manifest.
Lubiłem wiedzieć co się dzieje. Wciąż mocno interesuje mnie to co się wydarzyło w naszej wiosce. Z uwagą słucham, że pojemnik na makulaturę jest notorycznie przepełniony, że na pobliskim skrzyżowaniu jest sporo kolizji i trzeba uczulić na to starostę.
Lecz nie interesuje mnie informacja z ostatniej chwili o tym, że Pan Dorn jest obrażony na Pana Kaczyńskiego, który brzydko powiedział o jego zaległościach w płaceniu alimentów. Takie bzdury mogą dotrzeć do mnie, gdy będę czytał podsumowanie jakiegoś zjawiska w tygodniku lub miesięczniku. Gdy uznam, że temat nie jest wart mojej uwagi to przekartkuję magazyn. Jednak kartkowanie Gazety Wyborczej, Dziennika czy Rzeczpospolitej daje mi tyle korzyści ile ćwiczenie gimnastyczne nadgarstka przekładającego kartki.
Kiedyś co wieczór oglądałem TVN24, który wciąż uważam za najlepszy pakiet informacji w polskiej telewizji.
Lecz moje zerwanie z tym zwyczajem jakoś zbiegło się w czasie z wypadkiem polskiego autokaru z pielgrzymami we Francji. Nagle zamiast analiz tego co ma wpływ na polską codzienność pojawiły się tasiemcowe relacje z wypadku drogowego. Dramat kilkudziesięciu osób, które osierociły swoich bliskich zasługiwał na moment zadumy. Lecz zrobienie z tego głównego widowiska na kilka dni wyglądało dla mnie żałośnie. Każdego tygodnia ginie na drogach kilkudziesięciu Polaków. Zostają po nich osamotnione dzieci oraz załamani bliscy. Lecz ich śmierć nie odcina widzów od spraw tego świata. Zabici pielgrzymi to był “news” i wszelkie inne sprawy musiały być temu podporządkowane.
Nieodwołalnie uznałem upadek poziomu TVN24, gdy kilkadziesiąt minut czasu antenowego było poświęcone na… transmisję z lądowania samolotu z rannymi pielgrzymami. Oko kamery śledziło ambulans parkujący na płycie lotniska, z oddali obserwowaliśmy pogawędkę biskupa z oficjelami czekającymi na lotnisku. To wszystko rozgrywało się na ekranie telewizora, który był włączony u krewnych. U nich zawsze gra telewizor, więc mimowolnie byłem świadkiem osiągnięcia przez TVN24 dna merytorycznej pracy dziennikarskiej. Zamiast dziennikarzy mieliśmy jakiś “webcam” zainstalowany na lotnisku.
Do tego doszła refleksja nad rozmiarem czasu traconego przez moje dzieci na głupawe seriale telewizyjne.
W konsekwencji, na początku roku sprzedałem telewizor, a w dużym pokoju postawiłem 27. calowy monitor komputerowy. Monitor podłączyłem do komputera z zainstalowanym oprogramowaniem Media Center - pozwala to zobaczyć filmy na DVD lub z internetu. Część ciekawych programów (np. “Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego) jest dostępna w sieci za darmo, inne kosztują kilka lub kilkanaście złotych.
Wypowiedziałem umowę Cyfra+ i odbyłem kilka rozmów telefonicznych z ich przedstawicielami. Był to pewno wynik pożytecznej skądinąd procedury przytrzymania uciekającego klienta.
Jednak po drugiej stronie słuchawki słyszałem zakłopotane zawieszenie głosu, gdy na wszelkie propozycje nowej, lepszej umowy odparłem, iż uznałem telewizję za toksyczne medium, które ma zły wpływ na nasze życie, a telewizor już sprzedałem, więc dekoder leży pod łóżkiem i czeka na wysłanie. Cóż handlowiec telewizji satelitarnej może sprzedać takiemu beznadziejnemu klientowi?! Sprzedawali potem tylko życzenia, abym do nich zadzwonił, gdy zmienię zdanie.
Myślę, iż nie zdążę zmienić zdania nim resztki tradycyjnej telewizji zostaną wchłonięte przez internet lub jego następcę. Moim zdaniem nastąpi to jeszcze za naszego życia, prędzej niż właściciele holdingów telewizyjnych tego oczekują.
Jak otoczenie reaguje na nasze życie bez telewizji? Najciekawsze są historie przynoszone przez córki ze szkoły. Rozmiar zaskoczenia jest ogromny. Wiele dzieci nie potrafi sobie wyobrazić życia bez kilku telewizorów. W rozmaitych pomieszczeniach w swoich domach mają telewizory. Oglądają telewizję w każdym nadarzającym się czasie. Lecz nie wydaje się, aby moje dzieci ominęło coś ważnego, co pomaga w rozwoju ich rówieśników.
Dotychczas najgwałtowniejsza była reakcja znajomego moich rodziców. Pewien emeryt zgorszonym głosem wyraził opinię, że brak telewizora to powrót do poziomu życia ludzi pierwotnych.
Na marginesie tego tekstu warto postawić pytanie ile w Cywilizacji Zachodu mamy wciąż demokracji, a ile mamy “telewizjokracji”? Na ile wybory obywateli wynikają z faktycznego rozumienia problemów ich otoczenia, a na ile wynikają ze sposobu przedstawienia rzeczywistości przez dziennikarzy dokonujących - zgodnie z głównym zadaniem swojego zawodu - selekcji informacji i interpretacji rzeczywistości? Pozostawiam Was z tymi pytaniami i życzę “dobrego odbioru”.

bp on 02 listopada 2008 at 01:00 #
W tym samym momencie, co Ty zniechęcilam się do tvn 24.
Może wcześniej jakiś inny wypadek, chyba katastrofa w hali na Śląsku. Brak tematu tylko ciągnięcie opowieści o nieszczęściu.
Myślę, że to taki rodzaj telewizji, żadnej bólu i sensacji byle zatrzymać widza.
Niedawno ktoś kto prawie nie ogląda tv i niemal nie czyta gazet powiedział ,,czy lepiej być złe poinformowanym czy wcale,,.
Może coś w tym jest.
Zniechęcilam się też do telewizji biznesowej w tvn 24. Robią ludziom wodę z mózgu, udając program informacyjny. Mili mlodzi męzczyzni ,zapraszający tzw. expertów. Jeden z tych expertów zachęcał mnie do inwestowania na górce, gdy ja czytałam w zachodnich mediach jakie klopoty tam się zaczynają. Ja poczytalam na portalach obcojęzycznych. A co mają zrobić inni. A potem doradcy oceniają ogół jako stado baranów i używją słów o utracie zaufania i inne ble, ble
Do tego ten język. Z jednej strony chce się uaktywnić ludzi pa 55 roku życia. A jednocześnie wysyla się sygnaly, że to są starzy, niepotrzebni ludzie.l
W piątek tekst na portalu GW,, dziadek zabił czy skrzywdził innego człowieka,,.
Na szczęście w ludziach twi resztka zdrowego rozsądku i seria pytań ,,czyj ta dziadek,, ,,czy pozwoliłbyś tak mowic obcemu dziennikarzowi do twojego ojca,, itp.
No i tak to media robią sobie krecia robotę, ale tu chodzi oglądalność.
Pracowalam w zachodnim kraju, gdy ludzie pracują do 65 roku życia.
W ok. 40 czasem zmieniają wyksztalcenie. Czułm się mloda i pelna energii. Tu wiele osob szykuje się na wsześniejsze emerytury wkrótce. Lekarze mowią im że to juz nie ten wiek na wiele wyskoków i zmian. To mnie bardzo smuci. Chaos na rynku pracy, niepewność przyszlości.Zbyt zysoko ustawione priorytety, odbierają radość życia.
maciek on 03 listopada 2008 at 17:35 #
W związku z coraz wyższym profesjonalizmem tekstów właściciela blogu postanawiam niedotrzymać obietnicy pisania dluższych komentarzy, ze względu na ich grafomański charakter.
Poza tym awansowałem, jako 60+ (to a propos komentarza bp) i mam jeszcze mniej czasu na życie.
Będę tylko czytał.
Pozdrowienia,
Maciek.
Swojak on 03 listopada 2008 at 22:47 #
BP, moim zdaniem Polska jest zdemolowana. Obyczaje międzyludzkie, poziom wzajemnego zaufania i trudności w prostym, porządnym załatwianiu spraw są bolesne.
Czuję w sobie siłę do normalnego życia w naszym powoli normalniejącym kraju.
Mieszkając w Szwajcarii mogłem z uznaniem partycypować w uporządkowanym i uczciwym życiu tamtejszej wioski. Nie wiem ile ze swej strony wnosiłem w szwajcarskie życie. Coś tam pewno wnosiłem, ale głównie byłem elementem ich porządnego systemu, który mi odpowiadał, w którym dobrze się czułem.
W Polsce spotykając się za znajomymi, rozmawiając z kolegami czy nawet pisząc ten blog widzę, że powoduję trochę zadziwienia, odrobinę niezrozumienia. Wiem, że zmiany następują od małych gestów, od wprowadzenia nowych mechanizmów w swoim najbliższym otoczeniu.
Pilnuję się, aby nie opowiadać mieszkającym od zawsze w kraju o tym co tu widzę dziwnego i nienaturalnego. Niedawno “z rozpędu” opowiedziałem swoje wnioski mojemu koledze z czasów studenckich i natychmiast pożałowałem tego co zrobiłem. Zasmuciłem go, bo on uznał, że już nie widzę tych wartości, które ma Polska i tego jak wiele Polska może wnieść do Europy. Wtedy przypomniałem sobie, iż tutaj pokutuje mit dawania Europie lekcji z wychowania obywatelskiego i religijnego. Zapewniłem kolegę R., że Polska jest dla mnie ważna, bardzo ważna. Powtórzyłem, że mój powrót wynika m.in. z tego, że tylko tutaj jest mój kraj.
BP, piszesz o chaosie na rynku pracy oraz o niepewności przeszłości. Rozmawiając ze znajomą szwajcarską Polką widzieliśmy w tym zamieszaniu szansę na realizację pomysłów biznesowych, na które w innych krajach nie ma już miejsca. Polska jest dynamiczna. Dynamizm burzy poczucie bezpieczeństwa, ale daje szanse rozwoju. Jedni z tego powodu będą szukać innych, spokojniejszych państw, drudzy będą tutaj ściągać, aby realizować swoje wizje. Moim zdaniem Polska jest fajnym tyglem cywilizacyjnym.
Lecz tak jak napisałem w myśli przewodniej tego wpisu: uważam, że warto żyć swoim życiem nie dając się zwariować dziwnym i nieprzemyślanym poglądom pompowanym w media przez smutnych, sfrustrowanych ludzi, którzy poznali już odpowiedzi na wszelkie pytania. Mój blog jest żywą alternatywą mass mediów. Piszę do garstki czytelników i odnoszę się do spraw ogólniejszych ignorując codzienną histerię dziennikarzy rozliczanych wierszówką za wywołanie bezsensownego poruszenia na ogólnopolską skalę.
Maćku, fajnie mieć świadomość, że obywaj przywiązujemy większą wagę do radości życia niż do metryki! Jednak życie jest ulotne i jak dłużej się nie odzywasz to zaczynam się martwić czy u Ciebie wszystko w porządku. Zatem nawet jeśli zatwardziale odmówisz pisania o swoich doświadczeniach, o czasach dawnych i całkiem bliskich to może napisz raz na kilka tygodni, czy w drodze do pracy widziałeś piękny uśmiech dziecka lub czy pod nogi spadł Ci liść o niesamowitym kształcie.
bp on 04 listopada 2008 at 11:01 #
Wróciłam tu i przeraziłam się tym, jak bardzo wzburzona pisałam ostatni komentarz.
Najmocniej przepraszam, że zaburzyłam atmosferę tego spokojnego i pogodnego bloga. ( W końcu dlatego tu zaglądam.)
Masz wiele racji, a co więcej potrafisz je taktownie i delikatnie wyłożyć.
Pozdrawiam serdecznie
makak on 04 listopada 2008 at 15:47 #
To ciekawe co piszesz o zdziwieniu i niezrozumieniu twoich “polskich” znajomych. Czy mógłbyś napisać coś więcej na temat różnic kulturowych między Polską a Szwajcarią? Napisz co widzisz w Polsce dziwnego i niezrozumiałego. Dla mnie to bardzo interesujące ponieważ Polak “zasiedziały” w Polsce zapewne wielu rzeczy nie zauważa. Czego możemy nauczyć się od Szwajcarów? Chodzi mi o te właśnie małe rzeczy, które odróżniają nas od zachodniej Europy. Pozdrawiam i czekam na kolejny tekst z niecierpliwością.
Emigrantka on 05 listopada 2008 at 12:28 #
Podoba mi sie ten blog i rozne spostrzezenia.
Ciekawa jestem za czym ja bede tesknic kiedys po opuszczeniu Wielkiej Brytani.
Tymczasem trzymam mocno kciuki za autora tego bloga i jego rodzine, aby nie dali sie przeciwnosciom po powrocie.
Kiedys nasz znajomy Wloch powiedzial, ze po kilku latach nieobecnosci- powrot do ojczyzny to prawie jak wyprawa do nowego, innego panstwa.
Pozdrawiam
umm on 10 listopada 2008 at 12:21 #
całkowicie cię rozumiem, też z rzadka kiedy zaglądam już do telewizora. Śledzenia tamtej relacji z wypadkiem autokaru z pielgrzymami na szczęście sobie przypadkiem oszczędziłem, bo w tym czasie miałem urlop. Po powrocie siostra mi tylko powiedziała, że nic nie straciłem bo cały naród jest pogrążony w bólu, rozpaczy, żalu itp.
A politycy z całej tragedii na spółkę z mediami zrobili cyrk i wyścigi, kto będzie najbardziej przejęty i kto da więcej ofiarom wypadku. Tak jakby nie było już żadnych inny wypadków na drogach, a inne ofiary były mniej ważne. Ale przecież to są pielgrzymi, tu są kamery, widzi to prałat, ksiądz, społeczeństwo…
Każdy polityk w oku kamery poczuł że powinien nie tylko pomóc ofiarom ale także swojemu wizerunkowi. I tak powstała szopka.
Każdy nawzajem się oskarżał i co on by nie zrobił na miejscu innego polityka i kto powinien podać się do dymisji. No super tylko po co organizować na ten temat debaty, po co to pokazywać?
Ostatnio trafiłem na wiadomości o (p)ośle Kurskim, który jadąc za policyjnym konwojem z groźnymi przestępcami zmierzał w stronę warszawy omijając zgrabnie cały ruch na autostradzie.
Patrzyłem się jak ten burak z bezczelnym uśmiechem na twarzy odpowiada dziennikarzom: “bo dobrze się jechało”. Ja nie wiem już, czy on jest dumny sam z siebie; z tego, co zrobił? Popisał się przed nami sprytem, cwaniactwem i jeszcze jest z tego bezmiernie dumny. Poseł prawa i sprawiedliwości, który to prawo ma w… gdzieś.
Bo z przepisami u nas w Polsce to jest tak, że kto ich przestrzega - jest frajerem. Widać to na drogach. Kto włącza kierunkowskaz by zmienić pas jezdni? - tylko frajer. Kto zwraca uwagę na ograniczenia prędkości? - tylko frajer.
No ale zboczyłem z tematu.. oglądając właśnie takiego Kurskiego w wiadomościach, ma się ochotę rzucić w niego pomidorem albo jajkiem ale się nie da. I to jest piekielnie męczące i frustrujące.
Kiedy ogląda się programy publicystyczne ze Stanów albo ze Skandynawii chociażby, dyskusje tam toczone są na innym poziomie. Rozmawia się na tematy globalne na przykład ochrona środowiska, infrastruktura i komunikacja, nowoczesna technologia… W Polsce media nie skupiają się na planach rozwoju gospodarki czy innych przedsięwzięciach polityków, ale na tym kto kogo obraził, kto się na kogo gniewa, kto kogo musi przeprosić, a kto ma teczkę w IPNie…
AS on 11 listopada 2008 at 15:42 #
W Holandii kierowcy zatrzymuja sie przed przejsciami dla pieszych, tak sie do tego przyzwyczailam w Amsterdamie, ze w Warszawie poczatkowwo boje sie przechodzic na pasach przez ulice, czuje sie jak gosc z europejskiej prowincji w mojej rodzinnej Metropolis i ucze sie od nowa; to tylko jeden drobny przyklad. Powodzenia po powrocie do Wawy i sukcesow:)
Swojak on 12 listopada 2008 at 01:16 #
BP, Makak, Emigrantka, Umm i AS, przeczytałem Wasze komentarze. Jak tylko znajdę luźniejszy moment to opracuję nowy wpis, gdzie odniosę się to tego o czym piszecie. Teraz już nie czas na pisanie, bo rano wstaję do roboty, a na zegarze 1:15. Pozdrawiam Was i ślę życzenia wszystkiego dobrego!
Mona on 15 listopada 2008 at 11:08 #
To ciekawe. Mam podobne spostrzeżenia. Od dawna oglądam tylko wybrane programy w internecie. Nie wyobrażam sobie po dniu pracy usiąść w domu na kanapie i pasywnie „odprężać” się oglądając TV.
Poza tym polskie media przedstawiają wydarzenia raczej wybiórczo i tendencyjnie niż obiektywnie.
Swojak on 16 listopada 2008 at 18:52 #
Mona, dziękuję, że napisałaś i dziękuję za link do Twoich blogów.
Ja mam przekonanie o wybiórczości i subiektywizmie wszelkich mediów, nie tylko polskich.
To jest chyba wpisane w pracę dziennikarzy i wydawców. Zresztą nawet mój blog jest wybiórczy i tendencyjny. Przekazuję wizję Polski postrzeganą moimi oczami, więc blog jest skazany na wycinkowe opisanie naszej złożonej rzeczywistości. Pozostaje nam zbieranie rozmaitych “wycinków” pochodzących z różnych źródeł i wyrobienie sobie własnego zdania o opisywanych zjawiskach.
Krzysiek on 15 grudnia 2008 at 04:25 #
W ramach komentarza:
http://www.przekroj.pl/galerie_raczkowski_galeria.html?galg_id=1177
Orest Tabaka on 19 lutego 2010 at 21:19 #
Witaj!
Bardzo się cieszę, że wspomniałeś o tym poście u Alexa. Śledzę Twoje wpisy od grudnia. Natomiast za sprawą tego posta i kilku ościennych mam chęć przeczytać blog od deski do deski. Tak też się stanie w najbliższym czasie.
Uśmiechy!
Orest
Swojak on 20 lutego 2010 at 09:30 #
Orest, media są fascynującym tematem. Właśnie opracowuję polskie napisy w materiale o historii telewizji i internetu. Jak skończę to pewno podyskutujemy o tym na blogu.
Jeśli planujesz przeczytać wszystkie wpisy swojak.info to polecam Ci e-booka (link na górze strony). Myślę, że miło spędzisz czas na lekturze. Ostatnio ktoś kto przeczytał całość przysłał mi bardzo miły email - więc książeczka wydaje się dobrą propozycją do zimowych czytelni.
Przy okazji, witaj w gronie swojakowych czytelników i komentatorów!
Orest Tabaka on 20 lutego 2010 at 17:56 #
E-booka pobrałem, natomiast skuszę się na czytanie z bloga, wraz z komentarzami.
Faktycznie media są tematem fascynującym (w międzyczasie podpatruję to i owo). Fascynujące, gdy są zainteresowaniem, a nie gdy jestem konsumentem
Odnoście postu mogę dodać, że od dwóch lat serwisy informacyjne oglądam sporadycznie i najczęściej przypadkiem - analizując trendy i “czym się społeczeństwo zachwyca?”. Jakość życia wzrosła nieporównywalnie.
Uśmiechy!
Orest
Swojak on 20 lutego 2010 at 18:53 #
Orest, skoro idziesz przez bloga drogą dla twardzieli to, proszę, zostawiaj swoje komentarze tam, gdzie znajdziesz coś inspirującego.
Witostr on 19 lipca 2010 at 14:49 #
Witam serdecznie autora i czytelników.
Pamiętam, jak spędzałem w wieku kilkunastu lat prawie całe wakacje przy odbiorniku radiowym. Jako że jestem osobą prawie całkowicie niewidomą media takie jak telewizja nie były w kręgu moich zainteresowań. Od mniej więcej 8 lat jednak trzymam się zdala od większości stacji radiowych. Radio RMF FM, które swego czasu emitowało chociażby listę hop-bęc i kilka innych całkiem ciekawych programów, stało się tymczasem stacją spod znaku “wyślij sms i wygraj”. W efekcie z trudem wytrzymuję podróże busami, w których kierowcy najczęściej słuchają właśnie tej stacji. Oczywiście jako wytrwały słuchacz byłem wyjątkowo dobrze poinformowany o wszystkim, co działo się w kraju i na świecie i było wg dziennikarzy istotne. Pewnego dnia jednak zadałem sobie pytanie po co mi właściwie ta cała wiedza? Ani mnie to nie rozwija, ani nie mam wpływu na to wszystko, o czym Ci ludzie mi mówią, ani też nie ma tam informacji, które mógłbym jakoś wykorzystać do poprawy jakości swojego życia. W dodatku ogromna większość tych informacji to informacje złe. Zatem On 0-4 Off. Ciekawe, że ludzie, którzy mówią mi, że powinienem wiedzieć co się dzieje na świecie, na moje pytanie “Po co” nie bardzo potrafią odpowiedzieć.
Wątek, jak to ująłeś, telewizjokracji, sam niedawno poruszyłem na swoim blogu w kontekście wyborów prezydenckich. Tutaj napiszę tylko, że w dniu pierwszej tury wyborów kilka razy usłyszałem, że zmarnuję głos, bo kandydat, na którego chcę głosować, nie ma szans. Myślę, że to wiele mówi.
Pozdrawiam, Witostr
Swojak on 19 lipca 2010 at 21:40 #
@Witostr
Dziękuję za Twój komentarz. Widzę, że podobnie patrzymy na przydatność informacji w mediach. Ja od kilku miesięcy czytuję głównie blogi. Subskrybuję ich kilkanaście. Raz na jakiś czas wchodzę też na stronę internetową “Rzeczpospolitej”.
Radia praktycznie nie słucham. Gdy dojeżdżałem do biura samochodem to słuchałem książek. Teraz jeżdżę motorem i głównie słucham szumu wiatru.
Myślę, że życie wymaga od każdego z nas indywidualnej decyzji co zrobić z dniami, które zostały nam do przeżycia. Jak wybrać swoją indywidualną drogę bazując na pakiecie wiedzy przeznaczynym dla milionów odbiorców?
Jestem przekonany, że treści, którymi karmimy nasze mózgi mają wpływ na to jak myślimy i jakie działania podejmujemy. Pewno odrobina dyscypliny w podejściu do “informacyjnych posiłków” może zdziałać cuda w tym jak będziemy funkcjonować.