Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wraz z żoną i dziećmi zwiedziliśmy Muzeum Powstania. Bardzo mi się podobało zarówno muzeum, sposób ekspozycji eksponatów jak i solidne podejście do rzeczy przewodniczki, która nas oprowadzała.

Do muzeum poszliśmy wraz z naszymi przyjaciółmi, którzy przywieźli ze Szwajcarii grupę polskich dzieci uczących się w tamtejszej szkole polonijnej. Rozpoczęliśmy od spotkania z ludźmi, którzy przeżyli Powstanie: jeden jako dwudziestoletni żołnierz AK, a drugi jako piętnastolatek obserwujący tamte wydarzenia. Jeden z nich to dziadek uczniów ze szwajcarskiej szkoły, a drugi to krewny ich nauczyciela. Spotkanie było rodzinnie serdeczne.

Kolejne zetknięcie z tematem Powstania Warszawskiego znowu obudziło pytania o sens wydania rozkazu ataku 1 sierpnia 1944. Wszystko co nastąpiło po wybuchu Powstania to piękna karta bohaterstwa, odwagi, miłości Ojczyzny. Młodzi żołnierze odpowiedzieli na rozkaz swoich dowódców i stanęli o walki o Polskę.

Lecz wydanie rozkazu prowadzenia walki na terenie miasta – i co za tym idzie narażenie na ogromne straty ludności cywilnej – to dla mnie wygląda jak brawurowe podejście do kwestii planowania działań wojennych. Młodzi Warszawiacy nie musieli wiedzieć, że losy Polski zostały już przesądzone, a Roosevelt i Churchill oddali Polskę Stalinowi. Lecz wydający rozkaz wybuchu Powstania wzięli na swoje sumienia sporo zwykłych ludzi, którzy nie mieli (i chyba nie chcieli mieć) z tą akcją nic wspólnego.
Dyskutowanie o Powstaniu to wciąż drażliwe wyzwanie. Póki żyją Ci, którzy rzucili na szalę swoje młode życia, dopóty pytania o sens Powstania są mylone z pytaniem o ich bohaterstwo i miłość Ojczyzny. Mam nadzieję, że z czasem zdobędziemy się na zdroworozsądkowe podejście do sprawy Powstania i wyciągniemy z tego naukę na przyszłość. Jak uczą nasze dzieje, raz na jakiś czas pojawia się zakręt w naszej historii. Szkoda, aby wtedy u naszych liderów zdrowy rozsądek i odpowiedzialność za innych było zastąpione myśleniem rodem ze szkoły oficerskiej.

Patrząc na Muzeum Powstania pomyślałem, że ma ono duże szanse na dalszy rozwój. Chętnie zobaczyłbym Powstanie oczami Niemców i Rosjan. Chciałbym posłuchać o osobistych tragediach żołnierzy Wehrmacht’u, którzy stanęli w obliczu rozkazów o mordowaniu ludności cywilnej i łamaniu zasad, który im wpajano. Poza degeneratami z rozmaitych specjalnych odziałów było też na ulicach Warszawy sporo niemieckich żołnierzy, którzy przeżywali swoje ludzkie tragedie. Po obu stronach barykady byli ludzie ze swoimi  dramatami. Może za wcześnie na takie pomysły? Póki co nad Wisłą jest chyba wciąż zapotrzebowania na czarno-białą historię…

Lecz życie pisze swoje historie niezależnie od piór publicystów. Podczas zwiedzania muzeum przeciskałem się przez kanały tuż za Panem Powstańcem i jego wnukami. Przedzierając się przez mrok wąskich korytarzy chłopcy nawoływali się po niemiecku. Życie potrafi pisać barwne scenariusze…

Jedna myśl nt. „Muzeum Powstania Warszawskiego.

Możliwość komentowania jest wyłączona.