Radio.

Lubię słuchać radia: w domu, w samochodzie czy nawet przez słuchawki telefonu komórkowego, gdy jestem poza domem. Mam tak od dawna i dobrze mi z tym.
Po przyjeździe do Polski przeszukałem stacje, które łapało moje samochodowe radio. Sporo tego jest. Lecz niewiele gra taką muzykę, którą mogę dłużej słuchać bez potrzeby zmiany na inną stację. Dobrym wyjątkiem jest Radio Jazz. Mogę ich z przyjemnością słuchać przez kilkadziesiąt minut w drodze do pracy. Fajnie brzmią też Radio Złote Przeboje i Radio Kolor.

Lecz w podwarszawskim mieszkaniu udało mi się złapać tylko RMF, Jedynkę i Trójkę. Kilka lat temu nie miałbym najmniejszych wątpliwości. Prawie bez przerwy słuchałbym Trójki, a czasem zmieniał na RMF. Jedynkę odpuściłbym sobie na dobre jako radio dla emerytów. Lecz w 2008 sprawa wygląda zupełnie inaczej. To właśnie publiczna Jedynka jest stacją, przy której jako tako funkcjonuję. Trójka zwykle gra jakąś tak udziwnioną muzykę, że nie potrafię jej słuchać. Zaś RMF od radia, które uznawałem za popularną rozgłośnię z muzyką dla całej rodziny, przeszło do czegoś co chyba ma trafiać do nastolatków lub ich odrobinę starszych kolegów. Ja się nie nadaję na słuchacza RMF FM.

Którejś soboty rano chwilę posłuchałem radia i po przeskoczeniu tych trzech stacji poddałem się.
Włączyłem komputer, wszedłem na stronę www.radiopilatus.ch i wybrałem link  „Online Hören”. Nareszcie z głośników popłynęła muzyka, przy której mogłem się spokojnie krzątać po domu (nie notowałem tego sam – już po wysłuchaniu skopiowałem ze strony rozgłośni):
9:22 Celine Dion  – Tout L’or Des Hommes
9:25 Bryan Adams – I Thought I’ve Seen Everything
9:30 Paul Simon – You Can Call Me Al
9:33  Jennifer Lopez – Que Hiciste
9:39 Counting Crows – Big Yellow Taxi
9:42 Desree – Life
9:48 James Blunt – Carry You Home
9:52 Stacie Orrico – I Could Be The One
9:56 Janet Jackson – That’s The Way Love Goes

Nie wierzyłem, że nie ma rozgłośni, której mógłbym słuchać.
Pojechałem do supermarketu elektronicznego Saturn, kupiłem antenę ze wzmacniaczem i po kilku ewolucjach z jej ustawianiem mogłem już złapać Jazz i Złote Przeboje.

Dodam, że skutecznie izoluję się od większości audycji słownych. Po kilku podejściach już wiem, że słuchanie programów publicystycznych to strata mojego czasu i ładowanie się negatywnymi emocjami. Ponoć media są produktem rynkowym jak każdy inny i serwują to na co jest zapotrzebowanie. Widać, że w Polsce jest wielkie zapotrzebowanie na złe wiadomości, na krytykę i samobioczowanie.
W fotel wbiła mnie sprawa olimpiady. Nie interesowałem się igrzyskami i nie oglądałem transmisji. W Szwajcarii jeden ze znajomych (nie-Polak) poinformował mnie, że jesteśmy w pierwszej dwudziestce krajów medalowych i obydwaj uznaliśmy, że to całkiem niezła pozycja. Po przyjeździe do Polski usłyszałem, że jest jakaś ogólnonarodowa debata i szukanie winnych polskiej klęski w Pekinie. Cóż, jak ktoś lubi się martwić to znajdzie sobie powód do trosk.
Wracając z pracy włączyłem na chwilę radiową Jedynkę. Trwała tam wymiana zdań o podziale bolesnej odpowiedzialności za „Pekin” pomiędzy działaczy, sportowców i władze państwa. Dziennikarka prowadząca audycję zakończyła entuzjastycznym stwierdzeniem  „Może nie warto się tak martwić igrzyskami, jest tyle innych spraw, którymi powinniśmy się martwić w Polsce”. Moim zdaniem to podsumowało podejście do rzeczywistości jakie słyszę w większości rozgłośni. Wydaje się, iż polski słuchacz wstaje rano, włącza radio i zadaje sobie pytanie: czym będziemy się dzisiaj martwić?!
Dziennikarze w pocie czoła wyszukują wszelkich śladów nieszczęść w naszym otoczeniu, a potem dumnie donoszą: „Skandal w Brukseli! Brakło jednego krzesła przy stole obrad.” Jak to usłyszałem, iż z takiej bzdury robi się „news” to skutecznie przestałem słuchać wszelkich wiadomości.
Mimo, że nic nie łączy mnie z Kościołem to czasem trafiam na fajne programy w katolickim Radiu Puls Józef – na przykład kiedyś z przyjemnością trafiłem na uroczą wieczorną audycję o Aleksandrze Dumas. Prowadzący program opowiadali o Dumas z pasją i masą anegdot. Program był przeplatany fajną muzyką. To był piękny wyjątek na mapie medialnego ględzenia.
Podsumowując powiem, że widziałem na Ziemi wiele miejsc, gdzie ludziom żyje się niewyobrażalnie gorzej niż w Polsce. Lecz tyko w Polsce słyszę o tym, że ludzie żyją w najpodlejszym, najbiedniejszym, najbardziej skorumpowanym, nieprzyjaznym, brzydkim i beznadziejnym miejscu na globie!

7 myśli nt. „Radio.

  1. bp

    Polecam radio VOX FM.
    Tu trochę informacji co to za radio http://pl.wikipedia.org/wiki/Radio_VOX_FM.
    Ciekawa publicystyka, a przynajmniej ja kilka razy na taką trafiłam między 20.00 a 22.00 gdy wracałam autem do domu. Np. o mniejszości wietnamskiej w Polsce, albo o chińskich zakonnicach uczących się u nas polskiego. Dziś był program o Rosji z rosyjskimi piosenkami.
    Muzyka tez może być. Dobór firmuje chyba Marek Sierocki, ale nie jestem pewna na 100 procent.

  2. Swojak Autor wpisu

    Za tydzień wracam do kraju to posłucham. Dzięki!

  3. filip

    a ja przed opuszczeniem Warszawy dwa lata temu sluchalem juz tylko radia PiN. Polecam

  4. makak

    A ja oprócz Radia PiN polecam RMF Classic, wbrew pozorom stacja nie emituje tylko muzyki klasycznej.

  5. emigrant

    Jesli chodzi o te dwa fragmenty o szukaniu winnych za Pekin i za brak jednego krzesla przy stole mysle, ze albo nie wiedziales o co de facto chodzi albo z premedytacja nie podales tutaj szerszego kontekstu, ktory nie pasowalby do tezy.

    Otoz w pierwszej sprawie, wg mnie chodzilo o sprawy interpersonalne typowe dla Polakow zzerajace organizacje sportowe od srodka a akurat przypadkowo wyszly na swiatlo dzienne. Jakis staropartyjny dzialacz lezal pijany na trawniku w wiosce olimpijskiej, na zapleczu kadry siatkarek jak sie okazalo byly wielkie klotnie i malo kogo interesowal trening.

    A krzeslo przy stole: chodzilo znowu o klotnie premiera z prezydentem kto pojedzie na jakis zjazd Unii i ze sa przy stole przewidziane tylko dwa miejsca a znie trzy, bo ustalono, ze pojedze premier, prezydent i minister spraw zagranicznych.

    Podsumowujac chyba zabraklo tu szerszego kontekstu i sprawy te wygladaja jednak troche powazniej niz to przedstawiles.

    emigrant

  6. Swojak Autor wpisu

    Bp, Filip i Makak,
    już jestem w domu. Podobają mi się Vox, RMF Classic i PiN. Lecz głównie słucham teraz radia Pogoda 100.1MHz.

    Emigrant,
    z premedytacją nie podawałem głębszego kontekstu tych – w moim mniemaniu – płytkich komunikatów. Dyskusja olimpijska dotyczyła bardzo mizernej (zdaniem komentujących) liczby medali, zaś wiadomość brukselska nie wdawała się w polityczne detale, lecz – w moim odczuciu – na siłę poszukiwano kolejnych przykładów konfliktu prezedencko-rządowego.
    W moim tekście chodziło o podkreślenie przyczyn, dla których nie wpuszczam do swojego domu, ani do swojego samochodu radiowych dziennikarzy przygotowujących serwisy informacyjne.
    Mnie bardziej zajmuje stan drogi w mojej wiosce i wychowanie moich dzieci, niż rozgrzewanie narodu do pojedynku przed kolejnymi wyborami prezydenckimi. Głębia tej sprawy jest dla mnie nie większa i nie mniejsza niż ambicje panów Tuska i Kaczyńskiego.
    Zaś wnioski po Pekinie to już legendarne podejście typu ” szklanka do połowy pusta”. Zatem pozostaję przy swojej tezie o bzdurności wiadomości o krześle i medalach.

  7. Galas

    Wiekszosc stacji radiowych, niezaleznie od kraju, „promieniuje” muzyka ktora powoduje u mnie
    u mnie dyskretny skret kiszek.
    Jezeli jestem w RP to tez ponadprzecietnie czesto slucham radia Jazz.
    A jezeli wroce na stale do RP to zastanawiam sie czy nie zostac taksowkarzem.
    Stalbym sobie na postoju, z informacja „zajety” a z glosnikow dochodzilby jazz,
    wlasnie z radia Jazz.
    Calike szczerze, mam wieksze ambicje, wolalbym grac jazz.

Możliwość komentowania jest wyłączona.