O radości płynącej z Radości.

W rześki, majowy poranek jadłem śniadanie w ośrodku Baptystów w podwarszawskiej Radości.

Niosąc plastikowy talerzyk z sałatką i kawałkiem chleba, szukałem miejsca, aby dosiąść się do innych uczestników Meditatio, tuż po porannej medytacji.

Na sali były żywo dyskutujące grupki, wyglądające na dobrych znajomych. Zobaczyłem też stolik, gdzie siedziało kilka osób w różnym wieku, każdy zajęty swoim posiłkiem. Usiadłem przy nich. Facet obok mnie był z Kielc, dziewczyna po przeciwnej stronie stołu ze Szczecina. Chciałem podpytać ich o wrażenia z konferencji. Sam wpadłem tylko na poranne siedzenie, a byłem ciekaw jak wyglądała część wykładowa i dyskusyjna. Rozmowa jakoś zeszła na rok 2012. Koleżanka z Pomorza wspomniała, że ojciec Freeman – szef Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej – ma wpisany w kalendarz przyjazd do Polski w lutym 2012. Polskie koordynatorki szukają pomysłu na miejsce konferencji Laurence’a Freemana. Siedzący obok Bogdan rzucił pomysł, że można by się spotkać w jego Kielcach. Pomysł mocno przypadł mi do serca i zachęcałem Bogdana, aby poszedł tym tropem. Zadeklarowałem, że w razie potrzeby mogę pomóc organizacyjnie. Nie miałem bladego pojęcia z jak potężnym organizatorem rozmawiam.

Bogdana po raz kolejny zobaczyłem kilka dni temu. W kiosku z gazetami kupiłem „Style i Charaktery” poświęcone medytacji. Numer otwiera tekst ubarwiony zdjęciem Bogdana przed bramą buddyjskiej świątyni. Bo Bogdan, do którego radośnie dosiadłem się w Radości to Bogdan Białek, który wydaje magazyn „Charaktery”. (Dowiedziałem się tego pod koniec majowego śniadania, gdy nasza rozmowa zeszła na sprawy psychologiczne.)

Pomysł zaproszenia ojca Freemana do Kielc nie tylko nabrał realnych kształtów, ale dostał też piękną oprawę. Bowiem wypuszczenie w kraj ośmiu tysięcy egzemplarzy czasopisma dotykającego rozmaitych barw medytacji, traktuję jak dywan, który kieleccy organizatorzy rozwijają przed osobami szukającymi informacji o Meditatio 2012.

To co wydała ekipa Bogdana jest genialne. Niczego lepszego na temat polskiego kontekstu medytacyjnego nie czytałem. Oczywiście moje słowa są mocno subiektywne i zaślepione serdecznym kibicowaniem organizatorom Meditatio 2012. Zatem gorąco zalecam nabycie egzemplarza „Style i Charaktery” i wyrobienie sobie własnego zdania o tym numerze.

Myślę, że sporo osób w naszym kraju medytuje. Natomiast jeszcze więcej o tym rozmawia. Trochę przyczyniają się do tego polscy buddyści. Bowiem beznadziejnej edukacji religijnej firmowanej przez oderwanych od rzeczywistości biskupów katolickich, stawiają oni wyzwania w postaci upartej koncentracji na rozwoju duchowym. Medytacja przeciera sobie też ścieżki do świata korporacji przez programy „mindfulness meditation” (czyli medytacji kształtującej uważność) adoptowane przez organizacje o skali Procter&Gamble czy Unilever. Do tego dochodzą pomysły psychoterapeutów sugerujących swoim klientom medytację jako technikę relaksacyjną. W takim gąszczu informacji ginie cichy głos mnichów katolickich przypominających, że to co dzisiaj nazywamy medytacją było obecne w tradycji chrześcijańskiej od wielu stuleci.

Widzę, że medytacyjne „Style i Charaktery” przywracają równowagę w dyskusji o duchowości.

Mnie szczególnie do gustu przypadła zamieszczona tam opowieść rabina Sachy Pecarica: „[U]bogi żydowski szewc z Krakowa miał pewnej nocy sen, że na rynku w Pradze ukryty jest ogromny skarb. Dokładnie zobaczył we śnie to miejsce. Przez długi czas zbierał pieniądze, aż wreszcie mógł pojechać do Pragi. Gdy tylko do niej przybył, pobiegł na rynek i zaczął kopać. Bardzo szybko zatrzymali go strażnicy. Tłumaczył im, że miał sen, oni jednak tylko się z niego naśmiewali. W końcu jeden ze strażników powiedział, że on też miał niedawno sen – widział jak ubogi żydowski szewc z Krakowa znajduje ogromny skarb na podwórku domu, w którym mieszka. Ostatecznie puścili nieszczęśnika. Ten wrócił w pośpiechu do Krakowa, zaczął kopać na własnym podwórku i wkrótce znalazł ogromny skarb. Na zakończenie powiem, że przeznaczył go na zbudowanie synagogi Ajzyka (Izaaka), która stoi do dziś na krakowskim Kazimierzu.”

Myślę, że zbiór wypowiedzi zebranych przez koleżanki i kolegów Bogdana może przyczynić się do wzrostu zamożności polskich rodzin i ograniczyć emisję spalin przez samoloty międzykontynentalne. Może – zamiast wzorem krakowskiego szewca, latać za odległymi skarbami duchowości – amatorzy gubienia swego ego przy pomocy nieznanych technik, odkryją obszary kopania na rodzimym podwórku.

Oczywiście przyjmuję do wiadomości, że nad Wisłą urodziło się trochę osób, których dusze należą do kultury dalekowschodniej, a tradycja chrześcijańska jest im obca jak angielski pudding przy świątecznym stole. Lecz coś mi mówi, że skala tego zjawiska jest dużo mniejsza niż wskazywałaby na to liczebność grup buddyjskich zasiedlanych przez dzieci z chrześcijańskich rodzin. Wygląda mi to na poszukiwanie bezpieczeństwa i szacunku dla podążania drogą rozwoju duchowego.

„Style i Charaktery” opisują kilka ścieżek wiodących do rzeczywistej obecności tu i teraz. Niektóre z nich rozpoczynają się na naszym podwórku, inne wymagają spotkania z sąsiadem, a jeszcze inne mają swe korzenie w odległych krainach. Dostajemy ponad sto stron podróży przez szlaki medytacyjne w doborowym towarzystwie krajowych i zagranicznych wędrowców. Mam przeczucie, że przynajmniej kilku z nich osobiście spotkamy 10 lutego w Kielcach. Jak zwykle Meditatio jest otwarte na każdego, kto chce na chwilę przystanąć i posłuchać ciszy. Kielecka cisza będzie raz na jakiś czas ubarwiana opowieścią ojca Freemana, który zamyśli się nad tym dlaczego wiara góry przenosi. Wciąż można wysłać swoje zgłoszenie, szczegóły na www.wccm.pl

Do zobaczenia!

5 myśli nt. „O radości płynącej z Radości.

  1. witka

    Swojaku,
    dziękuję za ten tekst i informacje o medytacji chrześcijańskiej. Myślę, że idealnie pasuje tutaj przysłowie ” cudze chwalicie a swego nie znacie”
    Na stronie http://www.wccm.pl znalazłam również bardzo ciekawą audycję radiową Trójki o medytacji chrześcijańskiej i zen, i jak się okazuje mających wiele wspólnego.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci Swojaku harmonii, szczerości i moc radości i wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2012!!!

  2. Swojak Autor wpisu

    @witka: Ja to sobie myślę, że człowiek jest po prostu człowiekiem, a jego duchowość jest po prostu duchowością. Jeden urodził się w okolicy rządzonej przez katolików, drugi tam, gdzie rządzą buddyści, ale obydwaj urodzili się przede wszystkim ludźmi. Moim zdaniem buddyzm, chrześcijaństwo czy judaizm mogą prowadzić w te same okolice. Zarówno w okolice pięknego wzrostu duchowego, jak i w okolice piekła nienawiści i zemsty. Duchowo rosną jednostki i grupy jednostek, a nie instytucje.

  3. witka

    Swojaku, w 100 % sie zgadzam z tym co powiedziałeś „Moim zdaniem buddyzm, chrześcijaństwo czy judaizm mogą prowadzić w te same okolice. Zarówno w okolice pięknego wzrostu duchowego, jak i w okolice piekła nienawiści i zemsty. Duchowo rosną jednostki i grupy jednostek, a nie instytucje.”

  4. dudi

    Dzięki za ten tekst. Chyba się dałem zachęcić! kiedyś miałem zamiar liznąć medytacji w Lubiniu u benedyktynów ale niestety tam się w ogóle nie idzie dostać …. tu – jak się wydaje – nie będzie problemu.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

  5. Swojak Autor wpisu

    @dudi: Myślę, że w Kielcach spotkasz też benedyktynów z Lubinia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.