Piha i Karekare.

Z mapy wynika, że dwadzieścia pięć kilometrów na zachód od Auckland jest las deszczowy i malownicze plaże.

Pojechałem tam w sobotę. To co w linii prostej było bliskie, zajęło godzinę jazdy samochodem. Droga była mocno kręta i tylko kątem oka widziałem piękną zieleń lasu. Uwagę skupiałem na prowadzeniu samochodu. Ruch lewostronny wciąż jest dla mnie wyzwaniem. Szczególnie włączenie się do ruchu na pustej drodze wymaga ode mnie chwili zastanowienia, po której stronie mam się ustawić.

Dzień był słoneczny. Zachęcony widokiem ratowników pilnujących plaży, wskoczyłem do Morza Tasmana. Poczułem, że woda jest lodowata. Lecz jak tylko się zanurzyłem, było już ciepło i przyjemnie. Dziwne są te paradoksy temperatury.

Morze uderzało w brzeg dość sporymi falami. Zamiast pływać, rzucałem się na fale, które niosły mnie w stronę brzegu.

Na drugi dzień odbierałem z lotniska kolegę, więc pomyślałem, że możemy wrócić na plażę Piha. Szczególnie, że wokół jest kilka malowniczych szlaków wycieczkowych.

Jednak do Pihy już nie wróciłem, bo pogoda się radykalnie zmieniła. Niedziela była bardzo deszczowa. Jeszcze rano na lotnisku w Auckland wyglądało, że to drobne opady.

Lecz jak wjechaliśmy do lasu deszczowego to lało bardzo intensywnie. Opcja plaży straciła rację bytu. Wstąpiliśmy do punku informacyjnego prowadzonego przez rangersów, by zapytać, gdzie w taką pogodę można wejść na szlak. Dostaliśmy mapę i radę, które ścieżki wokół wioski Karekare są bezpieczne podczas deszczu.

Pojechaliśmy do Karekare, zostawiliśmy auto na parkingu przed szlakiem i ruszyliśmy w dwugodzinną wędrówkę. Już w pierwszej godzinie, moja dotychczas niezawodna kurtka przeciwdeszczowa była kompletnie przemoczona. Szlak prowadził pagórkami nad stromym brzegiem. Szliśmy przez intensywnie zielony las deszczowy. Co jakiś czas docieraliśmy do punktów widokowych w panoramą morza i urwistych skał.

Pod koniec wędrówki dotarliśmy do wodospadów. Skoro i tak byłem przemoczony to wskoczyłem do wody i cieszyłem się górskim prysznicem masującym mi plecy.

Na kolejny weekend wybieramy się na południową wyspę, gdzie ponoć czekają na nas piękne okolice nowozelandzkich alp.

Jedna myśl nt. „Piha i Karekare.

  1. Monika

    Hej Swojak,

    Pieknie :-). Poproszę więcej zdjęć.

    Lewostronny ruch mnie przerósł na rondzie, wogóle nie wiedziałam w którą stronę patrzeć :-).

    Udanej wycieczki na południowa wyspę.

    Pozdrawiam
    Monika

Możliwość komentowania jest wyłączona.