Na pokładzie A380.

Lufthansa kupiła osiem potężnych Airbusów zabierających 526 pasażerów. Dzisiaj leciałem jedną z tych maszyn.

Trudno mi pojąć jak 560 ton żelastwa, plastiku i paliwa może wzbić się w powietrze.

Nim wystartowaliśmy, już podpięcie A380 do terminala było ciekawostką. Wchodziliśmy do samolotu z dwóch poziomów frankfurckiego lotniska. Poczekalnia została specjalnie zaadoptowana do obsługi Airbusa. Rękawy dla pierwszej klasy i dla klasy biznes prowadziły na górne piętro maszyny, a ekonomiczne na dolny pokład.

Kabina, szeroka na ponad sześć i pół metra, zrobiła na mnie wrażenie przestronnej.

Słyszałem, że niektóre linie lotnicze wykorzystały okazję zakupu olbrzymiego samolotu do kreatywnego zaaranżowania jego wnętrza. Słyszałem o kontuarach barowych, placach zabaw itd. Lufthansa, z niemieckim pragmatyzmem, wykorzystała miejsce na umieszczenie jak największej liczby pasażerów. Warunki podróży są, moim zdaniem, bardzo podobne do innych dużych Airbusów i Boeingów, obsługiwanych przez tego przewoźnika.

Jedyną niespodzianką było gniazdo sieci komputerowej i port USB w podłokietniku fotela. Nie widziałem tego wcześniej. Po podłączeniu laptopa do sieci, komputer dostał swój adres IP, czyli został podpięty do pokładowej sieci. Był to tylko dostęp lokalny, bez internetu. Być może w przyszłości ma to być wykorzystane do surfowania podczas lotu. Natomiast przydatne okazało się gniazdo USB. Wpiąłem do niego komórkę i doładowałem baterię.

Skoro jesteśmy przy temacie gadżetów na pokładzie, to podzielę się z Wami ciekawostkami. Lufthansa robi w tym roku drugie podejście do internetu w lotach międzykontynentalnych. Na niektórych trasach transatlantyckich już są hot spoty w kabinie pasażerskiej. Następnym etapem będzie umożliwienie podróżnym korzystanie z telefonu komórkowego, ale tylko do wiadomości tekstowych.

Lufthansa zrobiła sondaż wśród pasażerów na temat korzystania z telefonów na pokładzie. Pod wpływem zebranych głosów postanowiono zablokować porty telefonii internetowej, oraz ograniczyć komórki do smsów i mmsów. Ludzie chyba nie chcą, żeby im współpasażerowie gadali nad uchem.

Napisałem, że jest to druga próba wdrożenia projektu internetowego w samolotach Lufthansy. Bowiem internet już był na ich pokładzie w ubiegłej dekadzie. Pamiętam lot z Azji, kiedy włączyłem na laptopie Skype’a i odbyłem kilka rozmów ze znajomymi i rodziną. Z tego co słyszałem ówczesne przedsięwzięcie upadło z powodów finansowych. Może było za wcześnie na taką usługę? Może było za drogo? Może formy płatności online potrzebowały więcej czasu na popularyzację?

Niemcy najwyraźniej wyciągnęli nauczkę z tamtej porażki. Teraz, działając z Deutsche Telekom, umożliwią płatność za internet tak samo jak za korzystanie z pakietów danych w roamingu. Będzie też możliwość płacenia kartami kredytowymi oraz milami z programu Miles&More.

Przypuszczam, że dopuszczenie komórek wymaga też innego zabezpieczenia urządzeń pokładowych, niż to było w przypadku wifi. Komórki potrafią ponoć narobić nieprzyjemnych psikusów czujnikom pożarowym oraz nawigacji. Więc projekt wygląda na ambitne przedsięwzięcie.

Podoba mi się ten pomysł Lufthansy, bo lubię widzieć jak ludzie szukają innowacyjnych rozwiązań. Pewno wielu pasażerów będzie zadowolonych z możliwości bycia online w trakcie lotu.

Dla mnie ma to małe znaczenie. Zawsze mam coś do roboty w ciągu długich lotów. Zwykle czytam książki.

Tym razem niewiele poczytałem, bo większość lotu przespałem. Teraz parę godzin na lotnisku w Singapurze i druga połowa drogi do Auckland.

3 myśli nt. „Na pokładzie A380.

  1. Malgosia

    Jak zwykle ciekawie napisales.
    Na sama mysl o telefonach komorkowych na pokladzie samolotu dostaje drgawek i dreszczy. Do tej pory to bylo jedyne miejsce na kuli ziemskiej, gdzie brak bylo „tunow”, dzwonkow i innych szalonych dzwiekow wydobywajacych sie z setek komorek.
    Do tego, gdy ludzie rozmawiaja przez komorke w miejscach publicznych, maja taki dziwny zwyczaj krzyczenia a nie rozmowy.
    Zawsze kojarzy mi sie to z dzieckiem, chcacym zwrocic na siebie uwage.

    Sama staram sie nie uzywac komorki w miejscu publicznym: pociagu, autobusie, metrze, taxi, restauracji, kino, klubie, lotniskowej launge itp. po prostu wylaczam ja.
    Gdy lece lotem miedzykontynentalnym to cenie sobie spokoj i mozliwosc poczytania ksiazki czy naukowych artykulow, obejrzenia filmu, przespania sie, czy po prostu spokojnego przemyslenia waznych spraw.
    Milej podrozy.

  2. DOMA

    Ależ zazdroszczę Ci tego lotu A380! Od kilku tygodni poluję na niego w Zurichu, ale ciągle trudno mi zwlec się z łóżka przed 9. Do tego mgła, która często zakłóca cieszenie się widokiem.
    Może tym razem w końcu zrealizuję swój aktualny cel. Chociaż muszę przyznać, że częstotliwość bywania na tarasie obserwacyjnym na lotnisku przekracza dozwolone granice. To już obłęd 😉

    Pozdrawiam z Zurichu!

  3. toffitomek

    Jedna rzecz, która mnie zaskoczyła w A380 – poziom hałasu w samolocie, który jest zawsze dla mnie co najmniej irytujący…
    Mimo, że siedziałem ‚na skrzydle’ hałas mi w ogóle nie dokłuczał, nawet podczas startu był dość niski…
    Dodatkowo ilość miejsca w ekonomicznej była również zadowalająca (linia Emirates, 186 cm wzrostu)

    pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.