Śmieci.

Czy opłaca się segregować, a potem przetwarzać śmieci?
Podobno tak i do tego całkiem nieźle.

Ostatnio rozmawiałem z Australijczykiem, który „pracuje w śmieciach”.
Buduje spore stacje przetwarzania odpadów, zarządza nimi, a zyskiem dzieli się z lokalnymi społecznościami, w których prowadzi interesy.
Jedna stacja obsługuje około miliona mieszkańców.
Jak usłyszał, że za wywóz śmieci płacę miesięcznie około stu złotych, to stwierdził, iż jego australijscy klienci mają taniej. Lecz jak mu wspomniałem, że za oddanie kilograma makulatury trzeba w Pruszkowie zapłacić pięćdziesiąt groszy, to sprawdzał, czy dobrze zrozumiał, że to ja płacę, a nie mnie płacą.

Tak niestety jest w naszej okolicy. Nieliczne kontenery na makulaturę mają malutkie otwory i większe kartony trudno tam wrzucić. Zaś zakład oczyszczania przyjmuje makulaturę odpłatnie.

Australijczyk pokiwał głową, jednocześnie coś w myślach przeliczał. Po czym oznajmił, że może zapłacić kilka dolarów od każdej tony przyjętych śmieci.

Kilka tygodni wcześniej widziałem się z człowiekiem, który miał do czynienia ze śmieciami w Polsce. Jego zdaniem to jest kosztowny biznes i udaje się tam, gdzie jest dotowany z publicznych pieniędzy.

Wobec tego skąd Australijczyk bierze zysk w biznesie, który ponoć musi być dotowany?
Przetworzone odpady sprzedaje pośrednikowi, który dalej je upłynnia. Ponoć głównie w Chinach.

Tym sposobem poszerzyłem swoje horyzonty śmieciowe. W Polsce do segregacji trzeba dopłacać, a w Australii można z tego żyć.

4 myśli nt. „Śmieci.

  1. Orest Tabaka

    Ciekawe spostrzeżenie. Może to kwestia właśnie tego, że tam ze śmieci wyciąga się to co może jeszcze przydać… a u nas zakopuje głównie w ziemii. Trochę to smutne.

  2. Stan

    To ja dodam swoją opinię.
    Pracuję w firmie, która handluje tworzywami sztucznymi pochodzącymi z recyklingu. Dopiero tutaj zrozumiałem, że naszą narodową cecha jest to, że zawsze chcemy chodzić na skróty. Okazuje się bowiem, że materiały pochodzące z Polski są zanieczyszczone innymi materiałami (plus czasem metal, papier), źle segregowane, wilgotne i siłą rzeczy ich powtórne przetworzenie kosztuje więcej niż materiału czystego. A wszystko przez to, że zamiast porządnej jakości myśli się o mieleniu/regranulowaniu tego co popadnie, nie patrząc na jakość. Przez to, że materiały recyklowane stwarzają dużo więcej problemów niż materiały czyste, nie wszyscy chcą go używać i nasz rynek nie jest tak wielki, jak np. w Niemczech czy we Włoszech. Konkludując – nie mamy w naszym kraju kultury porządnego przetwórstwa, które przynosi długofalowe korzyści (także finansowe).

  3. Łukasz

    Bardzo polecam film „Wasteland”, który jest właśnie o tym, o czym piszesz. Na mnie zrobił ogromne wrażenie.

  4. Swojak Autor wpisu

    @Orest, @Stan, @Łukasz
    Dziękuję za Wasze komentarze. Myślę, że temat jest ważny. Widzę, że jest spory chaos w tym co robimy w sprawie wykorzystania zasobów.
    Ostatnio potrzebowałem nowych ostrzy do mojej leciwej maszynki do golenia Philips. Pracownica sklepu RTV-AGD poszukała dobrego zestawu ostrzy dla mnie. Podczas jej poszukiwań zauważyłem na półce maszynkę za 99 złotych z ostrzami jakich potrzebuję. Po chwili ekspedientka wręczyła mi same ostrza za sto kilkadziesiąt złotych. „One chyba są identyczne jak na tej maszynce za 99 złotych?” „Chwileczkę, sprawdzę. Tak, są identyczne. Rozumiem, że to absurd.”
    Oddałem ostrza i kupiłem maszynkę, której nie potrzebuję, i która staje się kolejnym elektro-śmieciem…

Możliwość komentowania jest wyłączona.