Ona miała taki miły głos i nawet rozumiała mój silny polski akcent…

Telefoniczna konsultantka firmy Microsoft zapytała, czy siedzę przed komputerem i widzę na ekranie kod produktu. Gdy odparłem twierdząco, poprosiła, abym podyktował jej ten numer. Potem podała mi wygenerewane przez jej system cyfry i litery, które miałem wpisać w puste pola na ekranie mojego Windows XP. Na koniec poprosiła o potwierdzenie, czy Windows jest już aktywny i podziękowała za rozmowę.

Rozmawiałem z androidem. Czyli moją sprawę załatwił system komputerowy wykonujący pracę konsultanów. Kolejna bariera w zastąpieniu ludzi maszynami została skutecznie pokonana.
W pierwszej chwili byłem podekscytowany myślą, że systemy rozpoznawania głosu potrafią tak dobrze radzić sobie z automatyczną obsługą klienta. Szybko jednak przyszły mi na myśl słowa, jakie usłyszałem od Amerykanina, który tęsknił za dawnymi czasami, gdy w sektorze usług wszelkie sprawy załatwiał człowiek. Brakuje mu tego pierwiastka człowieczeństwa w automatycznych systemach, które panoszą się usługach. Rynek goni za obniżką kosztów. Amerykańskie centra obsługi klienta zostały, parę lat temu, przeniesione do tanich Indii. Niektórzy klienci narzekali na ten ruch, więc część kontaktów z klientami, Hindusi zlecili swoim amerykańskim pracownikom. Teraz kolejny krok. Hinduski konsultant zostaje zastąpiony automatem.

Dodam, że opisaną we wstępie rozmowę odbyłem z amerykańskim oddziałem firmy Microsoft. Przypuszczam, że w Polsce wciąż miałbym szansę porozmawiać z Ewą, Jackiem lub Beatą, którzy odebraliby mój telefon. Jednak 3 maja mieli oni, podobie jak ja, wolne. Do USA zadzwoniłem po nieudanej próbie aktywacji systemu przez Internet. Na ekranie dostałem polecenie wykonania telefonu pod polski numer. Skoro tam było nieczynne, to zadzwoniłem pod numer w Szwajcarii (licencję na system kupiłem w Helwecji). Jednak Szwajcarzy już wyłączyli linię, której używali do aktywacji Windows XP – pewno tam takie starocie mało kto instaluje. Pomyślałem, że w Stanach jest duży rynek, więc zapaleńców mojego pokroju trochę się zbierze i będzie tam dla nich konsultant. Intuicja dobrze mi podpowiedziała. No i dostałem to czego potrzebowałem, a mój stary komputer znów jest na chodzie.

Historia ma jeszcze jedno dno. Przyznam, że problem rozpoczął się kilkanaście miesięcy temu z powodu mojej niefrasobliwości. Podczas oglądania filmu o Gandhim przeszkadzał mi hałas komputerowych wiatraczków. Niewiele myśląc, wyłączyłem chłodzenie. Zostawiałem tylko słabiutkie wietrzenie procesora. W połowie filmu komputer był tak gorący, że się przepalił. Dość szybko i tanio znalazłem na Allegro podobną płytę główną z procesorem. Rupieć stał w kącie jak wyrzut sumienia, aż do wczorajszego, śnieżnego święta. Wtedy przywróciłem go do życia, przy pomocy androida, aktywującego Windows XP, gdzieś z za Oceanu, a może gdzieś z Indii, czy nawet z Europy? W końcu komputer mówiący z amerykańskim akcentem może stać w dowolnym ekonomicznie sensownym zakątku świata, wybranym przez Microsoft.

Czy zmierzamy do czasów, gdy tylko najznakomitsi, wybrani klienci, będą obsługiwani przez człowieka, a wszyscy pozostali będą rozmawiać z maszynami? Czy maszyny nabiorą takiej ogłady, że tylko najwprawniejsi rozmówcy zorientują się, że gadają z automatem? Jaki aspekt rozmowy z żywym konsultantem nigdy nie zostanie skutecznie zastąpiony przez komputer? Jakie są Wasze refleksje? Zapraszam do dyskusji.

4 myśli nt. „Ona miała taki miły głos i nawet rozumiała mój silny polski akcent…

  1. bp

    Czekam na nowy wpis, bo sprawy, o których piszesz często siedzą w mojej głowie tak jak ta automatyzacja życia. Kiedyś zaczytywałam się książkami sf i widzę, jak przenikliwi byli pisarze.
    Tymczasem wiele wynalazków dzieje się na naszych oczach i mam mieszane uczucia, czy się cieszyć czy martwić. Podobnie obserwuję świat wokół mnie i widzę jak te wynalazki powstają w dobrej wierze, a potem obracają się przeciwko ludziom.
    Obecne czasy przypominają dawną rewolucję przemysłową, gdy maszyny zastępowały człowieka i on buntował się przeciwko nim.
    Nowe technologie pozbawiają ludzi pracy i odczłowieczają stosunki międzyludzkie. To dzieje się trochę zbyt szybko, w stosunku do zmian społecznych i mentalnościowych w społeczeństwie.

    Podam przykład, zebranie w szkole, podana godzina, wszyscy muszą się stawić punktualnie. O 17.00 wchodzą, a zaprogramowany automat zamyka drzwi. Spóźniony rodzic biega dookoła. Pracował z człowiekiem, musiał mu poświęcić kilka minut dłużej, nie zdążył punktualnie. Teraz przegrywa z techniką. Nie ma pani woźnej, nie ma nawet ochroniarzy. Po co, jest przecież monitoring i automaty. Sfrustrowany biega dookoła szkoły. Nie ma dzwonka, ani telefonu do nauczyciela. To tylko próbka, chociaż prawdziwa.

    Automaty, androidy to kolejny poziom frustracji. Fakt, że nie będą wołać o podwyżkę, nie biorą zwolnień na chore dziecka. Ale trzeba się ścigać, by nie wyeliminowały człowieka z pracy.
    Koleżanka z bardzo cyfrowego kraju, mówi mi, że jeździ na działkę, gdzie jest bardzo prymitywnie. Musi narąbać drzewa, przynieść wodę ze studni, nagrzać tę wodę na piecyku by zrobić jedzenie i zmyć naczynia. Nie ma prądu. Wszystko to po to by się odstresować, by było bardziej ludzko i męcząco. Ciekawa przyszłość.
    Gdy zaczęły się czasy z wysyłaniem usług, czytałam prognozy o zawodach przyszłości. Mówiono,że najbardziej pewne prace to takie, których nie da się wykonać na odległość. Usługi typu hydraulik i podobne. Ale już nie księgowy, informatyk, radiolog.
    Co będzie czas pokaże.

  2. bp

    Ps. Polecam książki Izaaka Asimova i jego trzy prawa robotyki

    1. Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
    2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
    3. Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.

  3. Kartek

    A pamiętasz Swojaku rozmowę przy okazji tematu dotyczącego biedy i podziałów społecznych głębokich jak rowy marianskie? Pisałem wtedy, że jedynym czynnikiem zmian może być dzielenie się pracą. Ale nie z automatami
    Pozdrawiam

  4. Swojak Autor wpisu

    Ostatnio mówiłem synowi, że jako dodatkową działalność moglibyśmy zostać hydraulikami. Coraz trudnej znaleźć ludzi od przetykania rur, a tej pracy na razie nie przejmą od nas komputery, ani Hindusi.

Możliwość komentowania jest wyłączona.