Ustąp miejsca dziewczynce!

„Zwrócono nam uwagę, że wśród mówców była tylko jedna kobieta” – napisał organizator doskonałej konferencji TEDxWarsaw. W dalszych słowach tłumaczy jak do tak okropnej sytuacji doszło i jak można temu zaradzić w kolejnej edycji.

Piszę o tym, bo to już kolejny tekst podobnego typu, który wpada w moje ręce. Mamy jakieś działania, gdzie zgłasza się sporo facetów i kilka kobiet, a potem samokrytyka z powodu nadreprezentacji mężczyzn.

Proszę, podpowiedzcie, o co chodzi? W czym jest problem?
Jako uczestnik konferencji widziałem na sali masę kobiet. Wśród rozmów, które prowadziłem w przerwach, mniej więcej tyle samo odbyłem z paniami, co z panami. Dostęp do spotkania był niezależny od płci.

Jestem ojcem dwóch dorastających córek. Chcę, aby mogły rozwijać swoje pasje i realizować marzenia. Tego samego chcę dla naszego syna.

Widzę, że są obszary życia, gdzie kobiety i mężczyźni idą ramię w ramię. Na mój gust, do sprzedaży i marketingu garnie się chyba tyle dziewczyn co i chłopaków.
Lecz już do prac bliższych technice masowo gnają faceci. Niedawno zatrudniałem osobę do wdrażania systemów komputerowych. W zasadzie szukałem osoby do przyuczenia do zawodu, a z racji zupełnie męskiego zespołu, liczyłem na zatrudnienie kobiety. Zgłosiło się dziesięć razy więcej panów niż pań. Nie dałem za wygraną. Skontaktowałem się z każdą z kandydatek. Kiepsko nadawały się na to stanowisko. Do naszego zespołu dołączył kolejny facet.
Są też obszary, gdzie równie trudno jest trafić na mężczyznę przyzwoicie rokującego. Edukacja jest świetnym przykładem. Przy dramatycznej feminizacji szkół, zastawiam się ilu wychowawców spotka mój syn na swojej drodze do dorosłości.

Czy powyższe ma oznaczać, że za wszelką cenę zatrudnię kobietę przy komputerach tylko dlatego,  że jest kobietą, a ja zatrudniałem za dużo mężczyzn? Czy może oddam edukację syna w ręce kiepskiego belfra tylko dlatego, że jest facetem?

Mój zdrowy rozsądek burzy się na apel pt. usilnie szukamy kobiet do wygłoszenia wykładu na naszej konferencji, bo dotychczas gadało u nas za dużo mężczyzn.
Wiem, że w tym roku organizator zrobił wszystko co w jego mocy, aby każdy kandydat do występu był sprawiedliwie oceniowy, bez względu na płeć. O co chodzi tym co skarżą się na brak kobiet na scenie i dlaczego organizator się z tego tłumaczy?

Może lepiej ode mnie rozumiecie o co chodzi? Może jest coś ważnego co umyka mojej uwadze? Zachęcam do dyskusji.

5 myśli nt. „Ustąp miejsca dziewczynce!

  1. Kartek

    To tzw poprawnośc polityczna Swojaku – takie pragnienie, że dobrze wygląda gdy jest po równo podzielone między płciami – nawet konferencja. Z moich doswiadczen wynika, że praca z facetami jest nudna i mało kreatywna.Owszem robota idzie ale schematycznie. Podobnie jest w zespołach kobiecych. Natomiast zaletą zespołów mieszanych jest inspirujące, intelektualne iskrzenie między kobietami a facetami. Nie myślę o romansach ale o takim inspirującym napięciu. To sprzyja kreatywnej pracy. Mnie kobiety inspirują do życia – głównie do pisania. Dla mnie są czymś w rodzaju intrygujących muz. Ale to nie ma nic wspólnego z parytetami o których piszesz.
    Pozdrawiam

  2. bp

    A ja pracuję w sfeminizowanej pracy. Nawet bardziej panowie są skupieni na rodzinach i wszystkie ustalenia pracowe są z babeczkami. Ale jakoś idzie, lubimy się też. Generalnie w mojej pracy płeć się nie liczy, chociaż zmiany wprowadzamy bardziej ewolucyjnie niż rewolucyjnie.
    Ale nie jestem zwolenniczką parytetów płciowych. Ostatnio Unia chce je trochę wcisnąć na siłę nawet prywatnym firmom. (mam nadzieję, że nie pod przymusem).
    Wiele osób uważa, że warto wprowadzić okres przejściowy by ułatwić zaistnienie kobietom.
    Ponieważ czasem śledzę ten wątek w zachodnich mediach, wiem,że niemiecka szefowa jakieś wielkiej firmy chemicznej z Niemiec w czasie zebrania w Unii była przeciwna parytetom. Był szok, bo to kobieta. Pewnie sama musiała wiele szczebli z trudem pokonać i takie wciśnięte na siłę panie obniżyłyby poziom pracy. Jak zwykle gdy ktoś dostaje coś za darmo, bez odpowiedniej motywacji. Generalnie, warto trzymać jakość, obojętnie jakiej jesteś płci.
    Ale faktycznie najlepiej jest w mieszanym towarzystwie.

  3. Ania

    Parytety traca mi zatrudnianiem Afroamerykanow, jak teraz sie tutaj mowi o Czarnych.
    Firma jest dobrze postrzegana na rynku, jezeli zatrudnia kogos takiego. Kwalifikacje czesto mijaja sie ze stanowiskiem, jednakze…

    Jak tu nie dac sie zwariowac?

    Pozdrawiam swiatecznie:)
    Wesolych barankow zycze i mokrej radosci:)

  4. telemach

    Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem Twój dylemat. Mieszają nam się (chyba) dwa zupełnie różne zagadnienia. Z jednej strony parytety (będące instrumentem sprawiedliwości dziejowej i korektą ostatnich 10 tysiący lat patriarchatu – instrumentem rozczulającym ale innego nie mamy), z drugiej zaś codziennej praktyki i osobistych wyborów. W przypadku konferencji nie mam żadnych wątpliwości: priorytet (absolutny) ma jakość treści i wypowiedzi nad płcią prelegenta/tki. W przypadku dostępu do zawodów i stanowisk obwarowanych tradycyjną lecz racjonalnie trudną do uzasadnienia i niewidoczną restrykcją mogę takie wątpliwości już mieć.
    Myślę jednak, że powinniśmy oddzielać instrumentarium inżynierii społecznej od codziennych wyborów.

  5. Swojak Autor wpisu

    @telemach, @Ania, @bp, @Kartek
    Telemachu, to chyba „instrumenty inżynierii społecznej” doprowadziły do dialogu między tymi, których uwierał nadmiar męskich mówców, a organiozatorem, który już szuka kobiet na TEDxWarsaw 2012. Czyli instrumenty działają i… wpływają na decyzje. Mnie takie zabiegi uwierają.
    Aniu, podobnie jak Ty, widziałem do czego prowadzą parytety rasowe. Ja to widziałem w wydaniu RPA.
    BP i Kartku, no właśnie, też myślę, że praca w zespołach mieszanych czasem jest fajna. Widzę wpływ tego „inspirującego napięcia”. Poza napięciem widzę, też komplementarność w kobiecym i męskim podejściu do wyzwań. To już temat na dyskusję o tym czy kobieta i mężczyzna są fundamentalnie różni…

Możliwość komentowania jest wyłączona.