Kraków dla leniwych.

Kraków jest niezmiennie moją pierwszą propozycją, gdy znajomy z zagranicy pyta, co zwiedzić w Polsce.
W weekend doświadczyłem miasta, do którego wysyłam gości.

Poniżej kilka przystanków, które polecam jak będziecie pod Wawelem.

Jazz Club u Muniaka. ul. Florianska 3.
Sobotni wieczór spędziliśmy w klubie jazzowym Janusza Muniaka. Ten krzepki siedemdziesięciolatek z saksofonem, zapewnił nam przednią rozrywkę. Małżonka skonstatowała, że byliśmy tam najprawdopobniej  jedynymi Polakami…

Cheder Cafe, ul. Józefa 36.
Na Kazimierzu wypiliśmy poobiednią kawę. Weszliśmy na chybił trafił do lokalu. Podczas zamawiania zaintrygowała mnie informacja w menu, o kawie po izraelsku, parzonej w dzbanku z przyprawami. Więc żona zamówiła tradycyjną kawę, a ja dałem się skusić na ten wynalazek. Dopiłem tylko połowę, bo resztę oddałem mojej połowicy, widząc jak jej posmakował napitek pachnący cynamonem, kardamonem i Bóg wie jakimi jeszcze orientalnymi przyprawami. Zaś ta przypadkowa kawiarnia okazała się zupełnie nietuzinkowym miejscem. Ponoć jedynym, gdzie podają tak sympatyczną kawę.

Gruzińskie Chaczapuri, ul. Grodzka 3.
Tradycyjnie, co pobyt w Krakowie, jemy gruziński obiad. Gruzja jest w Polsce coraz popularniejsza, widać to też na przykładzie nowych lokali Chaczapuri otwieranych w Krakowie. Jest ich już cztery. Jadłem tam raczej z sentymentu, niż z powodu cudów kulinarnych. Pewno przy kolejnym wypadzie do Krakowa też tam zjem i wypiję lampkę gruzińskiego wina.

Na knajpy wydaliśmy sporo więcej niż na nocleg. Gustuję w hostelach, których tam sporo. Za stówkę z okładem mieliśmy dwuosobowy pokój ze śniadaniem (z którego zrezygnowaliśmy na rzecz posiłku w Cafe Camelot, ul. Św. Tomasza 17).

Jak szukacie pomysłu na weekend we dwoje, a kilkaset złotych uprasza się by je wydać, to Kraków wydaje się zachęcającym pomysłem. Może by tak znowu tam pojechać…

24 myśli nt. „Kraków dla leniwych.

  1. Monika

    Swojak,

    Piękny, piękny Kraków jest 🙂 Gościom zagranicznym polecam jeszcze Gdańsk, Wrocław i Zamość.

    Kraków odwiedziłam ostatnio w zimie w zeszłym roku. Fajnie bo pusto. Zrobilismy z mężem przez te 4 dni ok. 150 km – cała starówka i okolice, Kazimierz, Błonia, Planty, Wawel, Teatr Słowackiego itp itd. a po drodzie mnóstwo knajpek – fajnie, że podajesz adresy, ja pozapominałam je, jednak pewnie trafię „na żywo”.
    Podobało mi się w tych knajpkach, klubach i restauracjach to, że z zewnątrz i na pierwszy „rzut oka” wygląda na małą i niezbyt interesującą. Dopiero po wejściu okazuje się, że tam są olbrzymie piwnice a w nich duże kamienne sale 🙂 pełne zaskoczenie in plus.

    Mieszkaliśmy w mieszkaniu 2 pokojowym z kuchnią i łazienką, zaraz koło Wawelu ( wygodnie bo nie trzeba brać samochodu, żeby zwiedzać ), które wynajeliśmy przez internet. Tyle co hotel a więcej miejsca i intymniej.

    pozdrawiam serdecznie
    Monika

  2. BarbaraRK

    Ooj. fajnie. jakbyś jeszcze polecił ten hostel, bo znam tylko hotel na Floriańskiej Florian, ale nie mylić z Fłoryian na jakiejś innej ulicy.
    Pozdro B.
    PS. Aha. Proszę, zgłoś bloga do Konkursu Wiadomości24.pl

  3. Kartek

    Byłem w Krakowie na dosyć luksusowym, bo organizowanym przez jakąś globalną instytucję szkoleniu. Program był standardowy ale urywałem się ze spędu i to były najmilsze chwile. Na przykład trafiłem na wystawę fotografika japońskiego utrzymaną w klimatach sado-maso. Niesamowite praktyki! Na dokładkę facet tych zdjęć nie inscenizował. Trochę klimaty jak na zdjęciach Golding.
    Ale mam pytanie Swojaku. Mógłbyś coś bliżej napisać na temat potraw gruzińskich, które jadłeś? Interesują mnie sekrety kuchenne.
    Pozdrawiam

  4. Swojak Autor wpisu

    Moniko, Gdańsk też czasem polecam, Wrocław lubię, a Zamość chyba czas odwiedzić, bo ostatnio byłem tam paręnaście lat temu i to tylko na parę godzin, bez zwiedzania.

  5. dudi

    na Kazimierzu polecam knajpkę Flower-power – klimaty hipisowskie, poduchy z których samodzielnie układa się sobie legowisko , do tego muza z lat 60 i 70…

  6. Swojak Autor wpisu

    @BarbaraRK, @Kartek, @Dudi
    Barbaro, w tym roku http://bluehostel.pl/ , a poprzednio http://domturysty.info/
    Konkurs? Dostałem e-mail z prośbą o potwierdzenie zgłoszenia. Potwierdziłem. Ktoś mnie zgłosił. Jeśli to Ty, to dziękuję. Już się sam nie zgłaszam na konkursy. Piszę tu dla siebie i grupy stałych oraz dochodzących czytelników. Na promocję nie wydaję energii, czasu, ani pieniędzy.

    Kartku, nazw nie pamiętam. Zupa była pikantna. Danie główne to warzywa zawinięte w placku trochę podobnym do naleśnika. Do tego lampka czerwonego wina, ale też nazwy nie pamiętam. Smakowało poprawnie.

    Dudi, dzięki za Flower-Power, zatem mam kolejny powód, by planować wyjazd do Krakowa 🙂

  7. Ania

    Alez Wam fajnie. Uwielbiam krakowskie klimaciki i slodkosci Wentzl’a.

    Ostatnio, kiedy bylam W Zamosciu zobaczylam juz odnowiony Rynek. Uliczki przylegajace don byly jeszcze smutne. Mam nadzieje, ze sie im poprawialo:)

    Pozdrawiam:)

  8. telemach

    „Piękny, piękny Kraków jest 🙂 Gościom zagranicznym polecam jeszcze Gdańsk, Wrocław i Zamość.”
    To dziwne. Ja zawsze pytam gości, czy chcą zobaczyć Polskę taką jaka jest, czy taką jaką chciała by być widziana. Jeśli mówią, że taką, jaka jest, to polecam im Konin, Bełchatów, Kielce, Rzeszów, Swiebodzin i Białystok.
    Są przeważnie wstrząśnięci . I zamyśleni.

  9. Monika

    Telemach.
    Co dziwne? To, że ludziom którzy przyjechali do mnie i widzieli polskie szpitale, chcę pokazać wreszcie coś ładnego?
    Pokazanie im do kompletu „pcimia” – prawdopodobnie odebrało by mi dostawców 🙂

  10. telemach

    „To, że ludziom którzy przyjechali do mnie i widzieli polskie szpitale, chcę pokazać wreszcie coś ładnego?”

    @Monika: ale czy to jest (przepraszam za staroświecki termin) tak do końca uczciwe? Zastanawiam się najzwyczajniej, czy gdybym przyjechał do przyjaciół w dajmy na to takiej Kenii, to czy chciałbym być przez nich oprowadzany po tamtejszej Cepelii udającej rzeczywistość, czy też wolałbym zobaczyć jak tam naprawdę jest?

    Ale nie wykluczam, że są też i tacy, którym bardziej zależy na „czymś ładnym” niż na doświadczeniu tego co jest.

  11. Monika

    Telemach,

    Oni nie przyjeżdżają tu doświadczać realiów życia polskich małych miasteczek, czy dużych miast, czy wsi. Oni przyjeżdżają w interesach, akurat w moim przypadku medycznych a nie geograficzno-humanistyczno-krajoznawczych.

    Często wyjeżdżają pod wrażeniem fachowości polskich lekarzy, no bo jak można leczyć w takich warunkach i miec rezultaty – to na szczęście się zmienia na plus.

    Czyli mają wizję „pseudokenii” zobaczyli to co jest, to może teraz pokazać im rzeczywistość np. Krakowa ( nie uważam, że Kraków to Cepelia – szczególnie Wawel i Kazimierz nie pasuja mi do tego określenia, użytego przez Ciebie)?

    Uważasz, że pokazywanie cały czas szarości jest uczciwe? Czy Twoje zycie jest jednolicie szare? Bo moje nie, jest w nim mnóstwo różnych barw – od białej, przez żółtą, pomarańczową, zieloną … – cała tęcza.

    Uważasz, że jak Ci ktoś pokaże głodujące dzieci w Kenii to będziesz wiedział jak tam jest?

  12. Pistacjowy Kosmita

    „Uważasz, że jak Ci ktoś pokaże głodujące dzieci w Kenii to będziesz wiedział jak tam jest?”

    Ja będę wiedział, że są tam głodujące dzieci, a to mi da do zamyślenia.

  13. Monika

    U kosmity to bardzo pozytywne 🙂 – bo rozumiem, ze z innych źródeł niż naocznie nie zdobedzie takiej wiedzy?

  14. Pistacjowy Kosmita

    Kosmita siedzi już w Polsce 5 lat i boryka się na co dzień z trudną rzeczywistością. Wie, że Aleje Ujazdowskie i restauracja Belvedere w Łazienkach, to jeden obraz, a szpital w ŻYRARDOWIE, albo bazarki na Ursynowie, to kolejne obrazy. I pokazując swoim gościom z całego świata kawałek Polski stara się przedstawić i jedne i drugie. Rozumiem bowiem, że Twój przykład z głodującymi dziećmi w Kenii był metaforą?
    He, he… Nie trzeba było, aż do Kenii sięgać. W Polsce też dzieci głodują. Pokazać Ci, czy wolisz nie oglądać? he, he…

  15. Monika

    No właśnie kosmito 🙂 najpierw szpital, potem intercity i na końcu np. Kraków. Albo najpierw Belvedere, potem korek na Marszałkowskiej i juz jestesmy na Pradze. Czyli pokazac i jedno i drugie i trzecie.

    Kenia jest przykładem telemacha nie moim 🙂

    Dzieciom głodującym raczej pomagam np. dając obiad, lub inaczej na ile jestem w stanie, a nie ogladam, to nie zoo, Może chcesz sie przyłączyc z gapia na osobę działającą. Zapraszam.

  16. Swojak Autor wpisu

    @Ania, @telemach, @Monika, @Pistacjowy Kosmita:
    Ależ ciekawe tory wybrała ta dyskusja. „Włóczęgi turystów, a sprawa polska”. Jak odwiedzają mnie przyjaciele to chcę, aby poznali mój dom takim jaki faktycznie jest. Chcę, abyśmy się lepiej znali dzięki ich wizycie. Będą mnie poznawać patrząc na to co robię ze swoim życiem i swoim otoczeniem. Jak ktoś odwiedza Polskę to też chciałbym, aby lepiej zrozumiał jak mu sobie tutaj poczynamy. Jak dla mnie w Krakowie dobrze to widać. Drobna przedsiębiorczość montująca hostele w starych kamienicach; melancholia, która nawet ogarnia rozrywkę; picie na umór, które widać w półprzytomnych gościach wytaczających się z lokali po północy; garb wielokulturowej przeszłości i wszechobecne zaniedbane, zapuszczone, brudne kamienice itd.
    Zaś temat biedy, niedożywionych dzieci, braku pieniędzy na realizację marzeń to dla mnie inny temat; temat nasz, nie turystyczny. Mieszkam koło bogatej Warszawy, a nawet u nas, tuż za rogatkami miasta są też dramatycznie biedni ludzie.
    Powiem tylko, że krew mnie zalewa, jak polskie media dudnią apelami o pomoc materialną dla zamożnej Japonii. W Polsce jest masa nędzy czekającej na rozwiązania. Moja żona uczy w szkole, gdzie kilkoro dzieci nie ma 250 złotych na wycieczkę szkolną. Ja wiem, opłacenie takiej wycieczki to takie zwyczajne i mało medialne zachowanie. Zostawię ten wątek na inną okazję. Bolesny to dla mnie temat…

  17. Pistacjowy Kosmita

    Moniko, ja już sam się wprosiłem gdzie trzeba i działam na ile mogę, dlatego za Twoje zaproszenie grzecznie podziękuję. Większość moich gości też się do tego działania dołącza wedle własnego uznania. Można by długo na ten temat, ale po co? I tak najwyraźniej nie dojdziemy do wspólnej konkluzji. Przepraszam i Ciebie i Gospodarza tego bloga za psucie miłej atmosfery. To był przecież turystyczny odcinek dotyczący pięknych zakątków pięknego Krakowa, a ja tu wyjeżdżam ze swoimi komentarzami. To się już nie powtórzy, obiecuję! A teraz radujmy się! Niech będzie pięknie, słodko i przyjemnie, hej!

  18. BarbaraRK

    Postaram się wpaść do Krakowa, nie mogę oprzeć się pokusie. Za każdym razem wpadam. będę za 8 dni w Warszawie a potem przez 12 na południu Pl.. Myślę że mógłbyś dodać banner konkursowy z linkiem do listy gdzie jesteś. Trzymam kciuki. Pozdrawiam B.

  19. BarbaraRK

    Ach, zapomniałam dodać. co do składek na biednych Japończyków. to mam podobne odczucia. Żal mi ich bardzo , współczuje, kataklizmu doświadczyli potwornego, to jest bezdyskusyjne, ale mają bogate społeczeństwo , które może pomóc , sobie wzajemnie, mimo potężnego zadłużenia państwowej kasy.

  20. Swojak Autor wpisu

    @Pistacjowy Kosmita
    Spoko, ten off-topic coś tu wniósł, moim zdaniem.

  21. Swojak Autor wpisu

    @BarbaraRK,
    Dzięki za wsparcie konkursowe. Brak mi chęci na konkursy. Zatem baneru nie wklejam.

  22. katarzyna

    Jeśli ktoś z Was wybiera się do Krakowa to polecam Hostel Flower.Bardzo dobra lokalizacja( ul. św.Tomasza 5) tuż przy rynku . Bardzo miła atmosfera, kuchnia do dyspozycji gości , pokoje z łazienkami,a co najważniejsze niskie ceny.

Możliwość komentowania jest wyłączona.