Demokracja biega na golasa.

Realne jest to co widzimy w najbliższym otoczeniu, to czego sami doświadczamy. Gdy czujemy rozdźwięk między osobistymi obserwacjami, a tym jaki obraz trafia do nas przez media, to radzę postawić na to pierwsze.
Pamiętacie baśń Andersena o nowych szatach cesarza? Masa ludzi uwierzyła, że ich władca przechadza się w pięknym stroju. Żadnych szat nie było. Na szczęście jakiś dzieciak, który miał dystans to tej zwariowanej manipulacji, powiedział co widzi, a w zasadzie czego nie widzi. Inni widzowie dali sobie wcisnąć nieistniejącą tkaninę. Za manipulacją stało dwóch spryciarzy potrafiących zagrać na ludzkich słabościach.

Królowie odeszli u nas na karty historii. Mamy demokrację. Lecz podzielam opinię, że także dzisiaj ktoś tka jej nowe nierealne szaty.
Może to media? Albo nauki społeczne? Eksperci? Instytucje opiniotwórcze? Marketingowcy? Zdaniem Anny Gizy oni wszyscy należą tej symbolicznej gałęzi przemysłu, która zamiast działać w naszym najlepszym interesie, robi coś dokładnie przeciwnego. Np. „marketingowcy mają nas przekonać do zakupu niestniejących szat”. Ten symboliczny przemysł celowo buduje dystans między naszym realnym doświadczeniem, a obrazem kreowanym na potrzeby oniemiałych gapiów.

Słowa Anny Gizy zainspirowały mnie do przemyśleń. Zachęcam Was do wysłuchania tego dwudziestominutowego wystąpienia, gdzie profesor Giza dzieliła się swoimi refleksjami o współczesnej demokracji (link).

Materiał pochodzi z TEDxWarsaw 2010. Przy okazji informuję, że 24 marca odbędzie się kolejna konferencja TEDxWarsaw. Wciąż można uzyskać zaproszenie do osobistego udziału. W dniu konferencji wszystkie wykłady będą też transmitowane w internecie. Szczegóły na http://tedxwarsaw.com/ .

Z przyjemnością poczytam o Waszych refleksjach i inspiracjach na temat demokracji biegającej na golasa, jeśli zechcecie się nimi tutaj podzielić.

17 myśli nt. „Demokracja biega na golasa.

  1. Kartek

    Dzięki Swojaku za bardzo ciekawy wyklad. Mam już swoje lata i dość dobrą pamieć dlatego tezy wykladu mnie nie zaskakują. Miałem we wczesnej młodości doczynienia z silnym, propagandowym przekazem koncowki epoki Gierka i pamiętam, że gdy będąc zbuntowanym studentem wracałem na swoją prowincję to czułem rozmawiając np o polityce iż walę głową w mur. Obraz świata ludzi poddanych medialnemu praniu mózgu był kompletnie odrwany od rzeczywistości. No ale nie minęło czasu i ten wykreowany przez propagand świat rozsypał się jak domek z kart. Później te same mechanizmy występowały w stanie wojennym i wolnej Polsce. Okres, który w tej chwili przeżywamy przypomina mi właśnie w nastroju dekadencki schyłek Gierka. Ale te iluzje medialno-marketingowe się rozsypią i ludzie jak dzieciak z bajki przejrzą na oczy. Zawsze tak się dzieje. I to nie ludzie ulegają iluzji ale właśnie politycy, korporacje, media, marketingowcy. Oni ulegają iluzjom, że mogą totalnie rządzić ludźmi. Wiesz, wizja Orwella jest wciąż aktualna ale w naszym kręgu kulturowym ona się nigdy do końca nie sprawdziła. zawsze występowało mniej lub bardziej bolesne jej odrzucenie. Tak będzie i teraz
    Pozdrawiam

  2. Swojak Autor wpisu

    @Ania, @Kartek
    Aniu, do listy dodałbym chrobliwy pośpiech; tempo, a w którym odbieramy sobie szanse refleksji nad otoczeniem.

    Kartku, powiało optymizmem. Dla mnie ważne było zakończenie wykładu. Ralph Talmont zapytał o osobistą odpowiedzialność. To jest moim zdaniem kapitalny klucz do tego tematu. Po zburzeniu iluzji będzie czas na zbudowanie przekazu spójnego z codziennością. Branie odpowiedzialności za swoje życie automatycznie blokuje kolejnych manipulatorów, startujących do „szycia kolejnych szat” na gruzach tego co się rozsypało.

  3. Ania

    Swojaku, Twoj post wzbudzil we mnie refleksje na nowo. Refleksje nad rzeczywistoscia. I masz racje, ze kluczem do wspolczesnego swiata jest odpowiedzialnosc. To ona generuje nasze zachowanie, postepowanie czy wreszcie odpornosc na manipulacje z kazdej strony. Sluchac siebie to takie trudne w czasie, kiedy wszyscy w kolo wiedza lepiej, maja pomysl na nasze zycie…. Chyba jestem troszeczke takim outsiderem 🙂
    i jest mi z tym bardzo dobrze:)

  4. Monika

    Hej Swojaku,

    Fajnie, że o tym piszesz. Pewien specjalista od reklamy powiedział mi, ze teraz reklama bazuje na poziomie wartości wyższych: uczuć rodzinnych, dzieciach, potrzebie bliskości. Spytałam jaki bedzie nastepny poziom, odpowiedział tożsamość !!!

    Chyba jestem w podobnym wieku co Kartek. Studiowałam w końcu lat 80. Strajkowałam, roznosiłam ulotki i takie tam, wtedy wiekszość studentów tym sie zajmowała. Byliśmy odważni i wierzyliśmy w to co robimy.

    Niektórzy z nas odnaleźli sie w nowej rzeczywistości ale nie wszyscy, mimo, że o to walczyli. Dlaczego? Hm…bo teraz trzeba być samodzielnym, dokonywać wyborów, nie bać sie wyzwań i wziąć odpowiedzialnośc za swoje życie a jednocześnie umieć sobie radzić z tym co przynosi los.

    Ha … no własnie, wczoraj dziecko moje ( 20 letnie, samodzielne ) poinformowało mnie o kolejnej zmianie swoich planów zyciowych. Na moja zmarszczoną minę odpowiedziało: wychowałaś mnie na samodzielną silną kobietę, to czego sie spodziewasz!!! Mam co chciałam 🙂

    Jeśli chodzi o króla i jego szaty. Kiedys stałam i krzyczałam ” król jest nagi” teraz podchodze i pytam – królu czy czujesz się nagi? Jesli odpowie tak, pytam jak mu pomóc, jesli powie nie ide dalej swoją drogą.

    pozdrawiam

  5. Swojak Autor wpisu

    @Ania: w Twoich słowach odczytuję przekaz bardzo bliski temu co powiedziała Anna Giza, o tych którzy mają pomysł na Twoje życie. Życzę Ci wytrwałości na Twoim osobistym, wyjątkowym szlaku!

  6. Swojak Autor wpisu

    @Monika: moje dziecko osiągnie ten wiek za cztery lata. Mam nadzieję, że będzie silna i samodzielna.

    Wspomniałaś reklamy. To jeden z moich ulubionych tematów. Od kilkunastu lat w ten czy inny sposób, współpracuję z branżą reklamowo-mediową. Jak widzę, niezmiennie od setek lat, chodzi o to samo: wpaść w ucho klientowi. Jak byłem mały, to z mamą chodziłem na rynek. Była tam masa przekupek. Niektóre zaczepiały nas, bo miały „śliczne i zdrowe jabłuszka dla dziecka”; inne z widzenia znały moją mamę i zachęcały do kupienia „tego co zwykle” itd. Czyli intuicyjnie odwoływały się do zdrowia, atrakcyjności produktu, lojalności klienta i wszelkich innych pomysłów na nawiązanie dialogu i doprowadzenie do transakcji.
    Moim zdaniem zmorą masowej reklamy jest jej oderwanie od rzeczywistych cech produktu. Jeśli przekupka zmyślała, to zwykle mama potrafiła ją sprowadzić na ziemię, komentując to co leżało na ladzie, i co mówiło samo za siebie. Masowa reklama jest rozwinięciem tego samego paradygmatu. Lecz rozwój potężnych reklamowych „przekupek” zostawił w tyle siłę zdrowej oceny produktu przez klienta.
    Jak dołożymy do tego praktyczne zwolnienie reklamodawców z odpowiedzialności za prawdziwość przekazu, a producentów za dostarczanie solidnych dóbr to mamy tygiel, o którym opowiedziała Giza. Chcę zaznaczyć, że Anna Giza przez dekadę pracowała w firmie Unilever – czyli zna od podszewki ciemne strony tego o czym mówi.
    Zaprzęgnięto najtęższe umysły nauk społecznych do wejścia w psychikę konsumenta i zakotwiczenie w niej przekazu reklamowego…

    Ujęłaś mnie ciepłym i osobistym podejściem do „króla”. Myślę, że też chcę mieć taką postawę. Gdy zakłopotany nagi król poprosi o pomoc, to chcę być do tego gotów.

    Lecz widzę, że to już nie król zatrudnił spryciarzy od szycia szaty, tylko ci spryciarze wypromowali sobie jakiegoś króla, który pokornie realizuje ich zamysły.

    Lecz tu już wchodzimy na ocean tematu związków demokratycznych państw z przemysłem farmaceutycznym, zbrojeniowym, międzynarodowych organizacji handlującymi narkotykami itd.

    Wydobycie króla z takiego szamba to będzie nie lada wyzwanie.

  7. Monika

    Dzieciaki : życzę Ci tego. Mam jeszcze 18 letniego syna, który powoli się usamodzielnia. Ale on ma inną osobowość niż córka.

    Masz wiedzę o reklamie i przemyślenia. Dziękuję za Twoj punkt widzenia. Masz rację. Rozminięcie się przekazu o produkcie z jego wartością – jest ściemą, na którą można sią nabrać raz. Ja nie zajmuję się tematem reklamy, ot od czasu do czasu porozmawiam z kimś od reklamy.

    Na codzień kieruję się zdrowym rozsądkiem. I nie kupię czegoś czego nie potrzebuję. Jako, że nie ogladam telewizji i nie kupuje gazet – to nie jest ona elementem mojego życia codziennego.

    „Lecz widzę, że to już nie król zatrudnił spryciarzy od szycia szaty, tylko ci spryciarze wypromowali sobie jakiegoś króla, który pokornie realizuje ich zamysły” – chyba jednak jestem anarchistką 😉 a taki król jest dla mnie po prostu zmanipulowanym człowiekiem, któremu mogę spróbować pomóc jeśli chce.

    pozdrawiam

  8. Iza

    Ciekawe kwestie są poruszone zarówno w wykładzie jak w dyskusji.

    Jest dużo nierealnych szat i wykreowanych postaci, produktów, potrzeb etc a mało dbałości o czystość i higienę wewnętrzną. Co możemy zrobić? Po pierwsze myślę, że przyznać się przed sobą, że i my nawet jeśli jesteśmy mądrzy, refleksyjni … możemy ulec i ulegamy wszelkim złudzeniom ( bo nie zawsze jesteśmy w stanie wszystkiego przetwarzać). Gdy z góry założymy, że nas to nie dotyczy to mamy przykład na Efekt 3 osoby a nie o to chodzi.

    Zadaniem jednak jest wypracować u siebie a potem dzielić się tym z innymi sposób aby minimalizować narzucający się nam sztuczny świat i umieć się cieszyć tym co nasze, prawdziwe i bliskie.
    Dlaczego tak mało osób stara się aby żyć po swojemu? A dużo jednostek pożera wszystko to co im się poda, nawet nie zawsze oglądając spożywany produkt (z góry przyjmują to co im dają)?
    Hm… czy to wynika z lenistwa? Z łatwości? Myślę, że w dużej mierze tak. Dlatego zadanie dla świadomych i dojrzałych jednostek pokazać innym, że można inaczej, że warto inaczej, że trzeba od siebie wymagać i walczyć o swoje JA 🙂

    duży oddźwięk w moim wnętrzu spowodował ostatni akapit z wypowiedzi Moniki…

  9. Swojak Autor wpisu

    @Monika, @Iza
    Moniko, intryguje mnie to, że w gronie naszego blogowego kółka dyskusyjnego, mamy nadreprezentację osób bez telewizorów i bez gazet. Poza blogiem, współpracownicy żony lub moi, reagują na nasze odcięcie od mass-mediów zdziwieniem i zaskoczeniem. Jesteśmy nielicznymi takimi osobami w ich otoczeniu. Zaś tutaj, Twoje czy moje stwierdzenie „nie oglądam telewizji i nie kupuje gazet” jest tak powszednie, jak stwierdzenie, że wolę herbatę bez cukru 🙂

    Izo, zgadzam się, że nawet głęboka samoświadomość i rozumienie technik manipulacji, nie zabezpiecza przed wpadnięciem w pułapkę „symbolicznego przemysłu”. Lecz widzę też, że budowanie osobistego poczucia wolności nieźle na to uodparnia.

    No właśnie: „umieć się cieszyć tym co nasze, prawdziwe i bliskie”. Codziennie rozmawiać z najbliższymi o tym co przeżyli, czego doświadczyli; okazywać ludzkie odruchy wobec sąsiadów; widzieć piękno w najbliższym otoczeniu, w śpiewie ptaka i w śnieżnych czapach na gałęziach drzew. To jest, moim zdaniem, realne i budujące. Tak zmieniamy świat, na świat z naszych marzeń.

  10. Hanna

    Witam,

    trafiłam na ten blog szukając osób, które mogą opowiedzieć mi o swoich refleksjach po powrocie do kraju z zagranicy. Zbieram materiały do reportażu dla Programu 3 Polskiego Radia i byłabym bardzo , bardzo zadowolona gdybyśmy mogli się spotkac i o tym porozmawiać.
    Będę wdzieczna za kontakt na bogoryja gmail com
    Pozdrawiam serdecznie Hannna Bogoryja Zakrzewska

  11. Monika

    O rany to aż tacy dziwni jestesmy, bo herbatę też piję bez cukru!!! :-)))))))))

    Ewolucja dalszego otoczenia na wiadomość, że nie oglądam TV :
    ( nie jestem ortodoksyjnym wyznawcą – tzn. nie odwracam oczu na widok TV i nie spluwam przez lewe ramię – o zgrozo czasem nawet coś obejrzę – i nie nawracam wszystkich oglądających TV na moją jedynie słuszna drogę )
    1. Współczucie – pewnie was nie stać
    2. Przekonywanie – tam sa też wartościowe programy, Tv robi dobrą robotę np. zacheca ludzi do tańczenia, jak można we współczesnym świecie zyć bez wiadomości ( jakby nie było internetu ) itp
    3. Akceptacja – tak tak pamietamy, ty nie ogladasz TV, rozmawiamy o takim serialu, który tam leci i jest on o tym, że……,
    4. Znalezienie plusów mojego wyboru – Ty to masz dobrze, nie oglądasz TV i nie wiesz jak się pokłócili w sejmie

    Hm… generalnie to nie ja miałam problem – to otoczenie miało problem jak sie właściwie odnieść do mojego wyboru.

    pozdrawiam serdecznie

  12. Monika

    PS. Przede mną następny etap:
    5. Zaciekawienie – już jest pierwsza jaskółka. Słuchaj a czemu ty właściwie nie oglądasz TV?

    No to zaczynamy dialog :-))))))))

  13. Swojak Autor wpisu

    Moniko,
    O ile dobrze pamiętam to zerwałem z telewizorem, bo mnie męczył. Potwierdzałby to ten wpis z 2008:
    http://blog.swojak.info/?p=41
    (pod wpisem jest dyskusja, która jeszcze ubiegłego lata miała swoje odpryski)
    Zaś z dzisiejszego dystansu do telewizora pewno dorzuciłbym argumenty o odzyskaniu masy czasu, którym lepiej kieruję.

  14. bp

    A ja przekornie zapytam, co robić gdy ci co widzą nagiego króla cię zakrzyczą. Przecież to właśnie podstawa manipulacji.
    W wielu starych, a pewnie i wielu obecnych kulturach i plemionach największą karą było wykluczenie ze społeczności.
    Ludzie się nie zmieniają od tysięcy lat, zmieniają się tylko otaczające gadżety.

    Optymistyczne jest to, że niektórzy zauważają problem.
    Pesymistyczne, że w rozchwianym gospodarczo, ideologicznie i religijnie świecie jest wiele osób, które będą chciały się podłączyć.

    Czasem zadaję trudne pytanie w swoim otoczeniu. Okazuje się, że ludzie wcale nie są głupi, ale nie chcą wałkować rzeczy oczywistych.
    Media, reklama, mówią im jedno, a oni wiedzą swoje. Wzruszają ramionami, na kwestie poruszane w wykładzie. Tak naprawdę kieruje nimi własny interes. Nie chcą podpaść, tak jak poddani króla. Widzę, jak zmieniło się podejście do określenia ,, jesteś nienowoczesny,,. Parę lat temu absolutnie pejoratywne. Teraz wielu dwa razy się zastanowi nad osobą wypowiadającą takie słowa.

    Ciekawa, jestem co skłoniło panią Gizę do takiego wystąpienia i dlaczego teraz. Co takiego wydarzyło się, że zrobiła podsumowanie tematu.
    Pozdrawiam serdecznie

  15. Swojak Autor wpisu

    @bp
    Wystąpienie Anny Gizy pochodzi z marca ubiegłego roku. Miałem przyjemność słuchać na żywo. Było to inspirujące doświadczenie. Kilka tygodni później był wypadek w Smoleńsku. Więc przeczekałem do teraz, aby podjąć dyskusję na temat nowych szat demokracji.

    Wracając do Twojego pytania, co robić, gdy jestem zakrzyczany? Chodzę z Twoim pytaniem i do głowy przychodzi myśl, by robić swoje i wierzyć w siłę ciszy. Czyli stosować własny ogląd rzeczywistości na potrzeby swojego życia i mieć w sobie coraz więcej wewnętrznej ciszy, gdy przemierzam krzyczące miasta.

    Zgadzam się, że wykluczenie jest biczem stosowanym wobec osób o poglądach trudnych do powszechnego zaakceptowania. Myślę, iż każdy z nas ma tu trochę do zrobienia. Możemy dać innym ludziom jeszcze więcej prawa do posiadania i głoszenia poglądów sprzecznych z naszym widzeniem świata. Czasem słyszymy opinie mocno różniące się od podawanych w podręcznikach szkolnych lub w programach telewizyjnych. Czy przyjmujemy jako oczywistość, że inny ma prawo do takich poglądów?
    Moim zdaniem to bardzo ważne. W przeciwnym wypadku dokładamy się do przyzwolenia dla tłumu, który broni się przed odkryciem mniej wygodnej prawdy o świecie.
    Osobie głoszącej niepopularne poglądy nadajemy etykietkę „wariata”, „nawiedzonego”, „oszołoma”, „pseudointelektualisty” czy „niedouczonego”. Dlaczego? Czyżby eksperci i osoby opiniotwórcze zapomniały, że twierdzenia współczesnej nauki są oparte na prawdopodobieństwie, a nie na prawdzie objawionej? Czyli np. twierdzenie, że szczepionki chronią przed grypą wynikają z badań, które ustaliły, że zgodnie z przyjętą metodologią zauważyliśmy związek między szczepieniem i niższą zapadalnością na grypę. Czy dajemy prawo do innego zdania osobie, która głosi, że niektóre szczepionki powodują więcej szkody niż pożytku? Może takie zdanie też może mieć uzasadnienie.
    Podobnie z masą innych tematów, których publiczne poruszenie sprawia wrażenie naruszania prawdy osobiście dostarczonej nam przez Boga. Czy jak ktoś powie, że homoseksualizm jest chorobą, to w odpowiedzi ma usłyszeć groźby procesów sądowych? Czy dopuszczamy głosy osób stawiających znak zapytania nad teoriami uzasadniającymi ideologię redukcji emisji CO2?
    Uważam, że zamykanie ust autorom niekonwecjonalnych poglądów zuboża naszą kulturę. Przełomowych odkryć oczekuję od głów, które wykraczają poza syntezę faktów podawanych w programach telewizyjnych, drukowanych w wiodących dziennikach czy czytanych w listach duszpasterskich.

  16. bp

    Prawda jest najpierw wyszydzana, potem gwałtownie zwalczana,
    a w końcu zostaje uznana za oczywistą. – Artur Schopenhauer (1788-1860).
    To by było na tyle.
    Tylko szkoda pionierów.
    Zwykle już nie żyją, lub się poddają, a kto inny zbiera laury, gdy nikt już nie pamięta jak to się zaczęło.

Możliwość komentowania jest wyłączona.