Polska widziana ze Szwajcarii

Jak widzimy Polskę z perspektywy naszych okazjonalnych wyjazdów na Święta czy na urlop? Pomyślałem, że warto Wam przybliżyć te obserwacje. Wynikają one z porównania życia w Szwajcarii i w Polsce. Pewno osoby z USA, Irlandii, Wielkiej Brytanii czy RFN podkreślałyby inne aspekty życia.

Zacznijmy od jaśniejszej strony. W Polsce można niemal wszystko naprawić i zwykle za niewygórowaną cenę. Myślę, że ma to związek z tymi dziesiątkami lat, gdy grzebanie się w domowych starociach i przywracanie ich do życia było jedynym wyjściem. Ja tych polskich naprawiaczy bardzo lubię. Szwajcaria wydaje się być pogrążona w cywilizacji produktów jednorazowego użytku. Naprawianie ekspresu do kawy czy żelazka często mija się z celem. Zwykle koszty naprawy są porównywalne z wartością urządzenia. Co więcej, za samo oszacowanie kosztów naprawy trzeba zwykle zapłacić kilkadziesiąt franków (które w przypadku zlecenia naprawy są anulowane, ale jeśli chcemy się tylko zorientować czy opłaci się naprawa to zapłacimy za „ekspertyzę”).

Innym miłym aspektem polskiego życia jest – u przyzwoitych lekarzy – przewaga zdrowego rozsądku nad schematycznym i biernym podejściem do rozwiązywania problemów. Począwszy od lekarzy rodzinnych, aż po stomatologów. W tym kontekście przytoczę opowieść o kilkuletniej dziewczynce, która bała się dentysty, więc skutecznie organizowała awantury, które przerastały każdego szwajcarskiego dentystę. Mówili:”Skoro dziecko nie chce to lepiej zostawić, aby nie miało psychicznego urazu do dentysty.” Po kilku nieudanych podejściach szwajcarski stomatolog zaproponował , żeby zrobić plombę pod znieczuleniem ogólnym. Harda dziewczynka skutecznie grała dentystom na nosie! Polsce trafiła kosa na kamień. Dentysta widząc, że dziecko urządza awanturę, powiedział, że nie ma wyjścia, bo ząb będzie wyleczony tego samego dnia i ona nie wyjdzie z przychodni dopóki nie skończą z zębem. Jednak nic nie będziemy robili na siłę i ona sama musi dać sobie założyć plombę. Tata ma jechać do domu, a ona sama posiedzi w poczekalni i jak się zdecyduje to dzwonimy po tatę i robimy zęba. Wizja samotnego siedzenia w poczekalni i świadomość, że leczenie jest nieuniknione zrobiły swoje. Dziewczynka poprosiła, żeby tata nigdzie nie jechał, bo ona od razu da sobie zrobić zęba. No i dentysta założył jej plombę! Oj jak mi brakuje takich lekarzy w Szwajcarii!

Jednak bardzo ciekawe podsumowanie polskich obserwacji znalazłem spisane przez użytkownika andrzej na stronie http://forum.polacy.ch. Zamiast silić się na swoje sformułowania przytoczę dokładnie to co on napisał, bo większość z tych stwierdzeń jest bardzo bliska temu co sam widzę :
1. Wszyscy gdzies pedza poczawszy od porannego wyjscia po bulke z kefirem skonczywszy na powrocie do domu z pracy. – az zaczalem sie zastanawiac co ze mna jest nie tak? Dlaczego mi sie nigdzie niespieszy ?
2. Jazda samochodem to przezycie samo w sobie . Pierwszego dnia mojego pobytu zatrzymalem sie aby przepuscic pieszych i gdyby nie refleks pieszych ( widac trening) to zostaliby rozjechani przez samochod ,ktory chcial mnie wyminac !!! Od tego momentu powiedzialem sobie „o nie ” zadengo przepuszczania pieszych jeszcze ktos przez ze mnie zginie . Smile
3. poranna jazda samochodem w korkach to tak negatywnie laduje ludzi ,ze wlasciwa od samego pocztaku dzien jest stracony a potem ten powrot do domu i nic dziwnego ze zupa wydaje sie byc przesolona .
4. Chec posiadania – wiekszosc moich znajomych zajeta jest gromadzniem dobr – nowe mieszkanie , samochod , TV 70 calowy itp . I wlasciwie wszyscy tylko sie napedzaja . ( ale moze ja mam tylko takich znajomych)
5. Dynamizm – w tym tempie zycia jest jakas radosc , energia wlasciwie jakby pracujace serce bylo na zewnatrz organizmu. To jest bardzo imponujace. „Moja” wioska Zurych to jakby stala w miejscu.
6. Balagan i brud – kiedys mi to zupelnie nie przeszkadzalo Smile
7. Odpolitycznienie – moje pokolenie trzydziestoaltkow olalo politykow i nie interesuje ich kto byl TW i czy kolejny „uklad” wykryto . Troche sie wstydza gdy widza takich nowych szefow NBP ale przywykli i zlewaja to . W sumie slusznie , jak ktos przytomnie powiedzial – za dziesiec lat moherow bedzie mniej to zacznie sie cos zmieniac na plus.
8. Uslugi i pracowitosc – poza problemem z terminowoscia to wlasciwie mozna wszystko a nie ze nie da sie , nie w tym tygodniu itd. Dlatego Polska daleko zajdzie .
9. Mozna narzekac na szwajcarska wstrzemiezliwosc ale polska ostentacyjan nierzyczliwosc czy to w urzedach na przystanku w tramwaju naprawde moze byc dolujaca.

15 myśli nt. „Polska widziana ze Szwajcarii

  1. Katz

    Mieszkam w Anglii od kilku lat, bloga poczytam z przyjemnością bo mam tu dobrego przyjaciela z Berna, sam przeżyłem zetknięcie ze szwajcarską mentalnością (przyjaźń vs. różnice kulturowe).

    Pozdrawiam i życzę szczęścia w Polsce!

  2. Swojak Autor wpisu

    Katz, dziękuję za pozdrowienia i też Cię pozdrawiam. Myślę, że zetknięcie polskości ze szwajcarskością to interesujący eksperyment. Z powodzeniem przeszedłem drogę od życia „po polsku” do życia „po szwajcarsku”. Teraz czas na odwrotny kierunek 🙂

  3. Lansjer

    Malo kto wie ,ze aktualnie emitowane w Polsce ,b.popularne programy rozrywkowe(Big brother,Taniec z Gwiazdami) zostaly zakupione w Holandii w firmie Endemol.Jednym z takich ,jeszcze nie zakupionych jest program „pozdrowienia z buszu”.Polega to na tym ,ze typowa rodzina holenderska z dwojgiem lub trojgiem dzieci przenosi sie na 3 tygodnie do Afryki ,gdzie musi zyc i jesc to samo co plemie ,ktore ich podejmuje. Pozniej nastepuje wymiana i Murzyni przyjezdzaj do Holandii ,dziwiac sie np. ze Holendrzy nie trzymaja krow na …I pietrze !Pisze to wszystko w kontekscie wynurzen Swojaka ,ktory nadmienia o drodze od zycia „po polsku”do zycia „po szwajcarsku”i jestem niezmiernie ciekawy ,czy droga ta przypominala perypetie biednych Murzynow ,ktorzy pierwszy raz w zyciua widzieli muszle klozetowa. Osobiscie po ponad 15 latach pobytu w Holandii zyje …”po polsku”i wiekszych klopotow nie napotykam.

  4. Swojak Autor wpisu

    Lansjer, we wpisie pt. „Szwajcarska wioska” napisałem trochę na temat specyfiki mieszkania w Szwajcarii. Jakoś wyczuwam w Twoich komentarzach wysiłki, aby zaprzeczać różnicom w standardzie życia między takimi krajami jak Szwajcaria czy Holandia, a Polska.
    Czyżby holenderska codzienność była, aż tak bliska polskiej? Nie wiem, nie mieszkałem w Holandii. Lecz podam kilka cech specyficznych życia „po szwajcarsku”:
    – zaufanie do urzędników państwowych i efektywności ich działania;
    – bardzo ostrożna jazda samochodem, ze szczególnie ostrożnym traktowaniem pieszych i rowerzystów;
    – bezpieczeństwo na ulicach i w szkołach;
    – terminowe dotrzymywanie umów i zobowiązań (także tych ustnych);
    – dobrze zorganizowana i przewidywalna służba zdrowia.
    Życie w Polsce jest inne. Czy w Polsce, czy w Szwajcarii, czy w kilkudziesięciu krajach, które odwiedziłem zawsze jestem tym samym, dość pogodnym człowiekiem. Lecz mechanizmy zachowania w różnych krajach mam inne. I to mam na myśli mówiąc „żyć po polsku” lub „żyć po szwajcarsku”. Jest zestaw codziennych schematów działania, które stosuję, zależnie od kraju, w którym przebywam.
    Oczywiście można w Szwajcarii „żyć po polsku”, w RPA „po szwajcarsku”, a w Anglii „po rosyjsku” tylko wtedy nasze zachowanie jest nieadekwatne do sytuacji i trudniejsze.

  5. Lansjer

    Swojak ,wszystko to prawda co napisales ,tylko-ze nie mozna mowic o zyciu „po polsku”,tylko o realiach panujacych w Polsce ,a to juz jest inna para kaloszy ,bo kwekajaca sluzba zdrowia ,nieuprzejmi i skorumpowani urzednicy czy dziury w drogach nie maja nic wspolnego z duchem polskim,to sa typowe cechy sowieckie ! Dltaego sformulowanie „zyc po polsku”w kontekscie ktory uzyles odbieram jako deprecjonowanie naszej kultury,ktora np. w tradycji tolerancji wyprzedzila Zachod o parseki.Kiedys w Paryzu w czasie okolicznosciowego spotaknia rodakow ,ktos sie glosno pozalil ,ze go Polska skrzywdzila ,kiedy ostro zareagowalem ,ze to nie Polska tylko PRL go skrzywdzila to w pokoju zapadla …cisza i ludzie patrzyli na mnie mrugajac ze zdumienia oczami.CZym jest rzeczywiste zycie „po polsku” ilustruje reportaz z Podkarpacia wyemitowany przed laty przez jeden z kanalow niemieckiej TV.Reporter przeprowadzal wywiad z sedziwym Ukraincem ,ktorego rodzina przed wojna trudnila sie przemytem spirytusu z Rumunii do Polski.Staruszek opowiadal ,ze rumunskich celnikow mieli w kieszeni ,ale ich polskich kolegow za Boga nie dalo sie przekupic! „Moze im za malo dawaliscie? „- zapytal domyslnie niemiecki reporter….”Alez skad ,dawalismy Polakom 10X wiecej niz Rumunom a i tak nie chcieli wziasc”-zaperzyl sie Ukrainiec .”Dlaczego?”- Niemiec nie mogl ukryc zdumienia ,… „Bo to byly Pany”-padla odpowiedz (po ukrainsku brzmi to identycznie jak po polsku) …i po minie Niemca widac bylo ,ze nie bardzo rozumial w czym rzecz

  6. Swojak Autor wpisu

    Oj, Lansjer, Lansjer, czuje w Tobie raczej czytelnika Sienkiewicza niż badacza polskiej historii.
    Uważam, że my Polacy jesteśmy fajną gromadą dowcipnych Słowian.
    Mity o naszej pradawnej tolerancji, egalitaryzmie i postępowości społecznej pomagały podtrzymać ducha narodu w czasach zniewolenia.
    Teraz możemy spokojnie podyskutować o tym jak to biedni Słowianie na rubieżach cywilizacji zachodniej przejmowali przez wieki takie czy inne rozwiązania od dojrzalszych i lepiej zorganizowanych społeczeństw europejskich. Ci sami Słowianie jednocześnie pozostawali pod władaniem swojej wschodniej, trochę niekrzesanej duszy. Zaś z tego co wiem ,to bratobójczej krwi i zgnilizny moralnej było w polskiej historii mniej więcej tyle samo co w innych społeczeństwach.
    „Życie po polsku” to dla mnie, ani mniej, ani bardziej wartościowe życie niż „życie po szwajcarsku”, czy „życie po rosyjsku”. „Życie po polsku” jest bardziej swojskie, jest moje. Lecz nie widzę potrzeby tworzenia z tego mitomanii narodowej.
    Lansjer, Sowieci dokonali spustoszenia w Polsce, ale to co mamy teraz w nadwiślańskiej mentalności zalega w naszej narodowej psyche od dawna. Zaczęło się to dużo wcześniej niż Lenin zaczął spisywać swoje notatki w kamieniczce w centrum Zurychu.
    Lansjer, moim zdaniem nim rozpoczniemy krucjatę w obronie narodowej fatamorgany dobrze byśmy sprawdzili ile na naszych sztandarach jest legendy, a ile prawdy.

  7. maciek

    Dyskusja Lansjera ze Swojakiem przypomniala mi czasy studenckie, a dokladniej zajecia z teorii automatow (tak to sie wtedy nazywalo!). Prowadzacy pan docent mial miazdzaca przewage nad nami studentami w zakresie rozumiena i umejetnosci opisywania zjawisk fizycznych zachodzacych w urzadzeniach elektrycznych. W kozi rog potrafil zapedzic nawet dobrze przygotowanego studenta prostym wydawaloby sie pytaniem.
    Tak samo nasz Swojak potrafi nasz (tj. Lansjera i moj) nieudolny opis swiata usystemetyzowac i poukladac logicznie, a to co jest nielogiczne lub nieprawda – odrzucic. Oczywiscie nie oznacza to, ze zawsze musimy mu przyznac racje. Wrecz przeciwnie, im bardziej nie bedziemy sie z nim zgadzac, tym ta strona internetowa bedzie ciekawsza i pozytki z niej plynace dla czytajacych – wieksze.

    A wracajac do Polski widzianej z „Europy” – chcialbym, zeby w Polsce mozna bylo zyc po polsku, ale ze schematami dzialania europejskimi.

  8. Lansjer

    Macku ,radzilbym zbyt pospiesznie nie szermowac pojeciami w rodzaju …”europejskie schematy dzialania”…bo niemniej europejski PE wyrzuca w bloto €200 mln. rocznie na bezmyslne przeprowadzki ze Strasburga do Brukseli ! Rowniez dyrektywy okreslajace krzywizne banana nie wydaja mi sie jako nadajace do kopiowania. Nie wszystko co pitrasi Europa jest logiczne i mieszczace sie w granicach zdrowego rozsadku.Zwracajac sie teraz do Swojaka musze skonstatowac ,ze nie operujemy na tej samej czestotliwosci jezeli chodzi o stopien swiadomosci narodowej.Byc moze jestes jeszcze za krotko zagranica,ja jak juz pisalem przezylem juz niejedno i moje osobiste doswiadczenia sklaniaja mnie do innych niz Twoje refleksji.W kwestii czytelnictwa jestem nie tylko czytelnikiem Sienkiewicza ale i kraszewskiego , Kossak-Szczuckiej,Gasiorowskiego czy Bunscha…wszyscy oni bedac pisarzami byli jednoczesnie wnikliwymi badaczami historii i dziwie sie ,ze nalezac do tych ostatnich (sadzac z Twojej aluzji) najwyrazniej nie wiesz ,ze noblista Sienkiewicz byl ulubionym autorem prez. USA T.Roosvelta ,ktory wprost uwielbial Trylogie ,czytajac ja kilka razy pod rzad! Dowodem uznania nie tylko kunsztu pisarskiego ,ale rowniez wiedzy historycznej jest ekranizacja Quo Vadis! Owi „biedni Słowianie na rubieżach cywilizacji zachodniej” chyba nie przejeli wszstkiego od tych „lepiej od nich zorganizowanych społeczeństw europejskich” bo nie byliby zdolni do wymordowania jakiejkolwiek spolecznosci metodami przemyslowymi.Nie pisz tez „… zaś z tego co wiem ,to bratobójczej krwi i zgnilizny moralnej było w polskiej historii mniej więcej tyle samo co w innych społeczeństw”,bo przeciez niemozesz nie wiedziec o tym ,ze Polacv nie znaja czegos takiego jak wojny domowe czy religijne a Najjasniejsza Rzeczpospolita byla oaza spokoju i bezpieczenstwa do ktorej z calej targanej wojnami ,glodem i przesladowaniami Europy zdarzaly rzesze wszystkich wyznan i narodowosci. Dzisiaj placimy za to naglowkami w swiatowej prawsie w rodzaju ‚polskie obozy koncentracyjne”….

  9. Swojak Autor wpisu

    Maćku, ja też chciałbym, abyśmy w Polsce żyli sobie po swojemu, ale z typowym dla kultury europejskiej szacunkiem dla jednostki, jej poglądów i dążeń. Przy okazji powiem Ci, że „Dziennik” Sandora Marai jest już zamówiony i jak w przyszłym tygodniu polecę do Polski to będzie tam na mnie czekał.

    Lansjer, ani nie mam czasu, ani chęci prowadzić obszernej dysputy historycznej. Moim zdaniem Twojej wyidealizowanej wizji naszej historii dobrze by zrobił zimny prysznic książki Ludwika Stommy „Polskie złudzenia narodowe”.

    Polska to moja Ojczyzna i kocham ją taką jaka jest. Moja miłość nie jest uwarunkowana jej nieposzlakowaną historią czy brakiem bezeceństwa. Ot jest to moja Polska, może nie jest to seksbomba na skalę globalną, ale jest moja i swojska.

    Jak już nie na gruncie historii, to na gruncie statystyki powiedzmy sobie, że jest statystycznie nieprawdopodobne, aby procesy migracyjne rzuciły nad Wisłę jedynie szlachetnych, tolerancyjnych i dobrodusznych ludzi, gdy we wszelkich innych zakątkach kontynentu obok dobra zaległo plugastwo wojen domowych, pozbawiania życia jeńców, bezpardonowej agresja wobec osób pochodzących z niższej klasy społecznej, przekupstwa i nielojalności. Było to wszędzie, ale nie wśród Polaków?!

    Lansjer to nie jest blog o historii. To jest blog o reemigracji. Więc proponuje, aby każdy z nas pozostał przy swoim obrazie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Nie zrzucałbym różnic w postrzeganiu Polski na wiek, czy doświadczenie życiowe. Myślę, że to ma w tym wypadku marginalne znaczenie. Kochamy tą samą Polskę, ale każdy z nas widzi ją inaczej. Taka z tej Polski nietuzinkowa panna, że każdy w niej zakochany widzi coś zupełnie innego 😉

  10. maciek

    No to zazdroszcze Ci, ze lecisz juz w przyszlym tygodniu do naszej Nietuzinkowej. Na mnie musi Ona poczekac do czerwca.

    Zycze przyjemnej lektury „Dziennikow” i melduje, ze znikam na kilka dni z Twojego blogu, bo przylatuje do mnie – tez nietuzinkowa – moja zona.

  11. Lansjer

    Swojak , nie mozna traktowac problemow reemigracji w oderwaniu od kontekstu politycznego a wiec i automatycznie ..historycznego.Przeciez rozwazania o budowie domu ,czy asymilacji nie mozna przeciagac w nieskonczonosc ,podczas gdy historia jest niezglebiona…ale jako wlasciciel blogu masz pelne prawo do decydowania o jego formie.Konczac wiec tytulem naleznej mi repliki musze niestety zakomunikowac ,ze wymieniony przez Ciebie autor L.Stomma pochodzacy obok Turowicza i Kozlowskiego z nieslawnego srodowiska Tygodnika Powszechnego nie jest dla mnie zadnym autorytetem czy wyrocznia ,a opinia moja bazuje na lekturze nieodzalowanego Kisiela ,ktorego Dziennik odbrazowil wiele tzw. autorytetow moralnych doby powojennej Polski.

  12. Swojak Autor wpisu

    Moi Drodzy,
    jestem na bakier z odpowiadaniem na komentarze. Mam urwanie głowy. Sporo czytam w związku z pracą, którą mam podjąć. Ponadto każdego wieczora przerabiam z córką dwie lekcje z polskiego podręcznika do historii.
    Maćku, pewno, gdy piszę te słowa to już jesteś po wizycie żony. Mam nadzieję, że nacieszyliście się swoją obecnością.
    Lansjer, historia i polityka pewno wciśnie się do moich wpisów, gdy organoleptycznie zaznam ponownego życia w Polsce. Lecz to chyba nie sposób budowania domu i moja zdolność adaptacji do życia w Polsce będą dla mnie najciekawszymi obserwacjami. Myślę, że obserwowanie polskiego życia na bazie moich międzynarodowych doświadczeń może naprowadzić mnie na intrygujące tematy, które będę notował.
    Zobaczymy. Niczego nie przesądzam. Poddam się fali obserwacji jakie będą przebiegać przez moje zmysły, będę je przetwarzał i po swojemu tutaj opisywał.
    Lecz nie na wszystkie komentarze będę odpisywał i nie w każdym temacie będę podejmował debaty. Po prostu ten ograniczony czas, który poświęcam na prowadzenie bloga, chcę raczej przeznaczyć na spisywanie swoistego pamiętnika, niż na moderowanie forum dyskusyjnego.
    Zatem piszcie, krytykujcie, zaprzeczajcie, popierajcie, pokazujcie jak Wy widzicie te same sprawy, ale wybaczcie też brak moich reakcji na niektóre komentarze. Szanuję komentatorów, lecz w ograniczonym czasie nie znajdę energii na podjęcie wszelkich tematów pobocznych.
    Zaś za kilkanaście godzin wsiadam do samolotu i do niedzieli będę w Polsce. Może zrodzi się tam kolejny wpis w blogu.

  13. ulinka

    o rany rany….

    Twój blog jest za…. jedwabisty…. czyta sie go jednym tchem.
    Już dawno nikt nie przyciągnął mojej uwagi na tak długo.
    Mimo choróbska( islandzka grypka), które właśnie trawi moje ciało i zapewne gorączki no nie mogę przestać:)

    Jestem Ulinka. Mieszkam w Reykjaviku, pracuje dla Teatru Narodowego.
    Ogólni nie narzekam:) na życie emigrantki. Mieszkałam już w paru państwach Europy i mam ochotę na więcej. Opisujesz w taki sposób Szwajcarię, że najbardziej nabieram ochoty właśnie na nią…

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  14. Swojak Autor wpisu

    Cześć Ulinka!
    Fajnie, że jakieś dziwne wiatry przywiały Cię na moją stronę. Jak mawia nasz lekarz, skoro masz gorączkę to pewno dobrze, bo Twoje ciało daje odpór infekcji. Zatem widać, żeś silna kobieta i choróbsko niechybnie pokonasz.
    Cieszę się, że Ci się podoba moja pisanina. Lubię pisać, sprawia mi to frajdę, a jak jeszcze słyszę, że ktoś to z przyjemnością przeczytał to mam wtedy małą chwilę szczęścia.
    W kwietniu ma się trochę wyjaśnić w sprawie mojej polskiej pracy, więc pewnie będą kolejne przemyślenia do blogowego wpisu.
    Szwajcaria jest ciekawym krajem. Sporo mnie kosztowało oswojenie Szwajcarii. Cieszę się, że przełamałem schemat mieszkania w getcie obcokrajowców i dzięki temu mogę dużo ciepłych słów powiedzieć o Szwajcarach. Jak lubisz oswajać trudne otoczenie to masz szansę ma szczęśliwe lata w Szwajcarii.
    Mamy też wirtualną Polskę pod Alpami na stronie forum.polacy.ch – zawsze jest wtedy szansa poplotkowania z serdecznymi rodakami.

Możliwość komentowania jest wyłączona.