Po powrocie z emigracji szkoła da się przeżyć.

Piszę to w momencie, gdy moje córki zaczęły trzeci rok szkolny w Polsce.
Dobrze dają sobie radę. Starsza kończy gimnazjum, a młodsza podstawówkę. Przed przeprowadzką do kraju, nie przerobiły materiału z ani jednej klasy polskiej szkoły, nie czytały lektur obowiązujących w Polsce, praktycznie nie pisały też po polsku.

Wracam do tematu, bo raz na jakiś czas piszą do mnie rodzice planujący powrót do Polski. Zwykle  przejmuje ich stan polskich szkół.
Ci, którzy za granicą doświadczyli kontaktu z dobrymi pedagogami, w rozsądnych systemach edukacyjnych wiedzą, że polska szkoła jest dziwna.

szkola

Uważam, że uczeń wracający z zagranicy da sobie radę w szkole. Oto kilka refleksji, które wynikają z mojego widzenia tutejszych szkół:
– Jeśli za granicą dziecko dobrze poznało język obcy, zna jego gramatykę, potrafi pisać, czytać i mówić w tym języku, to języka polskiego też się nauczy; opanowanie drugiego języka przyjdzie pewno dużo łatwiej niż pierwszego; może w pierwszym roku warto zainwestować w korepetycje z polskiego.
–  Jeśli zagraniczne dziecko dzieli od polskich rówieśników dramatyczna przepaść w znajomości dat z historii, wyuczonych na pamięć setek nazw geograficznych, opanowanej małej encyklopedii przyrody oraz życiorysów wielkich pisarzy to cieszcie się, że jego głowa jest pozbawiona tego niepotrzebnego balastu; jest szansa, że zamiast bezmyślnie ćwiczyć pamięć, Wasze dziecko ćwiczyło w zagranicznej szkole myślenie – w tym może tkwić jego przewaga nad polskimi rówieśnikami.
– Jeśli korzystanie ze ściągawek podczas sprawdzianów, odrabianie zadań za koleżankę i okłamywanie nauczyciela jest uważane przez Wasze dziecko za oszustwo, to starannie sprawdźcie wartości jakie dominują w szkole, do której wyślecie ucznia; bywają szkoły, gdzie znajdzie się  kilku uczniów i nauczycieli myślących podobnie jak Wasza pociecha – tam Waszemu dziecku będzie łatwiej być sobą.
– Jeśli uważacie, że sposób uczenia religii przez polskich katechetów może wprowadzić zamęt w życie duchowe Waszego dziecka, to możecie rozważyć wybranie zajęć z etyki; przed podjęciem decyzji radzę poczytać podręcznik do religii oraz spotkać się z katechetą – bywają katecheci, których język jest bliższy Matce Teresie, niż chrzczenia ogniem i mieczem; z nimi Wasze dziecko będzie bezpieczne.
– Jeśli Wasze dziecko chodziło do szkoły, gdzie podstawowym zadaniem nauczycieli było dbanie o rozwój człowieka i jego wychowanie, to czeka Was nowe doświadczenie; tutaj obowiązuje kult „przedmiotowców”, czyli – w większości – pedagogicznych analfabetów, którzy ukończyli specjalistyczne studia kierunkowe; w zasadzie, ciężar wychowania zawsze był na Waszych rodzicielskich barkach, lecz o ile w niektórych krajach mogliście dzielić ten obowiązek z nauczycielami, o tyle w Polsce zostajecie sami ze sobą; tutaj nauczyciele nie wychowują, nie rozwijają człowieka, ani grupy, nie propagują wartości, ani zasad życia; tutaj tylko „nauczają”; zatem powrót to także dla Was nowa praca: wytężona rodzicielska praca wychowawcza.
–  Jeśli macie przekonanie, że Wasze dziecko ma radość życia i zdrowe podejście do obowiązków to będzie się rozwijać szczęśliwie i mądrze, bez względu na absurdy systemu szkolnego i dziwactwa otoczenia; bez względu na kiepski system szkolny i pomimo jego zapędów do niszczenia ciekawych jednostek, mamy w Polsce mnóstwo ludzi, którzy wyszli ze szkół bez poważniejszych blizn na osobowości; instynkt wzrostu i rozwoju u młodego człowieka jest często silniejszy, niż wszelkie zapędy do zabicia indywidualności i wyrównania do poziomu bylejakości.

Na koniec uwaga, która być może powinna znaleźć swoje miejsce we wstępie: jeśli, Drogi Czytelniku, trafiłeś na ten tekst przez pomyłkę, jeśli nie mieszkasz za granicą i nie planujesz przeprowadzki do Polski; jeśli uważasz, że Polska szkoła jest jedną z najlepszych na świecie i dobrze uczy Twoje dzieci to proszę, uwierz, iż szanuję Twój punkt widzenia; rozumiem, że system szkolny jest uszyty na miarę społeczeństwa i jego oczekiwań; być może oczekujesz, że szkoła da Twojemu dziecku wiedzę i jeszcze raz wiedzę; faktycznie, to oczekiwanie jest zaspokajane; polska szkoła, aż kipi od informacji przekazywanych i kompilowanych w najbardziej przemyślne sposoby. Rozumiem, że możesz być z tego zadowolony.
Ja uważam, że rozwój człowieka i grupy jest dużo ważniejszy od wiedzy, ale ja jestem z innej bajki, i dobrze mi w tam. Na zasadzie wzajemności oczekuję uszanowania mojego punktu widzenia.

Tyle uwag ogólnych. Wracam do emigrantów. Jeśli czujecie, że powrót do Polski to Wasza droga to wracajcie. Wasze dzieci przeżyją tutejszą szkołę jeśli im trochę pomożecie i będziecie wspierać w tej przygodzie edukacyjnej. W naszym przypadku odbywa się to raczej bezboleśnie i u Was też tak może być.

8 myśli nt. „Po powrocie z emigracji szkoła da się przeżyć.

  1. witka

    Swojaku, mądrze i obiektywnie napisane – podzielam Twoje zdanie na ten temat.
    Z takimi wskazówkami nic tylko wracać, i dlatego lubię tu zaglądać i za to cenię Twój blog.

    pozdrawiam serdecznie:)

  2. dudi

    Witam! świetny tekst i w sumie bardzo smutny w wymowie…. daje do myślenia …

    nasz system edukacji jest po prostu archaiczny , jeśli przyłożyć do tego niektóre cechy naszego narodowego charakterku to mamy to co mamy….

  3. Ania

    mam za soba przygode pedagogiczna, nie mala. I, niestety, masz racje. 98,9% nauczycieli to ludzie z kompletnego przypadku. Reszta-pomyslowych i kreatywnych albo nie miesci sie w kuratoryjno- samorzadowe ramy i juz prysnela gdzies dalej, ale po prostu zalewa robaczka i tak traktuje kolorowawa szkolna rzeczywistosc. A szkoda:(

  4. Swojak Autor wpisu

    Aniu, jak widzę polską edukację to przychodzi mi do głowy historia dwóch angielskich sprzedawców obuwia zdających relację z wizyty w Afryce. Jeden lamentował, że tam nikt nie nosi butów i nici z biznesu. Drugi z optymizmem mówił ile butów można sprzedać na tak dziewiczym rynku 🙂 W Polsce widzę, że jest takie ogromne pole do popisu w edukacji, że jedna wizja w mojej głowie goni następną.

  5. Marchewa

    Witam i na wstępie baaardzo serdeczne dzieki za to światełko w tunelu… Za rzetelność i zero żółci, za dobrego Ducha… My przymierzamy się do powrotu z Czech, gdzie przez 6 lat dzieci (11 i 9) miały przyjemność chodzić do szkoły międzynarodowej z wykładowym angielskim.
    Jest tu też szkoła wieczorowa polska (4 h/tyd), więc jakąś namiastkę wiedzy posiadają, ale doskonale wiem, że będą bardzo odstawać (ortografia – dramat, brak słownictwa specjalistycznego, zagraniczne nawyki/fanaberie :o]. Są oboje pracowici (gdy się ich przypilnuje), ale nie należą do tych wybitnych. Ot fajne, normalne dzieciaki. Przegrzebałam internet, więc boję się jakby mniej. Mój główny problem to konieczność dokonania wyboru w przeciągu paru tygodni. Po prostu mamy możliwość tą emigracyjną przygodę przedłużyć o 2/3 lata. W Niemczech, być może, jeśli łaskawość firmy pozwoli, to w international school. Będzie to dla nich i dla mnie okazja do nauczenia się nowego języka, co mnie trochę kusi. Z drugiej jednak strony, jeśli wrócimy do PL za trzy lata, starsze dziecko będzie po gimnazjum… Mamy stracha, że 3 lata liceum to za krótko, aby się przygotować do matury polskiej. Na IB program w international w PL nie wyścibulimy, no i nie wiem, czy poradziłyby sobie na IB w Polsce w liceum prywatnym z długą kolejką oczekujących i mniejszym czesnym (pytanie, czy by się dostały) No i jeszcze jeden, niebagatelny znak zapytania… a co jak się starszak zakocha, a my będziemy znowu przerzuceni dalej… Może już lepiej zacisnąć oczy, zmówić zdrowaśkę i wskoczyć do tej chybotliwej łódeczki płynącej do Warszawy już teraz, póki są relatywnie elastyczne… Ech, sorki, za przydługie wpisy, ale przegrzewają mi się już przewody od gdybania. Ciekawam opini rodziców dzieci starszych powracających do liceum, przed maturą…. Polska, prócz pierogów, przyjacioł, rodziny to w naszym przypadku… bezpłatna nauka (kosztów korepetycji nie wliczam) i szansa na mniej nakładowe studiowanie. Z drugiej strony, czy te nasze dzieci będą chciały studiować w Polsce… Też już złąpały bakcyla. Będę wdzięczna za każdy głos. Pozdrawiam ciepło.

  6. bp

    Szkoly IB sa w Polsce bezplatne. Warto natomiast wziac pod uwage ze zbliza sie reforma liceow. Wysylam linki, ale warto poszukac wiecej, bo przetoczyla sie dyskusja.

    https://www.ceo.org.pl/pl/epio/news/reforma-liceow-co-sie-zmieni

    http://edukacja.gazeta.pl/edukacja/1,101865,11186019,Reforma_szkol_ponadgimnazjalnych___czat_na_zywo_z.html?bo=1

    A milosci nastolatka tez nie mozna wykluczyc

    Mam nadzieje, ze chociaz troche pomoglo.
    Pisze aktualnie bez polskich znakow, ale chyba da sie odszyfrowac.
    Pozdrawiam serdecznie.

  7. Marchewa

    Bp dziękuję bardzo za podesłane linki. Rozumiem princip tej reformy, bo tak (mniej/więcej) to wygląda w systemie brytyjskim. Co do bezpłatnych szkół IB… wiem, że istnieją, ale doświadczenia znajomych powracających z dziećmi do Warszawy dowodzą, że kolejka chętnych oraz poziom/wymagania/presja jest tam tak wielka, że moje kochane, mądre, acz przeciętne dzieciaki raczej nie mają szans. Decyzja o przyjęciu, zgodnie z ustawą, leży w gestii dyrekcji a dyrekcja rozkłada ręce i mówi, że rodzice pozostałych dzieci by urządzili awanturę, więc…
    Ach, nie ma rozwiązań doskonałych i idealnych decyzji. Jeszcze raz dziekuję za odzew i pozdrawiam serdecznie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.