Szkoda, że nie ma kraju, gdzie Anglicy mogą pojechać dorobić…

Spędzam parę dni w Anglii. Czyli jestem w kraju, gdzie setki tysięcy Polaków znalazły pracę. W drodze z lotniska zapytałem kierowcę czy to prawda, iż w Londynie już nie trzeba znać angielskiego, bo język polski w zupełności wystarcza. Ze śmiechem odparł, że podobno tak jest. Lecz w jego podlondyńskim Bracknell  język polski jeszcze nie dominuje.

Po chwili zastanowienia, Anglik powiedział „Szkoda, że nie ma kraju, gdzie my moglibyśmy pojechać zarobić.” Przy tutejszym standardzie życia i poziomie cen to blado widzę miejsce, gdzie wyspiarze mogliby mieć swoje saksy.

Co o tym myślisz? Czy jest kraj gdzie Anglik może zarobić i wrócić do domu z masą kasy?

10 myśli nt. „Szkoda, że nie ma kraju, gdzie Anglicy mogą pojechać dorobić…

  1. d_n_s

    A do Australii nie jeżdżą? Ba, nawet wielu, których znam wyprowadzili się na stałe. Może nie do końca jadą tam by zarobić, ale z pewnością by coś zmienić w życiu.

  2. Paweł Kata

    Chyba tylko w Emiratach 😉 Ale tak naprawdę, to nie wiem, na co facet narzekał. Siedziałem w UK 3 miesiące. Pracowałem ciężko. Było mnie stać na wszystko i jeszcze odkładałem. Chyba po prostu nie zaznał polskich warunków i nie ma porównania, hehe 😉

  3. Stas

    USA jak zwykle otwarte ale tutaj tez sa problemy. Bezrobocie ~10%. Za duzo ludzi z Anglii nie spotykam, ale chyba tez sporo ich jest.

  4. Swojak Autor wpisu

    @d_n_s, @Paweł Kata, @Stas
    Dns, zarabianie w Australii jest chyba trudne. Bo jak parę lat temu mówiłem w Sydney, że pracuję w Szwajcarii, to niektórzy zaczynali opowiadać jak bardzo chcieliby się wyrwać z Australii i pojechać, gdzieś, gdzie można lepiej zarobić.
    Paweł, mało wiem o tym na co brakuje temu facetowi. Lecz słyszę też od innych Anglików narzekania na sytuację gospodarczą.
    Stas, Ameryka jest podobno fajna, ale czy Anglik zarobi tam więcej niż u siebie? Zaś ta otwartość USA to chyba trochę taki chwyt marketingowy. Po ostatnich kontaktach z USA widzę, że słowo „otwartość” zostało zastąpione słowem „bezpieczeństwo”. Na mój gust, gdy na sztandarach pojawia się bezpieczeństwo to na horyzoncie jest wojna.

  5. witka

    Może Norwegia jest takim krajem. Znam parę rodzin angielskich, które zamieszkują w niej juz dość długo.
    Jakiś czas temu z zaciekawieniem przysłuchiwałam się historii angielskiego przyjaciela znajomej, któremu Norwegia dała się odczuć dość srogo i oschło. Anglik myśląc o perspektywach pracy w branży telewizyjnej, porzucił świetną pracę w swoim kraju, w efekcie mocno się rozczarowując. Pracy zgodnej ze swoim wykształceniem nie znalazł, a z braku pieniędzy zdesperowany chciał podjąć się pracy sprzątacza, aby mógł się utrzymać, jednak kraj ów dał mu wyraźnie do zrozumienia, że bez znajomości języka może zapomnieć o tej pracy.
    W efekcie rozczarowany wrócił do domu.
    Myślę, że to była dla niego lekcja na całe życie. Na angielskim świat się nie kończy:)
    Dało mi to do myślenia – porostu wolnoć Tomu w swoim domku.

  6. Stas Kubasek

    Swojak,

    Ja pewnie nie jestem obiektywny, ale nie znam bardziej otwartego kraju niz USA. Podaj kilka kontretow. Ale oczywiscie kazdy ma inna opinie…

    Co do zarobkow, to pewnie duzo wiecej nie zarobi w USA, ale duzo mniej tez nie.

    Jeden aspekt ktory mnie interestuje o Anglii to szkolnictwo. Nie tak dawno nasi znajomi przeprowadzili sie z USA do Warszawy a ostatnio do Londynu i sa zszokowani poziomem nauczania. Do tego stopnia ze zdecydowali sie wychowywac 3-ke dzieci w domu. To jest dla mnie bardzo zaskakujace.

    -Stas

  7. Swojak Autor wpisu

    @Witka, @Stas
    Witko, to chyba w końcu kupię ten bilet lotnicz i polecimy z żoną do Stavanger. Mamy otwarte zaproszenie od zaprzyjaźnionej szwedzko-norweskiej rodziny. Wtedy na miejscu zobaczę norweski sen.
    Stas, Ameryka pewno jest Ci podobnie bliska, jak mi bliska jest Szwajcaria. Jednak ja jestem mocno krytyczny wobec amerykańskiego stylu życia, amerykańskich zasad społecznych („meritocracy”) i oddawania swobód obywatelskich w zamian za obronę przed iluzorycznym zagrożeniem. Ja jestem Kasandrą Ameryki. Wieszczę Ameryce powolny, acz bolesny upadek. (Uwaga! nie mam monopolu na prawdę, więc zachęcam do krytycznego podejścia do moich poglądów.)

  8. emigrantka_uk

    no – tak, ja z Anglikami zartuje ze jezyk polski jest jezykiem ktorego niedlugo beda musieli sie uczyc.

    Jest nas tutaj sporo, ale przez to jakos tak mniej obco, bo na kawe to chodze zawsze do naszych rodakow, do sklepu rowniez, do prawnika, ksiegowego – ot taka mala Polska na emigracji.

  9. witka

    Uwierz mi Swojaku, ale sny maja to do siebie, że sie nie przekładają na rzeczywistość. I to jest dobre stwierdzienie odnoszące się do tego policyjnego kraju.
    Chwilowy pobyt to czyta turystyka i poniekąd radość obcowania z nieznanym krajem, czego Ci życzę:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.