Spędzam parę dni w Anglii. Czyli jestem w kraju, gdzie setki tysięcy Polaków znalazły pracę. W drodze z lotniska zapytałem kierowcę czy to prawda, iż w Londynie już nie trzeba znać angielskiego, bo język polski w zupełności wystarcza. Ze śmiechem odparł, że podobno tak jest. Lecz w jego podlondyńskim Bracknell  język polski jeszcze nie dominuje.

Po chwili zastanowienia, Anglik powiedział “Szkoda, że nie ma kraju, gdzie my moglibyśmy pojechać zarobić.” Przy tutejszym standardzie życia i poziomie cen to blado widzę miejsce, gdzie wyspiarze mogliby mieć swoje saksy.

Co o tym myślisz? Czy jest kraj gdzie Anglik może zarobić i wrócić do domu z masą kasy?