Wulkan mnie też usadził.

Zadzwonił budzik w moim pokoju w lublańskim hotelu. Za chwilę zadzwoniła komórka. Żona miała najświeższe  informacje z lotniska. Będzie zamknięte od rana i nie wiadomo kiedy je ponownie otworzą.

Podobnie jak tysiącom innych podróżnych, chmura wulkaniczna skomplikowała także moje wyjazdy.
Od razu poprosiłem koleżankę z tutejszej firmy o załatwienie miejsca w pociągu.
Zrobiła rezerwację i po południu rozpocząłem piętnostogodzinną podróż do Warszawy.

Do Wiednia jechałem w pustawym wagonie, podziwiałem piękne widoki słoweńskiej prowincji.
Lecz potem przesiadłem się do pociągu wypełnionego po brzegi. Korytarz był zapchany podróżnymi i trudno było wnieść bagaż do przedziału, w którym czekało zarezerwowane dla mnie miejsce. Dotarłem po to by stwierdzić, że siedzi tam pan z tą samą miejscówką co ja. Na moją propozycję, abyśmy się zamieniali miejsce odparł wymijająco, że on jedzie tylko do Katowic. Czyli pięć godzin stania na korytarzu? Po paru godzinach coś mnie tknęło i jeszcze raz porównałem nasze miejscówki. Miejsce się zgadzało, wagon też, numer pociągu tudzież, ale… mój bilet był na piątek, a ten drugi na sobotę, czyli na następny dzień!

Od tego momentu miałem miejsce siedzące.
Nawet zasnąłem na kilka godzin.

Piszę te słowa z Warszawy, a powinienem z San Juan. Mój poniedziałkowy lot został odwołany i to jest druga wulkaniczna komplikacja moich podróży.

4 myśli nt. „Wulkan mnie też usadził.

  1. Aleksandra

    No nie ciekawie się dzieje z tym wulkanem ostatnio w ogóle z naszą ziemią coś nie tak, trzęsienia, wybuchy wulkanów, tajfuny itp. Niedługo to nam wojny nawet nie trzeba będzie a sama ziemia się zniszczy, cóż. Życie.

  2. Swojak Autor wpisu

    @Orest, @Aleksandra
    Orest, we wtorek zrywam ze statusem ofiary wulkanu i zamierzam lecieć do San Juan.

    Aleksandro, też udziela mi się klimat dziwnych zjawisk na Ziemi, nie tylko przyrodniczych, ale także ekonomicznych i politycznych.
    Lubię przy takiej okazji wracać do zdania jakie wypowiedział Martin Luther: „Wenn ich wüßte, dass die Welt morgen untergeht, würde ich dennoch heute einen Apfelbaum pflanzen.” („Gdybym wiedział, że koniec świata nastąpi jutro, dziś zasadziłbym jabłoń.”)
    Czyli róbmy swoje, bo myślę, iż w ostatecznym rozrachunku to jest najważniejsze.

  3. Malgosia

    Wybuchy wulkanow, trzesienia ziemi, tajfuny, burze itp naturalne wydarzenia to nic nowego w historii planety Ziemii. Byly, sa i beda. Raz czesciej, raz rzadziej.
    Oby tylko takie katastrofy sie zdarzaly, to bysmy byli szczesliwymi ludzmi. Gorzej, gdy sami tworzymy katastrofy jak rozlanie ropy w zatoce meksykanskiej, czy wokol rafy australijskiej, czy tez inne kleski spowodowane przez nas, ludzi.
    Jak Swojak przytoczyl – robmy swoje i starajmy sie wniesc radosc do naszego zycia. Pomagajmy sobie nawzajem, a tym samym pomozemy Ziemii.

Możliwość komentowania jest wyłączona.