Nowa Polska.

Podczas ostatniej rozmowy matka skarżyła się na zdrowie, mówiła, że nie wie ile jeszcze pożyje. Syn chciał ją pocieszyć i odparł czule: „Mamo, wszystko będzie dobrze, zobaczysz, jeszcze nas przeżyjesz”.

Tak mogła wyglądać rozmowa Lecha Kaczyńskiego z matką przed wylotem do Katynia.

Matka go przeżyła, podobnie jak bliscy innych osób, które zginęły 10 kwietnia. W jakiej Polsce będą teraz żyć ?

Może swoją śmiercią Lech Kaczyński wniesie do polityki więcej pokoju, szacunku dla oponentów i solidarności, niż wnosił swoją aktywnością w życiu publicznym.

Życie jest usłane znakami. Coś się nam wydarza; jakieś niecodzienne spotkanie, dziwny zbieg okoliczności itp. – myślę, że warto się nad tym zatrzymywać i zastanawiać. Podobnie teraz, gdy roztrzaskał się samolot z wieloma znanymi politykami.

Klasa polityczna w Polsce robi na mnie wrażenie kłótliwej zbieraniny dość przypadkowych osób. Osoby te mają w zwyczaju skakać do gardeł swoim kolegom z pracy (tj. innym politykom). Chyba uznają, że na tym polega praca, za którą są bardzo dobrze wynagradzani.

Natomiast dzięki pracy, którą ja wykonuję zarabiam pieniądze, z których kilkadziesiąt tysięcy rocznie jest wysyłanych na konto bankowe Państwa Polskiego. Z tego są wynagradzani politycy. Jestem niezadowolony ze sposobu wykonywania przez nich pracy, którą opłacam.

Widzę, że kochający mąż, czuły syn, wrażliwy filantrop w godzinach pracy przepotwarza się w bestię kipiącą nienawiścią, zaśmiecającą świat obraźliwymi atakami na inne osoby. Po pracy polityk racjonalizuje sobie sprawę komentarzem, iż to tylko gra polityczna.

Ja nie widzę w tym nic co kojarzyłoby mi się z zabawną grą. Ja widzę, że mamy Polskę i jesteśmy odpowiedzialni za ludzi żyjących w jej granicach.

Chcę zobaczyć jak politycy dają wyraz temu poczuciu odpowiedzialności, gdy w ramach burzy mózgów znajdują najlepsze dla Polaków rozwiązania. Chcę by każdego dnia przychodzili do pracy z wolą ułatwienia życia mieszkańcom Polski. Chcę, aby pamiętali, że ich praca to umacnianie i usprawnianie Polski. Chcę, aby pamiętali, że Polska jest większa od ego każdego z nich. Chcę, aby wiedzieli, że ich jedynym pracodawcą jest polskie społeczeństwo, a ich pierwszą codzienną myślą ma być refleksja czy pomysł dyskutowany w debacie jest dobry dla Polski.

Może w sobotnim wypadku straciliśmy polityków, którzy uważali, że Polska jest wartością, dla której warto zapomnieć o swoich ambicjach, o swoim przekonaniu o nieomylności, zapomnieć o etykietkach partyjnych i pieniądzach lobbystów. Straciliśmy też na pewno pieniaczy, o chorobliwych ambicjach, poniżających osoby o innych poglądach, uważających swoje koncepcje państwa za jedyny interes kraju.

Mniejsza o to, w którym rzędzie Tupolewa siedzieli ludzie z jednej, a w którym z drugiej grupy. Być może każdy pasażer należał po trochu do obydwu grup. W tej chwili jest dla mnie ważne znaczenie tego wypadku.

W moich oczach ta śmierć to wołanie o zmianę reguł gry. Czas na zmianę. Czas na zmianę od samego dołu, od każdego z nas.

Uważam, że neurotyczne awantury polityków były jedynie zwierciadłem takich samych pyskówek w domach, na drodze, w sklepie, czy w knajpie.

Wypadek w Smoleńsku przetrzebił prymitywizm społeczny z pierwszych stron gazet. Szkoda tych śmierci, żal cierpienia ich najbliższych. Lecz odejście tych ludzi jest wezwaniem, aby zakończyć politykę jadu, złośliwości, lekceważenia i obrażania bliźnich. Zastąpmy ją nową polityką.

Nowa polityka to wytrwałe trzymanie się zasad szacunku dla drugiego człowieka, uporczywa próba zrozumienia tego co druga osoba ma na myśli, budowanie na talentach i sile każdej osoby zaangażowanej w życie publiczne, noszenie koszulek z napisem „Polska” zamiast koszulek „Platforma Obywatelska” czy „Prawo i Sprawiedliwość”.

Nowa polityka zaczyna się w klasie szkolnej, na spotkaniu rodzinnym, przy stłuczce na drodze, w kolejce w sklepie, w rozmowie z kelnerem, w dialogu z własnym dzieckiem, w załatwieniu sprawy z sąsiadem, w niedzielnym kazaniu i w poniedziałkowym komentarzu do niego.

Bądźmy serdeczni, wsłuchujący się w drugiego człowieka, kwestionujmy swoją nieomylność, pogódźmy się z tym, że intencje i motywy innych są szczelnie zamknięte w ich sercach, do których nie wsadzamy swoich nosów. Pozostaje nam ufne zakładanie, że innym zależy na dobrym rozwiązaniu tak mocno jak i nam.

Każdy z nas ma w sobie potencjał serdeczności, ciepła, współdziałania, rozumienia zdania innych i harmonijnego życia. Rozwijajmy te zalążki we wszelkich sytuacjach społecznych w jakich się znajdujemy. W ten sposób rozpoczniemy lawinę nowej polskiej polityki, która dosięgnie szczytów polityki i nada wielkie znaczenie śmierci kilkudziesięciu ludzi z przegranego pokolenia polityków.

6 myśli nt. „Nowa Polska.

  1. Orest Tabaka

    Dzisiejszy spór o to kiedy Marszałek ma ogłosić datę wyborów już pokazał, że chyba nic z tego nie wyjdzie.
    Czy też masz takie wrażenie, że jako ludzie mamy wielkie możliwości zmieniania się, a bardzo niewielkie chęci, by to zrobić?

    PS: W ostatnich dniach utwierdziłem się w przekonaniu, aby nie oceniać ludzi z telewizji ani w jedną, ani w drugą stronę. Jak widać, media dowolnie potrafią kształtować wizerunek innych.

    Uśmiechy!
    Orest

  2. Swojak Autor wpisu

    Orest, dzięki za komentarz. Moim zdaniem zmiana wymaga czasu, wysiłku i będzie dokonywana małymi krokami. Zobaczysz dokonamy tego!
    Telewizja? Nie posiadam odbiornika, więc trudno mi powiedzieć jaki wizerunek mają jej kukiełki. Uważam, że telewizje mają na celu kształtowanie wskaźników oglądalności, a nie pokazywanie prawdy. Pradziwe sytuacje i osoby bywają przeszkodą do zdobycia ogromnej oglądalności i budżetów reklamowych.
    Jak chcę poczuć Polskę to wychodzę na miasto. Dla mnie telewizja to bajka i fikcja – także w programach informacyjnych.

  3. Orest Tabaka

    Po JP2 nic nie zostało – i teraz słabo widzę to, że coś się zmieni. W najbliższym otoczeniu ofiar tak, w życiu niektórych, co zapamiętają to wydarzenie i wprowadzą zmiany też… reszta najpewniej przejdzie do porządku dziennego.

    „Kukiełki” przed 10.04 były pokazywane jak walczący ze sobą ludzie, maszyny polityczne a po 10.04 jako ciepli ludzie, których polityka uwierała, których media krzywdziły. Akurat media traktuję jako materiał do obserwacji, więc dość często jeszcze oglądam.

    Uśmiechy!
    Orest

  4. Swojak Autor wpisu

    „Po JP2 nic nie zostało” – ja wyjechałem z Polski w 2000, a wróciłem w 2008. To jest inne społeczeństwo, inne relacje międzyludzkie. Ja widzę w tym spory wpływ JP2. To temat na inną rozmowę.
    Takie wydarzenie stają się, w mojej opinii, katalizatorami zmian. Zmiany następują pod ich wpływem szybciej. Jak widzę nie tak szybko jak tego oczekujesz 🙂
    Trzymaj się ciepło!

  5. Cezar

    …, jako student zaangażowałem się kiedyś w robienie kampanii wyborczej pewnemu kandydatowi na szefa Samorządu studenckiego. Kiedy on uczył się do egzaminów, ja działałem: robiłem plakaty, przekonywałem ludzi… Mój kandydat wygrał (olbrzymia satysfakcja). Egzaminy poszły już trochę gorzej. Ale nic to, siedziałem w gronie kolegów, którzy zajęli stanowiska czując, że poświęcenie jest czymś naturalnym, gdy pracujesz dla dobra kumpli. I wtedy z ust mojego kandydata usłyszałem słowa: „przyczepiło się gó…o” do statku i mówi ‚hej, płyniemy'”.

    Wiesz, tamten okres pozwolił mi przyjrzeć się bardzo dokładnie mechanizmom władzy, choć było to wszystko w samorządowej pigułce. Jakoś nie dziwiła mnie potem ani wojna na górze, ani darcie kotów, ani żądza władzy, ani gładkie słowa polityków. Nie dziwi mnie też, że gdy ludzie nie wiedzą jak rządzić zajmują się tym co umieją, czyli wzajemną destrukcją. Jak zwykle, zmianę rzeczywistości należy zacząć nie od polityków, świadomości młodzieży, czy wyczytanych w książkach mądrych myśli, tylko od poprawy siebie samego. To jedyny fragment świata na który ma się na prawdę jako taki wpływ. 🙂

  6. Swojak Autor wpisu

    Cezary, dziękuję, że wspomniałeś historię sprzed kilkunastu lat. Jako temu „kandydatowi”, który w przypływie złości zadał Ci ból, przykro mi.
    Widzę, że urazę nosisz w sercu.

    Zgadzam się z Tobą, że najlepsze co ja czy Ty możemy dać światu to siebie samego w sensownej kondycji. Staram się o tym pamiętać i być dzisiaj trochę dalej niż byłem wczoraj.

Możliwość komentowania jest wyłączona.