Hiszpańskie żarcie, portorykańskie plaże.

Nieoczekiwanie jestem w dalekiej podróży. Mam dzięki niej dużo radości.

W weekend odwiedziłem przyjaciół w Madrycie. Spędziłem z nimi tylko kilkanaście godzin wyciskając ile się da z hiszpańskiej przesiadki w locie za Ocean. Był to wspaniały czas. C. i D. przygotowali specjały, które uznali za typowe dla swojej kuchni. D. w pocie czoła smażył omlet z kawałkami ziemniaków, co chwilę powtarzając, że jego teściowa robi je wprost doskonale. Do tego dostałem jakieś mięso i coś mącznego przypominające kulki z klusek. Na stole pojawiły się też plastry suszonego mięsa.

Deser był przygotowany przez ojca C. – słodka masa, która kiedyś była ryżem, mlekiem, cukrem i pewno czymś jeszcze. Kosztowałem wszystkiego z apetytem i szczerze chwaliłem.

Po kolacji miałem ekspresowe zwiedzanie miasta z wnętrza samochodu. Zaś w sobotę, tuż przed moim wyjazdem poszliśmy do baru moczyć w kawie słodkie paluchy przypominające pączki oraz polewać grzanki olejem z oliwek i posypywać cukrem.

Poprzestanę na kulinarnych podsumowaniach. Oczywiście jedzenie było pretekstem do pogadania. C. jest psychoterapeutą, a D. informatykiem – wałkowaliśmy tematy młodzieży, edukacji, gospodarki, no i kryzysu, który w Hiszpanii wygląda dość groźnie, a D. obawia się, że może się jeszcze pogłębić.

Na pożegnanie kombinowaliśmy jak zorganizować wspólny wyjazd wakacyjny i już za parę kwadransów odprawiałem się do lotu na Puerto Rico.

Niedzielę spędziłem w całkowicie innym klimacie. Zignorowałem trzydziestopniowy upał i przemierzyłem kilkanaście kilometrów plaży w okolicy San Juan. Od piaszczystych kąpielisk przechodziłem do skalistych zatoczek, krzaczastych zagajników i drewnianych promenad nad plażą.

6 myśli nt. „Hiszpańskie żarcie, portorykańskie plaże.

  1. Aleksandra

    Ale Ci zazdroszczę takich podróż 😉 no po prostu zazdroszczę 😀

    Świetny widok (robiony przez ciebie ?)
    To widzę, że ciekawy weekend 😉

    Pozdrawiam
    Aleksandra

  2. Swojak Autor wpisu

    Witko, wycieczka była super. Już się skończyła. Siedzę na lotnisku w Miami i czekam na lot do Madrytu. Wiele wskazuje na to, że pod koniec kwietnia znowu będę w San Juan. Śnieg? Tak u nas w wiosce też był śnieg kilka dni przed moim wyjazdem. Teraz już pewno wracam do wiosennej Polski.

  3. witka

    Przeczytałam dalszą opowieść o Twojej portorykańskiej przygodzie i powiem, że bardzo mi się podobała. Fajnie pielęgnować w sobie tę ciekawość świata:), której Tobie nie brakuje.

    Serdeczności,
    Witka

  4. Swojak Autor wpisu

    Witko, dzięki za serdeczności. Za tydzień wracam do San Juan. Jak coś ciekawego zobaczę to tu opowiem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.