Czytelniku, ile masz lat? Jesteś stary? Jeśli nie, to pewno kiedyś będziesz staruszkiem, pewno dożyjesz.

Ostatnio przeszło przez moje życie dwóch starszych panów. Osiemdziesięcioletni Pan Sąsiad i 74 letni Znajomy. Niech przejdą także przez Twoje życie, podzielę się. Może się przyda.


Fotografia za artworksmagazine.com

Pan Sąsiad jest uroczym człowiekiem. Uwielbiam spotykać go koło domu i gawędzić o polityce, wychowaniu dzieci czy wspomnieniach z dawnych czasów. Pochodzi z Wielkopolski, gdzie - jak wnoszę z erudycji - odebrał doskonałe wykształcenie. Na mazowiecką wieś trafił niedawno, chyba kilka lat temu. “Bo dziadkowie są po to by pomagać.” Zostawił ukochany Poznań, trafił do regionu, do którego niechęci nawet nie ukrywa. Jego córka jest Bardzo Ważną Osobą w dużej firmie. Przecież nie sposób, aby poradziła sobie z wychowaniem dzieci. Dziadkowie mają przytulne mieszkanie, porządny samochód, serdecznego zięcia i zgodnie z tym do czego są przeznaczeni skoncentrowali swoje życie na wychowywaniu wnuków. Ostatnio niepokoiłem się o Pana Sąsiada, bo słyszałem, że podupadł na siłach. Gdy go spotkałem w sobotę, to mówił, że ciągnie go do tego, aby coś zrobić, ale ciało protestuje. Ostatnio coraz bardziej. Latem miał nawet ochotę wsiąść na rower, ale nie trzymał równowagi. Zrezygnował.

Teraz inny staruszek. Znajomego nie widziałem od kilku lat. Ostatnio rozmawiałem z nim, gdy obywaj uczestniczyliśmy w klubie Toastmasters International, gdzie szlifowaliśmy swoje talenty krasomówcze. W ubiegły weekend imię Znajomego wyskoczyło na moim profilu w Facebook’u z informacją, że ma wkrótce urodziny. Napisałem życzenia i pooglądałem jego tablicę na portalu. Znajomy pochodzi z Iraku, był profesorem w Bagdadzie. Gdy polityka zbyt drapieżnie wdzierała się w jego życie, to jako czterdziestolatek wyemigrował do Szwajcarii, gdzie zbudował solidną firmę sprzedającą luksusowe samochody na Bliski Wschód. Teraz jako emeryt ma czas na nowe zainteresowania. Angażuje się w pomoc dla Iraku. Widziałem jego zdjęcia z ubiegłorocznej wizyty w swojej macierzystej uczelni. Obok były fotografie ze Szwajcarii, gdzie Znajomy jeździ na nartach. Latem jeździ rowerem. Są też zdjęcia dzieci i wnuków. Na moją wiadomość odpowiada radośnie, że każdy jego dzień zdrowego i szczęśliwego życia jest prezentem od Boga, za co Znajomy jest bardzo wdzięczny. Właśnie kończy spisywać swoją autobiografię i chętnie mi ją prześle.

Te dwa weekendowe spotkania zostały w mojej głowie i w moim sercu. Może moja córka albo syn postanowi zostać Bardzo Ważną Osobą, może zaofiaruje mi mieszkanie, samochód i rolę szofera dla wnuków. Mnie jednak dużo bliżej do drogi Znajomego.

Jakie są Twoje refleksje na temat drogi Pana Sąsiada i Znajomego? Co z Twoją starością?