Nasz domowy Szwajcar.

Są ferie, więc pojechaliśmy do Szwajcarii.
Półtora tysiąca kilometrów w ciągu jednego dnia to dla naszej mobilnej rodziny dość zwykłe wyzwanie.
Tym razem najbardziej szwajcarski z członków rodziny uznał, że jest za stary na takie przygody i tuż przed granicą w Świecku dał znać, że dalej nie chce jechać.

Mowa o naszym samochodzie towarzyszącym nam od czasów helweckich. W połowie lutego staruszek obchodzi dziesiąte urodziny.
Zepsuła się skrzynia biegów. Szczęście w nieszczęściu, iż udało się wrócić do domu na tych biegach, które jeszcze działały.
Przepakowaliśmy bagaże do innego auta i następnego dnia ponownie wstaliśmy o czwartej rano, żeby około piątej być w trasie. O północy dotarliśmy w Alpy.

To miał być koniec naszej relacji z wyjazdu na ferie. Chciałem napisać, że Szwajcaria jest tak uporządkowana i niezmienna, iż nie oczekujemy niespodzianek godnych opisania. Chciałem pozostawić Cię, Czytelniku, z ubiegłorocznymi wpisami na temat kraju Helwetów. Lecz mój polsko-szwajcarski przyjaciel czytujący bloga był zniesmaczony twierdzeniem, że w Szwajcarii nic się nie zmienia. „Ależ nawet legitymacje zniżkowe na tutejszą kolej mają nowy wygląd! To nie prawda, że w Szwajcarii nic się nie zmienia.”

Wobec tego będę uważnie poszukiwał czy zmieniło się coś poza kolorem legitymacji. Jak znajdę nowości to o nich napiszę.

8 myśli nt. „Nasz domowy Szwajcar.

  1. Swojak Autor wpisu

    Serdecznie dziękuję za zgłoszenie bloga i za udział w głosowaniu.
    Jeśli dzięki temu moje pisanie dotrze kilku nowych czytelników to sprawi mi to radość.
    Pozdrawiam Was z niezmiennie uroczej Szwajcarii!

  2. Ewa W

    Witaj Swojaku,
    Szwajcaria na mnie robi także wrażenie niezwykle uporządkowanej i skłonna jestem twierdzić, że dziś jest taka sama, jak ta przed 15 laty. Może to wrażenie turysty?
    Nie zmienia to faktu, ze cenię tę przewidywalnosc, która cechuje ten kraj i jeszcze kilka innych – czego niestety nie mozna powiedziec o Polsce.
    Dobrze się czyta,
    pozdrawiam, Ewa

  3. Swojak Autor wpisu

    Ewo, myślę, że dotknęłaś głównego atutu Szwajcarii: przewidywalności. Moja starsza córka, gdy wyjaśniała znajomemu różnice między Polską i Szwajcarią, stwierdziła, iż w Szwajcarii wszystko jest prostrze, łatwiejsze. Dla mnie to wrażenie prostoty wynka właśnie z przywołanej przez Ciebie przewidywalności.
    Przeprowadzałem się w Alpy jako trzydziestolatek i byłem wtedy daleki od dostrzegania czekolowiek prostego w helweckiej codzienności. Tutejsze konwencje i nawyki są chyba równie robudowane jak w naszym kraju. Lecz teraz, gdy z grubsza rozumiem logikę szwajcarskiego życia, powtórzyłbym za córką, że tutaj jest łatwo – bo jest przewidywalnie.
    Pozdrawiam Cię Ewo i dziękuję, że podzieliłaś się swoim komentarzem.

  4. Malgosia

    Witajcie w Szwajcarii 🙂
    Szwajcaria sie jednak zmienia. Moze jest to niewidoczne w malych miejscowosciach i wsiach, ale w miastach widac zmiany, nawet te z sezonu na sezon. Rowniez w resortach narciarskich widac zmiany. Juz nie tylko ciuchowe, ale i techniczne.
    Pisz, jak widzisz teraz ten kraj, zawsze ciekawie jest porownac wrazenia.
    milego urlopu zyczymy.

  5. ania

    Witaj Swojaku,

    czytałam Twojego bloga z przysłowiowymi wypiekami na twarzy. bo ja i moja rodzina wracamy w najbliższe wakacje do polski po jedynie 2 latach spędzonych w Genewie. I możesz mi wierzyć, mój mąż miał straszny problem namówić mnie na ten wyjazd, na rezygnację z mojego dotychczasowego warszawskiego życia, a teraz kiedy firma męża wysyła nas znowu do Polski cieszy się on, nie ja…co za przewrotność losu!
    I mimo, że wydawało mi się niemożliwe, że odnajdę się w roli udomowionej mamy z dwójką dzieci po tylu latach zawodowej harówy, tak sie właśnie stało. Szwajcaria mnie wyciszyła, złagodziła, nasze życie rodzinne nabrało koloru i smaku. I mimo, że jesteśmy tu dość krótko, Szwajcaria w pewnym sensie uwiodła mnie swoją właśnie przewidywalnością, łatwością życia, swoim stylem bycia, kulturą ludzi, klasą kierowców i mogłabym tak wymieniać bez końca. Może świadomość, że jestem tu jakby na chwilę pozwoliła mi poczuć się tu dobrze. Nawiązałam sporo kontaktów, ciekawych znajomości. Fakt, że tylko jeden kontakt to szwajcarzy z krwi i kości. Pozostali to w większości rodziny spod przedszkola mojej córki. Już dziś wiem, że będę tęsknić za życiem tutaj i że Warszawa przytłoczy mnie swoją cieżkością tak na chwilę, by mam nadzieję kiedyś powiedzieć „nie żałuję, że wróciłam”. Tymczasem ciepło pozdrawiam, choć dzisiaj w genewie mocno zimowo.

  6. Swojak Autor wpisu

    @Malgosia, @Ania
    Małgosiu, kilka zmian wyłapałem. Dzisiaj wieczorem, jak co tydzień, kolejny blogowy odcinek i tam będą moje obserwacje.
    Aniu, poczułem się swojsko czytając Twój komentarz. Myślę, że mieszkanie w Szwajcarii nieodwracalnie wpłynęło też na moje życie. Trudno powiedzieć jak to widać z boku, ale mam poczucie, że żyję teraz inaczej. Jeśli wracasz do Polski to możesz mieć ochotę poczytać rozdział „Z ziemi helweckiej do Polski” w moim eBooku (do ściągnięcia z: http://blog.swojak.info/?page_id=96 ). Do zobaczenia w Warszawie lub okolicach!

Możliwość komentowania jest wyłączona.