Miesięczne archiwum: Wrzesień 2011

50 milionów.

Wczoraj Polacy byli zjednoczeni wokół marzenia o wygraniu 50 milionów w kumulacji Lotto.

Fajny klimat. Kolejka ludzi czekających przed ladą kolektury Lotto. Święto nadziei na uśmiech losu. Jakiś starszy pan dopytywał mnie jak wypełnić kupon, bo od lat nie grał. Pracownica punktu Lotto zaangażowała mnie do naprawy drukarki. Urządzenie zacięło się ku wielkiej frustracji gromadzącej „podatek od marzeń” pracownicy i  rozmarzonych kolejkowiczów. Przy pomocy nożyczek usunąłem papier blokujący sprzęt.

Puściłem swój los, wróciłem do biura i już wkrótce zadzwoniła do mnie administratorka budynku, że pani z Lotto gorączkowo mnie szuka, bo maszyna znowu padła…

Dlaczego Polska?

Ostatnio dwukrotnie byłem przepytywany na okoliczność mojego powrotu ze Szwajcarii.

Parę dni temu, byłem na kolacji u krewnych przyjaciela. Małżeństwo w średnim wieku, z dziećmi, żyjący dostatnio i chyba szczęśliwie. Wygląda, że dobrze im w Polsce. Lecz, gdy w trakcie rozmowy wyszło, że mieszkałem w Szwajcarii, to obydwoje wyglądali na zaskoczonych i chcieli wiedzieć co mnie skłoniło do przeprowadzki do Polski.
Kilka dni później byli u nas inni znajomi. Oni także są ludźmi zamożnymi, jak na tutejsze warunki. Ponownie zbierałem myśli, by ubrać w słowa moje „dlaczego”.

Pytania wyglądały na szczere i płynące z ciekawości. W moim przekonaniu jest coś niezwykłego w tych pytaniach. Jakaś nuta niezrozumienia. Jakieś zadziwienie, jakby szukanie przyczyn porzucenia raju i przybycia na padół łez.

Mało jest pytań dlaczego wyjechałem do Szwajcarii. Mniej jest drążenia wokół tematu tego co robiłem i jak żyłem w Helwecji. Lecz powrót do ojczyzny jest postrzegany jako coś dziwnego, może nawet dziwacznego.

Moim zdaniem oddaje to trochę stosunek moich znajomych do Polski. Ich stopa życiowa jest niemal identyczna z tym jak żyją Szwajcarzy. Spędzają wakacje w podobnych miejscach, kupują podobne samochody, mieszkają w mieszkaniach o podobnym metrażu, oglądają te same filmy itd.
Lecz, gdy w szwajcarskim otoczeniu jedna rodzina wróciła z USA, inna z Australii, a jeszcze jedna z Brazylii to słyszałem dopytywania o kraj, w którym pomieszkiwali, o ciekawostki z tamtejszej codzienności, ale nigdy nie było pytania dlaczego wrócili do Szwajcarii. To było oczywiste, że najlepszym miejscem dla Szwajcara jest Szwajcaria.
Myślę, że sto czy dwieście lat temu, gdy Helwecja była ubogim zakątkiem Europy, to też powrót z pracy na obczyźnie był naturalnym posunięciem.
Piszę o tym, bo podoba mi się podejście Szwajcarów do ich kraju.

Czy moi znajomi są reprezentatywni dla Polaków? Czy sporo osób na myśl o możliwości zamieszkania na Zachodzie, przeskoczyłoby na tor myślenia o emigracji? Nie wiem.
Może gdyby z powrotu dziwili się ludzie cierpiący niedostatek przyjąłbym to naturalniej. Trudno mi zrozumieć za czym szwajcarskim tęsknią rodziny, którym w Polsce żyje się dostatnio.

Pamiętam też, jak o decyzji powrotu powiedziałem moim rodzicom. Szczególnie ojciec był zatroskany. Przemawiał do mojego poczucia odpowiedzialności za dzieci, do dania im szansy by dorastały poza Polską. Polska jawiła się w tym kontekście jak czarna dziura cywilizowanego świata.

Pewno jeszcze wiele razy będę pytany dlaczego wróciłem ze Szwajcarii. Moje spontaniczne stwierdzenie, że tu jest mój kraj i tu jest moje miejsce na Ziemi bywa traktowane jak błędna odpowiedź na egzaminie. Więc staram się bardziej. Mówię, że tu realizuję swoje pasje. Tu widzę potencjał rozwoju. Rozmówcy dają nieco więcej wiary takim zdaniom. Jak dopowiadam, że włożyłem bardzo mało wysiłku w integrację ze szwajcarskim otoczeniem, że czułem się tam jak w gościach. To już jest dobrze. Padają prośby o potwierdzenie, że w gruncie rzeczy mój pobyt w Szwajcarii był nieudany, zakończył się klęską i potrzebą reemigracji z podkulonym ogonem. W tym miejscu moje gwałtowne zaprzeczanie nie ma znaczenia, Przecież, gdybym odnosił sukcesy to bym tu nigdy nie wrócił.

Chyba czas bym odwrócił role. Mam pytanie dla każdego, kto tu mieszka: dlaczego mieszkasz w Polsce? Dlaczego nie wyjechałeś do innego kraju?
Każdy ma paszport w kieszeni. Wiele krajów przyjmuje Polaków niemal z marszu. Dostęp do nauki języków obcych jest nieograniczony – internet jest pełen rozwiązań dla chcących zapamiętywać obce słówka i zwroty.
Zatem: dlaczego jeszcze mieszkasz w Polsce?

Chociaż wszystko jest w rozgardiaszu, to wszysto jest w porządku.

„Wszystko jest w porządku. Chociaż wszystko jest w rozgardiaszu, to wszystko jest w porządku. To z pewnością dziwny paradoks. Ale niestety, większość ludzi nigdy nie zobaczy, że wszystko jest w porządku, ponieważ oni śpią. Śnią im się koszmary. ”

„All is well. Though everything is a mess, all is well. Strange paradox, to be sure. But, tragically, most people never get to see that all is well because they are asleep. They are having a nightmare.”

Anthony de Mello

Niech Bóg zachowa polską policję w zdrowiu i z daleka od nas.

Mojemu gościowi ze Szwajcarii skradziono w Warszawie iPhona.
Wczoraj odwiedził trzy komisariaty – najbliższy biura, rejonowy oraz właściwy, ze względu na miejsce kradzieży.
Chciał dokonać zgłoszenia i otrzymać pisemne potwierdzenia dokonania zgłoszenia.
Nic nie załatwił. Pod pretekstem braku numeru identyfikującego urządzenie (IMEI), policjanci twierdzili, że nie wydadzą zaświadczenia nawet jak by przyjęli zgłoszenie.

Koniec końców kolega odleciał do domu bez zaświadczenia, a ja porozmawiałem z Oficerem Dyżurnym Komendy Stołecznej, który uznał, że gdybym zadzwonił w czasie, gdy kolega był na komisariacie to sprawa byłaby załatwiona w pięć minut.
Inaczej mówiąc, jak to skonkludowali komicy z kabaretu Ani Mru-Mru: „Dziwny jest nasz kraj – trzeba kogoś naprawdę wielkiego w dupę kopnąć, żeby się los do Ciebie uśmiechnął”.

Teraz mogę składać skargę i pewno skończyłoby się przyczepieniem się szefów do szeregowych policjantów, którzy wczoraj gadali z moim gościem. Tylko po co? Przecież to nie policjantki przy okienku wymyśliły, że zniechęcenie petentów do zgłaszania przestępstw poprawia statystyki przestępczości w naszym kraju…