Miesięczne archiwum: Wrzesień 2009

Jak to jest jechać motorem?

Jeszcze kilka miesięcy temu słysząc tytułowe pytanie powiedziałbym, że nie mam pojęcia, bo nigdy nie siedziałem na motorze.

Jako nastolatek widziałem jak koledzy fascynowali się Simsonami lub Jawami. Pasje motoryzacyjne były mi ogólnie obce. W wieku siedemnastu lat zrobiłem samochodowe prawo jazdy, ale traktowałem to jak rzecz, którą z powodów praktycznych trzeba opanować i zaliczyć.

Mimo nauczenia się kierowania samochodem, moje zainteresowanie motoryzacją pozostało w głębokim uśpieniu. Mój ojciec, inżynier mechanik, potrafił swoje pierwsze samochody rozbierać na kawałki i ponownie składać. Mój dziadek w przedwojennym wojsku zawodowo opiekował się pojazdami i szkolił innych jak działają urządzenia mechaniczne. Ja miałem zupełnie inne zainteresowania. Do czasu. Gdzieś na przełomie ubiegłego i bieżącego roku naszła mnie ochota na jazdę motorem.
Pomysł spadł z nieba i trudno mi racjonalnie wytłumaczyć jak słowo „motor” znalazło drogę do mojej głowy. Żona z wyrozumiałością partnerki czterdziestolatka przyjęła do wiadomości, że będę jeździł motorem. Czytaj dalej

Mordercza praca.

Agencje prasowe donosiły w ostatnich dniach, że France Telecom ma problemy z restrukturyzacją po tym jak dwudziestu dwóch pracowników popełniło samobójstwo w ciągu półtora roku.

W jakim okropnym stanie musieli być ludzie, którzy zdecydowali się na wyprawę w zaświaty, gdy nie mogli znieść stresu związanego z pracą.

France Telecom to ogromna firma – zatrudnia około stu tysięcy ludzi.  W takiej skali myślenie o firmie, jej wynikach finansowych pewno przesłoniło niemierzalny koszt zmian – zniszczenia w ludzkim życiu.

Targnięcie się na własne życie jest ostateczną demonstracją osobistego kryzysu. Wyobrażam sobie, że we France Telecom jest też masa innych ludzi, którzy są w okropnej sytuacji. Oni jakoś się trzymają. Pewno część z nich popadła w depresję, inni zaobserwowali u siebie problemy ze snem, objawy chorób serca, skacze im ciśnienie, mają jakieś problemy z przewodem pokarmowym itd. Lecz nie zaprzątało to uwagi szefów dopóki pracowali  i poddawali się nowym wizjom wprowadzenia France Telecom w realia konkurencji rynkowej. Czytaj dalej

Tour de Suisse

Po roku mieszkania w Polsce niemal zapomniałem, że Szwajcaria to malutki kraj, który w jeden wieczór można przemierzyć od końca do końca.

W piątek miałem spotkanie w Lugano (tj. niedaleko Włoch), potem wsiadłem do pociągu i po kilku godzinach byłem w Heerbrugg na drugim końcu kraju, przy granicy szwajcarsko-niemiecko-austriackiej. Odwiedziłem przyjaciół, którzy przed rokiem opuścili Warszawę i osiedli w okolicach Jeziora Bodeńskiego. Sobotę spędziliśmy spacerując wzdłuż brzegu jeziora. Okazało się, że w miasteczku Rorschach trwa właśnie międzynarodowa wystawa rzeźb w piasku. Byłem pełen podziwu dla artystów, którzy włożyli wiele pracy w dzieła, których trwałość jest ulotna jak piasek użyty do rzeźb. Czytaj dalej

Aborygeni to ludzie drugiej kategorii?

Zniesmaczyła mnie wypowiedź w reportażu TVN-Warszawa (szczegóły poniżej). Traf chciał, że był to jedyny materiał jaki ostatnio obejrzałem na stronie TVN. Może takie wypowiedzi to codzienność na ich antenie. Lecz jak to zobaczyłem to wysłałem email do redaktora firmującego program, a kopię przekazałem jego redakcji i Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Mam nadzieję, że wzbudzę w ten sposób refleksję nad bezrefleksyjnym poniżaniem tych, których osobiście nie znamy, którzy są daleko i którzy w języku potocznym są symbolem kogoś gorszego od nas. Jeśli jakimś trafem dostanę odpowiedź, to Was o tym poinformuję. Oto mój list, z którego dowiecie się więcej:

Panie Redaktorze,
Serdecznie apeluję o więcej delikatności w doborze cytatów w redagowanych przez Pana materiałach.

W TVN-Warszawa był materiał „Tyle hałasu i nic”, gdzie osoba podpisana jako „Ewa Szulc (przedstawicielka mieszkańców Okęcia)” powiedziała o mieszkańcach okolic lotniska: „… oni też mają prawo do życia w jakiś ludzkich warunkach; to nie są ludzie drugiej kategorii, to nie są Aborygeni, to są mieszkańcy Warszawy…” Czytaj dalej