Miesięczne archiwum: Lipiec 2009

Porozmawiaj z nimi.

Wiele lat temu moim szefem był starszy Włoch. Podczas jednego ze spotkań pytał czy zebrałem informacje, o które prosił. Wyjaśniłem, że wysłałem emaile i pewno wkrótce dostanę odpowiedzi. Dottore wykrzywił twarz i oznajmił, iż lepiej zadzwonić i porozmawiać z ludźmi zamiast wysyłać im pytania pocztą elektroniczną.

Przyjąłem to jak przejaw dziwactwa tego starszego pana, który ma problemy z docenianiem wygody komputeryzacji.

Teraz przyznaję, że moje sprawy idą dużo sprawniej, gdy sięgnę po słuchawkę zamiast po email gdy mam coś do załatwienia.

W przypadku oficjalnych reklamacji lub skarg zaczynam od śladu na piśmie. Lecz późniejsze etapy staram się załatwiać telefonicznie. Podobnie z kupowaniem na aukcjach internetowych. Gdy chodzi o coś wartego kilkaset złotych to wybieram sprzedawców, którzy poza tym, że mają nieposzlakowaną opinię, podają numer kontaktowy. Przed złożeniem oferty kupna chcę chwilę porozmawiać ze sprzedawcą.

Moim zdaniem nawiązanie serdecznej rozmowy bardzo dobrze działa w załatwianiu wszelkich spraw.

Jak gaduła został pustelnikiem.

Postanowiłem zamilknąć. Straszny ze mnie gaduła. Potrzebowałem kilku dni ciszy.

Znalazłem propozycję domu rekolekcyjnego Heliosz w śląskiej wiosce Jasiona, gdzie ścieżki rozwoju duchowego oparto o Ojców Pustyni. Chętnie rozpocząłbym ten artykuł od hymnu pochwalnego na cześć serdecznego księdza, który prowadzi ośrodek. Lecz znając jego obawę przed popadnięciem w próżność pomijam zarówno jego imię jak i opis jego ciepła, głębi duchowej i skromności oraz otwartości na moją osobę.

Zatem zamiast na prowadzącym skupię się na rekolekcjach. Przed wyjazdem do Heliosza miałem znikome pojęcie o pustynnych mnichach. Kiedyś podczas naszych rozmów, mój przyjaciel S. wspomniał o Ojcach Pustyni. Po jego rekomendacjach poszperałem trochę w sieci, a po wyszukaniu rekolekcji zapisałem się i pojechałem na czterodniowe spotkanie. Wraz z kilkunastu innymi uczestnikami znalazłem się w starym gospodarstwie rolnym zaadoptowanym na dom rekolekcyjny.

Każdy z nas został na te kilka dni pustelnikiem, który miał stworzyć swoją przestrzeń kontemplacji.

Po porannych modlitwach i naukach wyruszaliśmy, każdy do swojego miejsca odosobnienia, gdzie w ciszy wsłuchiwaliśmy się w siebie licząc na tak duże wyciszenie, które da nam usłyszeć co Stwórca ma do powiedzenia w naszym życiu.

Moja pustelnia znajdowała się około trzech kwadransów marszu od ośrodka. Medytowałem siedząc na drewnianym klocku pośrodku pięknego lasu. Miałem stworzyć swoją pustelnię wielkości cztery na cztery metry w miejscu, które uznam za właściwe na moje kontemplacyjne cztery kąty. Bardzo lubię przebywać wśród drzew, więc gdy pierwszego dnia dostałem mapę proponowanych lokalizacji to od razu wiedziałem, że pójdę do bukowiska w Parku Krajobrazowym Góry Św. Anny. Miejsce okazało się przeurocze. Olbrzymie drzewa i śpiewające ptaki dawały ukojenie pomagając wyciszać wewnętrzne rozbieganie.

Czytaj dalej