Celnicy, TP SA i działalność gospodarcza.
Mija pierwszy tydzień naszego mieszkania w Polsce. Zdaniem mojej znajomej T., która kilka razy przeprowadzała się pomiędzy kontynentami są trzy etapy reemigracji:
1. radość, że znowu jesteśmy w swoim ukochanym kraju
2. frustracja, że wiele rzeczy nie jest taka jak sobie wymarzyliśmy
3. akceptacja tego co zastaliśmy i życie jak u siebie
Podobno pierwsze dwa etapy to zwykle w sumie kilka miesięcy, a nie więcej niż rok. Ja jestem niewątpliwie na etapie radości z przybycia do Polski. Nawet kilka długich godzin w urzędach celnych wspominam z sympatią, jestem podbudowany założeniem nam telefonu w ciągu jednego dnia i nie straszne mi kilka tygodni czekania na uruchomienie mojej działalności gospodarczej.
Sprawa, którą miałem załatwić u celników wydawała się prosta i szybka. Nasłuchawszy się opowieści o urzędach celnych przygotowałem się na cały dzień zmagań. Miałem rację. Rozpocząłem około dziewiątej rano, a skończyłem około czwartej po południu. Chodziło o odprawę celną samochodu przywiezionego ze Szwajcarii jako mienie przesiedlenia.
Zgłosiłem się do urzędu celnego właściwego ze względu na moje miejsce zamieszkania. Po kilku godzinach uzupełniania brakujących dokumentów i wycieczek pomiędzy agencją celną, a urzędnikami usłyszałem, że oni nie chcą sobie zawracać głowy moją sprawą. Kazali mi jechać do urzędu celnego przy ulicy F., bo tam odprawiała moje meble i resztę dobytku firma przeprowadzkowa, więc niech tam załatwią także mój samochód. Ulica F. jest ok. 30 km od miejsca, gdzie usiłowałem odprawić samochód. Wiedziałem już od ludzi z agencji celnej, że z kierownikiem urzędu lepiej nie przeciągać struny i skoro on mnie wysyła na F. to lepiej jechać na F. i kropka.
Sprawa rozbiła się o moje niedoinformowanie. Wyjeżdżałem ze Szwajcarii z druczkami Eur1 oraz 11.030 podstemplowanymi przez szwajcarskiego celnika, który kategorycznie twierdził, iż mam jechać prosto do Polski i niczego nie potrzebuję od celników austriackich. Niestety mylił się. Potrzebowałem dokument tranzytowy T1, który mieli podbić Austriacy. Kierownik mojego lokalnego urzędu celnego zgodził się na odprawę bez tego dokumentu, ale jak się zorientował, że firma przeprowadzkowa nie oddała mi innego druku (dokument SAD), gdzie były szczegóły odprawy mebli to już stracił do mnie cierpliwość. Pracownik firmy przeprowadzkowej dowiózł mi dokument w ciągu godziny, ale to nie zmieniło sytuacji. Kierownik bezapelacyjnie pozbył się mojej sprawy, a pracownik agencji celnej przyjaźnie powiedział, że to piątek, a piątki to najgorsze dni na odprawę, bo urzędnicy chcą spokoju przed weekendem. Odparłem, że mam także urlop w poniedziałek. “Oj, poniedziałki to też są kiepskie. Najlepiej jeździć na cło między wtorkiem, a czwartkiem.”
Nie zraziły mnie te rady i ok. godziny 14:00 zjawiłem się w urzędzie celnym przy ulicy F. Urzędnicy uznali, że mam od razu rozmawiać z kierownikiem to jest piątek po południu, więc oni nie wiedzą czy zająć się moją sprawą.
Koniec końców kierownik wyraził zgodę na rejestrację sprawy, ale uprzedził, że odprawa może się skończyć w poniedziałek. W ciągu godziny urzędnicy porzucili formalny ton. Zaczęli dopytywać mnie o Szwajcarię. Plotkowaliśmy o alpejskim życiu. Po jakimś czasie dołączył do nas rozchmurzony kierownik, a odprawa mojego samochodu przebiegła na marginesie naszych pogaduszek. Dostałem wszelkie wymagane pieczątki i formularze. Moje auto było już legalnym użytkownikiem polskich dróg (tzn. czekał mnie jeszcze przegląd i rejestracja).
O TP SA napiszę krótko: bardzo miłe zaskoczenie. Spotkanie z technikiem umówiłem telefonicznie kilka tygodni wcześniej. Facet przyszedł na czas, sprawdził linię, poprosił moją małżonkę o podpisanie umowy i po kilku minutach telefon był czynny!
Działalność gospodarcza to dłuższa historia. Mam za sobą dopiero jej absolutny początek: złożyłem wniosek w gminie. Wkrótce napiszę o dalszych etapach.
Być może czekacie też na podsumowanie pracy naszej firmy przeprowadzkowej? Nasze mieszkanie jeszcze jest pełne pudeł, więc z wnioskami poczekam do momentu, gdy ogłosimy oficjalny koniec przeprowadzki.
